Mnie kiedyś siostra zapytała "Słuchaj, a wujek Zdzisiek jak ma na imię?" :D
AnnaLena
To nie jest głupie, w mojej rodzinie mało kto ma w rzeczywistości na imię tak jak się do niego mówi, z moją mamą na czele. Wszyscy znają ją jako Anię, a w rzeczywistości ma na imię Małgorzata. Jej brat, najmłodszy, to w rzeczywistości Zbigniew, a mówią na niego Marek (dowiedziałam się jakoś w gimnazjum i zaczęłam drążyć). Drugi brat nazywany jest Pawłem, a ma na imię Przemysław (się zdziwiłam -.-). Ze strony taty, jego najstarsza siostra nazywana jest Basią, a w rzeczywistości ma na imię Władysława. Dowiadywałam się sukcesywnie kto jak ma na imię gdzieś od komunii do uzyskania lat bodajże 17, niby nikt więcej nie ma takiej niespodzianki, ale kto ich tam wie... Z moją siostrą też były przygody, aż znalazł się akt urodzenia :D
jestembylambede
AnnaLena- ale dlaczego tak wlasciwie jest ?? Czemu kazdy ma takie podwójne imię u was w rodzinie?? To jakaś tradycja, czy o co chodzi ?bo w sumie takie trochę dziwne się wydaje. U mnie w rodzinie tez jest jeden taki przypadek. Ciocia ma na imię Ewa, a mówią na nią Gosia. Ale Gosia to jej drugie imię, wiec to jeszcze można jakoś wytłumaczyć.
AnnaLena
@jestembylambede - w niektórych przypadkach danym osobom się nie podobało ich imię i dość wcześnie "nawracali" otoczenie, w niektórych najstarszemu rodzeństwu :D nie podobało się imię najmłodszego - i uparcie mówili do niego nowym imieniem i się przyjęło, w niektórych to błąd w urzędzie i zmiana pierwszego imienia z drugim, w jednym przypadku chyba ojciec tej osoby się uparł na swoje wybrane imię i zgłosił takie w urzędzie a w domu się nie przyznał :D Generalnie to po prostu dziwne zbiegi okoliczności, żadnej tradycji. No i nie są to ich drugie imiona, prócz jednego przypadku.
Ale w akademiku też mieszkałam na piętrze z kolesiem, który w rzeczywistości miał na imię Michał, a wszyscy wołali na niego Marek. On po prostu nie wyglądał na Michała, on całym sobą był Markiem i to wszyscy wyczuwali chyba :D Ja np. bardzo jestem związana ze swoim imieniem, ale znam co najmniej kilka osób które uważają że źle się nazywają i używają tego imienia które do nich pasuje. W sumie ciekawa jestem od czego to zależy :)
sluskaklaska
Zaczęłam sobie przez wasze opowieści myśleć, czy chciałabym, żeby na mnie mówiono inaczej, niż mam na imię i mam zasadnicze pytanie: takie osoby nowym znajomym przedstawiają się swoim imieniem urzędowym czy tym przybranym? Naprawdę mnie to ciekawi :)
ToTylkoJa90
Tak nawiązując do Waszych historii, mój teść ma na imię Tadeusz, a wszyscy, nawet jego rodzice, mówili na niego Jacek. Takim imieniem się zawsze przedstawia. Mój mąż kiedyś został spytany o imię ojca podczas kontroli policji i oczywiście podał nieoficjalne. Chwilę się zastanowił i zmienił na prawidłowe. Funkcjonariusz wolał sprawdzić trzeźwość, tak dla pewności. :)
GrayFullbuster
U mnie w rodzinie również sporo osób inaczej się nazywa, niż na niego mówią. Mam babcię Cecylię, jednakże jest znana jako "Jadzia", dziadka Edvina, lecz mówimy na niego "Edek". Ponadto, mam koleżankę, rówieśniczkę, która ma w dokumentach Ewa, lecz od gimnazjum nawet nauczyciele mówią do niej "Zuzia".
cukrzyca2000
Moja babcia ma na imię Helena, ale mówimy na nią wszyscy Marysia.
