#BE5CV
No więc Marcinek wraca i cichutko na ucho mi szepcze "Psze Pani, Franek w łazience płacze". No tak, pewnie znowu chłopcy z klasy obok mu dokuczali na przerwie, takie historie są na tapecie od października. Nie ma rady, dzwonię z prywatnej komórki do pedagoga, nie odbiera. Wybiegam szybciutko po kogoś, ale już w biegu czuję, że sama potrzebuję skorzystać z toalety.
Zwykle jeśli przed 7:30 zdążę się wysikać to do przerwy po 4 lekcji dociągnę, mało pijąc. Ale tym razem pęcherz odzywa się wcześniej i wiem, że będzie kiepsko. Łapię w pokoju nauczycielskim koleżankę na okienku, ona idzie do mojej klasy, a ja do toalety chłopców. Franek stoi i płacze, nie daję rady go uspokoić, opowiada przez łzy sytuację w szkole, w domu - a mi się chce siku coraz bardziej. Do psychologa, odpocząć - Franek mówi że nie.
Do pokoju nauczycielskiego - Franek mówi że nie. Z powrotem do klasy - Franek mówi że nie. Nie chce wyjść z tej łazienki, historii życiowych coraz więcej, chłopak dosłownie wylewa z siebie gorycz i strach - a ja stoję z zaciśniętymi udami i czuję że się posikam. W końcu przychodzi psycholog (koleżanka do niego się dodzwoniła), bierze chłopca do siebie. Ja korzystając z sytuacji korzystam z toalety chłopców, niestety majtki zdążyły trochę przesiąknąć. Wracam do klasy, koleżanka wraca do pokoju - a mi za 5 minut znowu chcę się do łazienki. "Co jest?!" myślę i czuję że zaciskam uda.
Przerwa po 10 minutach, lecę do łazienki, kilka kropel spada, majtki bardziej mokre. Biegiem do psychologa. Rozmawiamy wspólnie z Frankiem - a mi się znowu chcę szczać! Znowu zaciskam uda, jeszcze na tej samej przerwie lecę do łazienki, majtki całe już mokre, znowu kilka kropelek poleciało.
Od tamtego dnia (minęły 3 tygodnie) codziennie mam fazę zaciskania ud, codziennie lecę do łazienki szkolnej 2 razy w ciągu przerwy jak da radę. Majtki non stop troszkę zmoczone, po kilku dniach zaczęłam nosić podpaski. Uda zaciśnięte praktycznie cały czas. Co najlepsze - w weekendy czy poza szkołą tego problemu nie mam.
Wchodzę na 1. lekcję = od razu chce mi się do toalety. Nieważne ile herbaty czy kawy wypije w pracy. Czy od tej historii z chłopakiem, z tą nerwową sytuacją coś mi w organizmie się zepsuło albo przyblokowało? Mam w sobie wewnętrzną ciekawość, kto się moim problemem zajmie - urolog czy psycholog.
Czy takie reakcje świadczą o problemie z pęcherzem, czy mają podłoże psychologiczne...
jeżeli tylko w szkole to raczej psychologiczne... akurat pęcherz dość silnie reaguje na nerwowe sytuacje, skądś w końcu się wzięło to sławne "zsikać się ze strachu" :)
Lub ze śmiechu :)
Niestety udało mi się tego doświadczyć, gdy w podstawówce pobiła mnie grupa gimnazjalistów. Nie polecam :/
- Urolog czy psycholog?
- Anonimowe
A co z tym chłopcem, ktoś mu pomógł?
Tak - Franek ma się o wiele lepiej. Chłopcu skumulowało się wiele zmartwień i smutków na raz, stąd ta reakcja.
Pozazdrościć, że masz czas na tak częste bieganie do toalety w szkole, serio ☺
Na Twoim miejscu najpierw jednak udałabym się do urologa, potem do psychologa. Pozdrawiam. Pedagog
Ma czy nie ma. Powinna twoim zdaniem posikać się w majtki? Sorry, ale potrzeby fizjologiczne nie zaczekają, NAWET jeśli jesteś nauczycielem
@lilsleep nie powiedziałam, że ma się posikać w majtki, jakbyś nie zauważył/zauważyła. Pracujesz w szkole? Bo jeśli tak, to byś zrozumiał, człowiecze, o co chodzi, a jak nie, to uwierz na słowo, że to tak różowo nie wygląda.
Moim zdaniem to tzw. pęcherz neurogenny. Lepiej udać się do lekarza po skierowanie do pracowni urologicznej.
Psychisomatyka. To pole do popisu dla psychologa.
Na tle nerwowym.Radze to ogarnąć, u mnie skończyło się zapaleniem nerek a w efekcie sepsą. Tylko u mnie był problem, że nie mogłam sikać chociaż bardzo chciałam.
Kup urofuragine
A wystarczyło wejść do kibla i powiedzieć "Poczekaj Franeczku, zaraz cię wysłucham, tylko skorzystam z toalety". Czemu tego nie zrobiłaś od razu?
Ja tak miałam, gdy miałam przeziębiony pęcherz. Wg mnie wystarczy lekarz rodzinny. Jedz żurawinę i kup sobie w aptece Furagin.