#BBKXg

Mam takie jedno dosyć traumatyczne przeżycie z czasów podstawówki.

Otóż wraz ze mną do klasy chodziły trzy dziewczyny z domu dziecka.
Dwie były dosyć spokojne i nikomu nie utrudniały życia, natomiast ta trzecia, widać było po niej to całe "patusiarstwo" i pech chciał, że za kozła ofiarnego upatrzyła sobie właśnie mnie - smutną, nieśmiałą grubaskę, a dla każdej innej dziewczyny czy chłopca z mojej klasy była w porządku, choć każdy jej się bał, bo wiecie, potrafiła dobrze odpyskować nauczycielom, była bardzo wulgarna.

Gnębiła, pluła na mnie, wyzywała, wyrzucała mi rzeczy do kosza czy też kradła - nieraz wracałam do domu bez worka z butami czy przebrania na WF. Biła też.
Nieraz nauczyciele byli świadkami takiego jej zachowania, ale nikt nie zareagował.
Ja też sama z siebie, nie dosyć, że byłam bardzo nieśmiała to i zaszczuta - po prostu bałam się mówić o tym komukolwiek, nawet mojej rodzinie.

Pewnego razu poczułam się trochę pewniej, miałam dosyć takiego traktowania.
Na ostatniej lekcji, kiedy już szkoła była prawie pusta - na przerwie - Anka jak zwykle mi dokuczała. Napluła mi w twarz, i tym razem zamiast jak zwykle gdzieś uciec i płakać - krzyknęłam, że idę to powiedzieć pani, a ona, usłyszawszy to, zwiała ze szkoły.
I tak też zrobiłam, powiedziałam to nauczycielce, z którą właśnie mieliśmy mieć lekcję.
Ona przewróciła oczami i odpowiedziała "no i patrz, gdybyś się nie poskarżyła, to by nie uciekła ze szkoły".

Zamarłam, myślałam, że ona mnie jakoś obroni, przecież każdy wiedział, co z niej za ziółko, każdy wiedział, jak mnie traktuje. Nic nie zrobiła, a ten jej komentarz pamiętam do dziś. Byłam przerażona.
Od tamtej pory panicznie bałam się chodzić do szkoły, Anka czuła się bezkarna, toteż pozwalała sobie dokuczać mi coraz bardziej.

W końcu moja babcia zauważyła, że coś jest nie tak - wygadałam się jej, a ona powiedziała to rodzicom. Kilka razy interweniowali u dyrektorki, nic się nie zmieniło.
Dali mi telefon komórkowy do szkoły i miałam za zadanie wysłać tacie SMS-a, kiedy Anka będzie w szkole. Tak też uczyniłam.

Ponoć mój ojciec wtedy wpadł do szkoły, znalazł ją w szatni, złapał za włosy i potrząsnął. Powiedział, że jeśli jeszcze raz dotknie jego córkę, to jej wpier&^*#.
I wiecie co? Od tamtej pory miałam spokój, Anka już nigdy nie podniosła na mnie ręki.
CzarnaSowa Odpowiedz

Kiedyś dreczono mojego siostrzeńca w podstawówce. Jestem starsza od niego tylko 8 lat, ale raz dorwałam przywodcę dręczycieli samego, nie uderzyłam ale szarpnełam i zagroziłam że wiem gdzie mieszka i napuszczę na niego całą mafię osiedlową jeśli jeszcze raz osmieli się dokuczyć jakiemukolwiek dziecku. Chłopak sie tak wystraszył, że już nigdy nie dokuczał nikomu, a jak on przestał to i pozostali.
Z tego co wiem, dręczyciel skończył dobre studia, ma dobra pracę i rodzinę. A mogł źle skonczyć skoro miał takie zapędy w podstawowce. W efekcie pomogłam i ofierze i katu.

CzarnaSowa

Był jeszcze na tyle nieogarnięty że się wystraszył. Miał może 10 lat

CzarnaSowa Odpowiedz

Szczerze? Niby jestem przeciwna biciu dzieci, ale do buraka trzeba przemowić zrozumiałym dla niego językiem.

Bandziorek

to jest niestety smutne, ale nauczyciel w sumie guzik może (co? poskarży rodzicom? rzadko którzy zrobią cokolwiek- nie mówiąc już o doprowadzeniu swojego dziecka do porządku... bo to tylko dziecko! przecież mój/moja jest aniołkiem i wredny belfer się uwziął!!). Czasem trzeba zastosować prawo dżungli (silniejszy ma rację :P ).