Kalkulator123
W podstawówce, gimnazjum i technikum nauczyciele mówili na mnie Magda. Mam na imię Agata.
salty
Na mnie mówią Gienia, mimo że inaczej się nazywam, na tatę Johnny, a na ciocię Jadźka, która ma na imię Anna. Nie mam pojęcia skąd się to wzięło, ale tak mówią od kilku lat, chociaż zwracają się też do mnie po moim prawdziwym imieniu. Mojej koleżanki mama ma na imię Bernadetta, a każdy mówi jej Zosia, ale tutaj to jest dlatego, że nie lubi swojego imienia.
mordimer0madderdin
u mnie w rodzinie od strony taty wszyscy mają przezwiska, do dziadków i wujków nie mówimy po imieniu czy "babciu", "wujku", tylko przezwiskami, nawet najmniejsze dzieciaki :D
Przy czytaniu tego wyznania przypomniał mi się dialog moich dwóch kolegów po śmierci Jana Pawła II:
- Wiesz, ja nie pójdę na imprezę, przecież zmarł papież Jan Paweł II, Karol Wojtyła
- No to, że zmarł papież to wiem, ale że Karol Wojtyła?
Moja mama zwraca sie do taty uzywajac jego przezwiska pochodzacego jeszczs za czasow mlodosci... Kiedys pani w przedszkolu zapytała mnie o imie taty, a ja bez wahania odparlam, ze Pako i nie dalam sobie przetlumaczyc ze takie imie nie istnieje
c2h5oh
Ale jest Paco (wym. Pako), a i starosłowiańskie Pakosław. :D
O to to. Są takie przypadki, tak samo np. Bogusław i Bogumił (plus żeńskie wersje).
Btw, w mojej podstawówce i gimnazjum był jeden nauczyciel muzyki, na którego wszyscy, i uczniowie i reszta kadry, mówili po prostu "pan Bartek" xD Zajęcia z nim miałam łącznie może z rok (pozdro edukacja muzyczna w Polsce), ale jednak znałam w miarę "pana Bartka", bo chodziłam na kółko muzyczne czy tam chórek, jeździłam na konkursy i takie pierdoły. W efekcie na koniec szkoły, jak mieliśmy rozdawać nauczycielom kwiaty i podziękowania, wybrali mnie i koleżankę z chórku jako delegację do tego nauczyciela. Wzięłyśmy wiązankę z kwiatami, kartkę z podziękowaniem i zabrałyśmy się za podpisywanie jej. Biorę do ręki marker i nagle ogarniam, że za cholerę nie wiem, jak ten gość ma na imię xD Zapytałam koleżanki - też nie miała pojęcia, ona pyta dalej - nikt w klasie nie wie, wszyscy mówią "no Bartek, a jak?" xD Przez chwilę rozważałyśmy już wpisanie "dla pana Bartka [nazwisko]", ale w końcu ktoś z nauczycieli jednak potwierdził, że ma w dowodzie Bartłomiej xD
Lunathiel
Jeszcze dopiszę, bo niżej ktoś wymienił "Ala" - i prawda, też może być zdrobnieniem od "Alicja" albo od "Alina" i nikt nie zgadnie. Plus, jeszcze takie nieco hardkorowe: "Lusia". Wydaje się, że to zdrobnienie od "Łucja", co nie? No tak, ale wspomniane "Alina" też może być zdrabniane jako "Alusia" i w efekcie "Lusia". Pojebane 🙃
Moja ciocia mówi na swojego męża Paweł, chociaż ma na imię Robert a wszystko przez to że gdy zaczynał do niej zarywac miał to buc krótki związek i przedstawił się właśnie Paweł(są małżeństwem ponad 16lat, a ona wciąż nie przestała)
W mojej rodzinie są 2 takie przypadki - ciotka Ela jest Zuzią, a kuzynka Marta Anetą. W obydwu przypadkach to tatusiowie upojeni %% szczęściem z narodzin pociechy podali w USC inne imiona niż te które wybrały dla swych dzieci ich żony. Wśród znajomych też są takie przypadki - powód ten sam.
Mój tata nazywa się Arkadiusz Marek i cała rodzina (również ze strony mojej mamy) zawsze mówiła do niego drugim imieniem. Z kolei w szkole, a później też w pracy normalnie nazywany był Arkiem.
Od lat najwspanialsze są sytuacje, gdy nieoczekiwanie spotkają się przedstawiciele tych dwóch "grup". Nie zliczę ile zakładów zostało zawartych pod tytułem "Jak on się w końcu nazywa - Arek, czy Marek?"
