#B3tpB

Kilka miesięcy temu w pracy gruchnęła wieść: dziecko jednej z naszych koleżanek jest chore. Choroba groźna, ale wyleczalna, tyle że wymaga długiej i kosztownej terapii. No to jedna z jej psiapsiółek rzuciła pomysł: można by się umówić na oddawanie co miesiąc 1% pensji i wspomóc koleżankę w ciężkich chwilach. W sumie szkoda dziecka, a tych kilkadziesiąt PLN mnie nie zbawi. Głodny chodził nie będę, dołączyłem do inicjatywy. I tak kilkadziesiąt innych osób. Automatyczny przelew dodany, kasę miała zbierać jedna dziewczyna i przekazywać koleżance na leczenie córki. I spoko.

Przez pierwsze 2 miesiące dawała nam znać, że leczenie przebiega pomyślnie i potrwa prawdopodobnie jeszcze z rok. Potem jakoś człowiek przestał zwracać uwagę. Ale ostatnio wyszła akcja, że w kwietniu będziemy mieli jazdę na maksa bez trzymanki przez jakiś miesiąc - praca na 3 zmiany, bo trzeba coś do klienta dostarczyć nagle, na razie dogadują szczegóły zamówienia, a potem będzie zapierdol. No i jak ktoś miał na ten okres urlop zaplanowany - to będą urlopy skasowane, trzeba przełożyć. No i koleżanka od chorego dziecka z szefową dogadała się, że jej urlopu nie można przełożyć, bo mają na wtedy już wykupiony lot na wycieczkę na Hawaje.

Ktoś słyszał tę rozmowę i dał nam znać. Ej no. Chwila... Dziecko chore, leczone, ledwo wiążecie koniec z końcem, a wy sobie na Hawaje lecicie? W kilka osób pojechaliśmy po pracy do niej do domu i koleżanka została przez kilka osób postawiona pod ścianą. Albo mówi co jest grane, albo zgłaszamy na policję wyłudzenie. No i się wydało.

Dziecko chore faktycznie było. Ale ta choroba była w tak wczesnym stadium i dość słabej odmiany, że dało się to wyleczyć w przeciągu miesiąca. Ale koleżance tak się spodobało to, że w następnym miesiącu miała nadwyżkę pieniędzy (naszych), że nie poinformowała o tym ludzi. "Tłumaczyła się", że miała wydatki, bo pralka padła i potrzebowali nowej i akurat te pieniądze były dla niej darem z nieba. A potem jeszcze coś i jeszcze. Stwierdziliśmy że mamy w dupie jej wydatki. Ma oddać równowartość wszystkich tych pieniędzy z wyłączeniem kasy za leczenie dziecka. W przeciągu miesiąca. Inaczej sprawa wyląduje na policji i powiadomimy firmę. W dupie mamy jak to zrobi, najwyżej niech samochód sprzeda.

Termin mija za tydzień. Zobaczymy, co z tego będzie. "Koleżanka" chodzi smutna, faktycznie szukają kupca na samochód, bo wyszło, że tej kasy trochę było, na szczęście nie wydała wszystkiego od razu. W sumie po takiej akcji z jej strony - mało mnie to boli.

PS W firmie tego nie zgłosiliśmy, bo to by nic nie dało - firma nie była w żaden sposób zamieszana w tę sprawę. Prywatnie przekazywaliśmy koleżance kasę na prywatne cele. Firmie nic do tego.
OgromnyGej Odpowiedz

Mało anonimowe ale przyjemnie się czyta

Materialistka

Zacznijcie to pisać pod tymi wyzn. Z depresja, że mało anonimowe xD a nie pod normalnymi

Mmpp00

A to choroba nie może być anonimowa?

Materialistka

No jak tutaj co 2 wyznanie takie to wiesz. Od tego jest psycholog,psychiatra a nie my. ;)

OgromnyGej

@Materialistka Nie będę tego pisał pod depresyjnym gownem bo tego akurat nie idzie przyjemnie czytać

SansaStark Odpowiedz

No nie wiem czy firmie nic do tego, że zatrudnia takiego oszusta.

PoraNaPiwo Odpowiedz

Ja piernicze co za babsko. Dlatego zawsze, ale to zawsze jak już komuś pomagam, to raz że weryfikuje osobiście, dwa nie daje pieniędzy.

bazienka

ano, mozna bylo to zrobic chocby przez 1% z pita czy cos, wtedy jest czysciutko i bezposrednio i nie mozna sobie tej kasy wybrac ot tak na Hawaje

AlaAla21 Odpowiedz

Jak można zarabiać na chorobie dziecka 🤯

Iguana69 Odpowiedz

Piekna historia dla każdego przyglupa który pyta z cieknącą ślina z ust „pło co pomagata tym zwierzakom, ludziom lepiej pomuszcie!!!111”. Właśnie takie są powody większości osób. Pomagając ludziom zostali tyle razy wyruchani ze maja dosyć. Wola zwierzęta. Dwie ręce ma? To niech zapier*** do roboty i sobie zarobi.

DarkMinion

Ale przecież znajdą się osoby, które zarobią na cierpieniu zwierząt. Które obiecają złote góry, a po wpłacie pieniędzy zwierzę umiera. Którzy wszystko wiedzą, ignorują porady weterynarza i doprowadzają do śmierci zwierzęcia, któremu mieli pomóc. Nie wiem, dla kogo jest lepiej wpłacić pieniądze, ale w żadnej grupie nie ma samych świętych (chyba, że to grupa kanonizowanych).

WodaGazowana

Gdyby w grupie kanonizowanych był jp2 to grupa taka święta by nie była wcale ;)

Iguana69

Prawda, ale tu mamy inna sytuacje. To nie zwierze udaje ze potrzebuje pomocy tylko człowiek udaje ze chce mi pomoc. Najlepiej pomagać samemu nie tylko wpłacać pieniądze. Np. Ostatnio wzięłam trzy psy z fundacji i leczyłam u swojego weterynarza na swój koszt. Tu mam pewność ze nikt mnie nie oszukał. Kiedyś pomagałam tez osobiście w domach dziecka. Ale tam już maja takie wymagania ze odpuściłam.

Vito857 Odpowiedz

Firmie to do tego, że zatrudnia u siebie oszustkę i złodziejkę.

NieZamknelamLazienki Odpowiedz

Od razu idźcie na policję, nie ma co

Lavandavandy Odpowiedz

Koniecznie napisz, jak sprawa się rozwiązała.

bazienka Odpowiedz

ZGLOSCIE JA i tak
na policje i do szefa
serio chcecie pracowac z kims takim?
nie boicie sie, ze bedzie sie chciala odgrywac?
w firmie liczy sie tez wizerunek pracownika, powinni sie tym zainteresowac jak ludziom nie wiem fejsy sprawdzaja i robia o to gownoburze

SmoczaCebula Odpowiedz

Co za pi...da

Zobacz więcej komentarzy (5)
Dodaj anonimowe wyznanie