Gothic9065 Odpowiedz

To smutne. Przeraża mnie to, że nauczyciele, którzy pracują wiele lat w szkole, naoglądają się setek takich sytuacji i zaczynają po prostu mieć to za przeproszeniem w dupie. Problem przemocy w szkole jest bardzo częsty, przez co nauczyciele przestają postrzegać to jako problem i ignorują to, bo zwyczajnie im się nie chce użerać z kolejnym dręczonym dzieckiem. HEHEHE, bo MOŻE problem się sam rozwiąże, po co będę się tym zajmować. To beznadziejne, jak wiele dzieci (w tym ja) szło do wychowawcy z nadzieją na jakąkolwiek pomoc, żeby tylko usłyszeć "NIE MARTW SIĘ, POROZMAWIAM Z NIMI". A później wchodzisz do klasy i jesteś w jeszcze większym bagnie.

Bandziorek Odpowiedz

ja miałam "pogawędkę" z dwójką gówniarzy (5 lat młodszymi) w szatni. Smarki dokuczali bratu... Cwaniaki we dwóch... Przestali kozaczyć jak okazało się, że wkur#$% siostra może nimi potrząsnąć. Dla obrońców gówniaków- trafili na równego sobie bo jestem z metra cięta ;) i nie, nie pobiłam tylko potrząsnęłam trzymając za fraki (chyba nie lubił wisieć w powietrzu :P ).

mordimer0madderdin Odpowiedz

gdybym była nauczycielką to bym tępiła takich gówniarzy, którzy myślą, że wszystko im wolno, sprawiłabym, że bałyby się przychodzić do szkoły. szkoda, że nienawidzę dzieci i nie mogłabym być nauczycielką :D

Sebastian001

Przynajmniej się do tego przyznałaś.

StudyInPink Odpowiedz

W podstawówce kiedyś jeden chłopak uczepił się mojej przyjaciółki. Dokuczał jej, wyśmiewał ją bo słuchała Biebera, pare razy nawet pociągnął za wlosy. Byłam wtedy niziutka i nieśmiała, balam się zareagowac..ale pewnego dnia miarka się przebrała! Kiedy ten mały grzdyl kopnął moją przyjaciółkę w plecy aż upadła, myślałam że ze złości wybuchnę! Rzuciłam się na niego i zaczeliśmy się bić. Wyszłam z tego z paroma siniakami i krwawiącym nosem, z chłopcem było troche gorzej - miał cale pogryzione ramiona, jego twarz wyglądała jak wielka śliwka i miał skręcony nadgarstek..chyba ta wściekłość dodała mi siły. Może nie powinnam tak ostro reagować, ale naprawdę miałam już dość. Cała ta złość i nienawiść do niego, którą trzymałam w sobie przez długi czas się skumulowała i ze mnie wyszła..nie myślałam w tamtym momencie, czy dobrze robie i co potem sie stanie. Była po tym niezła drama z nauczycielami i rodzicami...ale ostatecznie mi obniżono zachowanie o 2 stopnie, jemu dano naganę wychowawcy (okazało się, że gnębił też 3 inne osoby, dopiero po tym wyczynie się odważyły powiedzieć to nauczycielce) i zawieszono nas obu w prawach ucznia na tydzień, ale myśle że było warto..przynajmniej koleżka się uspokoił i przestał dokuczać innym.

Nao21 Odpowiedz

Nauczyciele wola nie widziec problemu, uciekaja bo mysla ze to ich nie dotyczy a tak naprawde w szkole powinni stworzyc drugi dom, a xo drugi nauczyciel jest niezle je#niety...

LadyGoth Odpowiedz

Moja mama zrobiła tak samo kiedy byłam w 5 klasie. Nic nie pomagało ale jedna akcja przyparcia koleżanki do ściany i kilku ciepłych gróźb, załatwiła sprawę na zawsze.

Sebastian001 Odpowiedz

Bardzo dobrze postąpił. Nic innego na takiego kogoś nie zadziała, jej się krzywda nie stała, a wyciągneła wnioski.

WildNiga Odpowiedz

Lubię takie interwencje

Zobacz więcej komentarzy (1)
Dodaj anonimowe wyznanie