ja miałam tak w podstawówce, jak trzeba było napisać imiona rodziców, gdzie całe życie słyszysz, że Tata do Mamy mówi Milka, a Mama do Taty Kolka, głupio mi było w szkole jak zostałam uświadomiona, że to na pewno nie ich imiona, a z nich po prostu takie śmieszki, że mi nie chcieli zdradzić imion, tylko ksywkami się posługiwali. :)
Mnie kiedyś siostra zapytała "Słuchaj, a wujek Zdzisiek jak ma na imię?" :D
To nie jest głupie, w mojej rodzinie mało kto ma w rzeczywistości na imię tak jak się do niego mówi, z moją mamą na czele. Wszyscy znają ją jako Anię, a w rzeczywistości ma na imię Małgorzata. Jej brat, najmłodszy, to w rzeczywistości Zbigniew, a mówią na niego Marek (dowiedziałam się jakoś w gimnazjum i zaczęłam drążyć). Drugi brat nazywany jest Pawłem, a ma na imię Przemysław (się zdziwiłam -.-). Ze strony taty, jego najstarsza siostra nazywana jest Basią, a w rzeczywistości ma na imię Władysława. Dowiadywałam się sukcesywnie kto jak ma na imię gdzieś od komunii do uzyskania lat bodajże 17, niby nikt więcej nie ma takiej niespodzianki, ale kto ich tam wie... Z moją siostrą też były przygody, aż znalazł się akt urodzenia :D
AnnaLena- ale dlaczego tak wlasciwie jest ?? Czemu kazdy ma takie podwójne imię u was w rodzinie?? To jakaś tradycja, czy o co chodzi ?bo w sumie takie trochę dziwne się wydaje. U mnie w rodzinie tez jest jeden taki przypadek. Ciocia ma na imię Ewa, a mówią na nią Gosia. Ale Gosia to jej drugie imię, wiec to jeszcze można jakoś wytłumaczyć.
@jestembylambede - w niektórych przypadkach danym osobom się nie podobało ich imię i dość wcześnie "nawracali" otoczenie, w niektórych najstarszemu rodzeństwu :D nie podobało się imię najmłodszego - i uparcie mówili do niego nowym imieniem i się przyjęło, w niektórych to błąd w urzędzie i zmiana pierwszego imienia z drugim, w jednym przypadku chyba ojciec tej osoby się uparł na swoje wybrane imię i zgłosił takie w urzędzie a w domu się nie przyznał :D Generalnie to po prostu dziwne zbiegi okoliczności, żadnej tradycji. No i nie są to ich drugie imiona, prócz jednego przypadku.
Ale w akademiku też mieszkałam na piętrze z kolesiem, który w rzeczywistości miał na imię Michał, a wszyscy wołali na niego Marek. On po prostu nie wyglądał na Michała, on całym sobą był Markiem i to wszyscy wyczuwali chyba :D Ja np. bardzo jestem związana ze swoim imieniem, ale znam co najmniej kilka osób które uważają że źle się nazywają i używają tego imienia które do nich pasuje. W sumie ciekawa jestem od czego to zależy :)
Zaczęłam sobie przez wasze opowieści myśleć, czy chciałabym, żeby na mnie mówiono inaczej, niż mam na imię i mam zasadnicze pytanie: takie osoby nowym znajomym przedstawiają się swoim imieniem urzędowym czy tym przybranym? Naprawdę mnie to ciekawi :)
Tak nawiązując do Waszych historii, mój teść ma na imię Tadeusz, a wszyscy, nawet jego rodzice, mówili na niego Jacek. Takim imieniem się zawsze przedstawia. Mój mąż kiedyś został spytany o imię ojca podczas kontroli policji i oczywiście podał nieoficjalne. Chwilę się zastanowił i zmienił na prawidłowe. Funkcjonariusz wolał sprawdzić trzeźwość, tak dla pewności. :)
U mnie w rodzinie również sporo osób inaczej się nazywa, niż na niego mówią. Mam babcię Cecylię, jednakże jest znana jako "Jadzia", dziadka Edvina, lecz mówimy na niego "Edek". Ponadto, mam koleżankę, rówieśniczkę, która ma w dokumentach Ewa, lecz od gimnazjum nawet nauczyciele mówią do niej "Zuzia".
Moja babcia ma na imię Helena, ale mówimy na nią wszyscy Marysia.
W podstawówce, gimnazjum i technikum nauczyciele mówili na mnie Magda. Mam na imię Agata.
Na mnie mówią Gienia, mimo że inaczej się nazywam, na tatę Johnny, a na ciocię Jadźka, która ma na imię Anna. Nie mam pojęcia skąd się to wzięło, ale tak mówią od kilku lat, chociaż zwracają się też do mnie po moim prawdziwym imieniu. Mojej koleżanki mama ma na imię Bernadetta, a każdy mówi jej Zosia, ale tutaj to jest dlatego, że nie lubi swojego imienia.
u mnie w rodzinie od strony taty wszyscy mają przezwiska, do dziadków i wujków nie mówimy po imieniu czy "babciu", "wujku", tylko przezwiskami, nawet najmniejsze dzieciaki :D
Przy czytaniu tego wyznania przypomniał mi się dialog moich dwóch kolegów po śmierci Jana Pawła II:
- Wiesz, ja nie pójdę na imprezę, przecież zmarł papież Jan Paweł II, Karol Wojtyła
- No to, że zmarł papież to wiem, ale że Karol Wojtyła?
Moja mama zwraca sie do taty uzywajac jego przezwiska pochodzacego jeszczs za czasow mlodosci... Kiedys pani w przedszkolu zapytała mnie o imie taty, a ja bez wahania odparlam, ze Pako i nie dalam sobie przetlumaczyc ze takie imie nie istnieje
Ale jest Paco (wym. Pako), a i starosłowiańskie Pakosław. :D
Może ojciec Bartek- Bartosz, Bartłomiej...
O to to. Są takie przypadki, tak samo np. Bogusław i Bogumił (plus żeńskie wersje).
Btw, w mojej podstawówce i gimnazjum był jeden nauczyciel muzyki, na którego wszyscy, i uczniowie i reszta kadry, mówili po prostu "pan Bartek" xD Zajęcia z nim miałam łącznie może z rok (pozdro edukacja muzyczna w Polsce), ale jednak znałam w miarę "pana Bartka", bo chodziłam na kółko muzyczne czy tam chórek, jeździłam na konkursy i takie pierdoły. W efekcie na koniec szkoły, jak mieliśmy rozdawać nauczycielom kwiaty i podziękowania, wybrali mnie i koleżankę z chórku jako delegację do tego nauczyciela. Wzięłyśmy wiązankę z kwiatami, kartkę z podziękowaniem i zabrałyśmy się za podpisywanie jej. Biorę do ręki marker i nagle ogarniam, że za cholerę nie wiem, jak ten gość ma na imię xD Zapytałam koleżanki - też nie miała pojęcia, ona pyta dalej - nikt w klasie nie wie, wszyscy mówią "no Bartek, a jak?" xD Przez chwilę rozważałyśmy już wpisanie "dla pana Bartka [nazwisko]", ale w końcu ktoś z nauczycieli jednak potwierdził, że ma w dowodzie Bartłomiej xD
Jeszcze dopiszę, bo niżej ktoś wymienił "Ala" - i prawda, też może być zdrobnieniem od "Alicja" albo od "Alina" i nikt nie zgadnie. Plus, jeszcze takie nieco hardkorowe: "Lusia". Wydaje się, że to zdrobnienie od "Łucja", co nie? No tak, ale wspomniane "Alina" też może być zdrabniane jako "Alusia" i w efekcie "Lusia". Pojebane 🙃
Ja też stosunkowo późno (w podstawówce) dowiedziałam się jak ma na imię mój tata, ponieważ na co dzień używał innego imienia niż ma w dowodzie.
W mojej rodzinie to dość częste, używają drugich imion albo w ogóle jakichś randomowych :D
Moja ciocia mówi na swojego męża Paweł, chociaż ma na imię Robert a wszystko przez to że gdy zaczynał do niej zarywac miał to buc krótki związek i przedstawił się właśnie Paweł(są małżeństwem ponad 16lat, a ona wciąż nie przestała)
W mojej rodzinie są 2 takie przypadki - ciotka Ela jest Zuzią, a kuzynka Marta Anetą. W obydwu przypadkach to tatusiowie upojeni %% szczęściem z narodzin pociechy podali w USC inne imiona niż te które wybrały dla swych dzieci ich żony. Wśród znajomych też są takie przypadki - powód ten sam.
Mój tata nazywa się Arkadiusz Marek i cała rodzina (również ze strony mojej mamy) zawsze mówiła do niego drugim imieniem. Z kolei w szkole, a później też w pracy normalnie nazywany był Arkiem.
Od lat najwspanialsze są sytuacje, gdy nieoczekiwanie spotkają się przedstawiciele tych dwóch "grup". Nie zliczę ile zakładów zostało zawartych pod tytułem "Jak on się w końcu nazywa - Arek, czy Marek?"
ja miałam tak w podstawówce, jak trzeba było napisać imiona rodziców, gdzie całe życie słyszysz, że Tata do Mamy mówi Milka, a Mama do Taty Kolka, głupio mi było w szkole jak zostałam uświadomiona, że to na pewno nie ich imiona, a z nich po prostu takie śmieszki, że mi nie chcieli zdradzić imion, tylko ksywkami się posługiwali. :)
Mój kolega - w 1 klasie technikum - nie wiedział jak ma na imię jego mama, "bo wszyscy mówią na nią Ala".. I tez musiał do niej dzwonić.