#AzPnn
Jestem kobietą z natury kochliwą. Bardzo rzadko zdarza się, żeby ktoś mi się akurat nie podobał, zawsze jest jakiś facet/chłopak bądź jakaś dziewczyna. Moim zdecydowanie ulubionym zajęciem jest fantazjowanie, zarówno o osobach, które znam, jak i o członkach zespołów, aktorach lub o innych ludziach, do których nie mam dostępu. Wyobrażam sobie najrozmaitsze erotyczne scenariusze, z dziesiątkami osób, średnio co kilka dni/tygodni jest to z udziałem innej osoby (przysięgam, gdybym to kiedyś spisała, powstałoby kilkanaście lub kilkadziesiąt książek romantyczno-pornograficznych). Często masturbując się wyobrażam sobie nawet, że ktoś mnie gwałci, BDSM i te sprawy. Przy okazji warto wspomnieć, że z powodu swojej wybredności w prawdziwym życiu jestem dziewicą i każdy stwierdziłby, że jak nikt inny marzę o tym, żeby mnie ktoś przeleciał.
No właśnie, nie do końca. W czym jest problem? Jestem nimfomanką, ale tylko w myślach. Każda osoba, z jaką miałam jakikolwiek kontakt fizyczno-seksualny zaczyna mnie obrzydzać. Kolesie, z którymi się spotykałam? BLE. Nawet zauważyłam, że jeśli ktoś mi się aktualnie podoba i normalnie układam z jego udziałem pikantne scenariusze, to gdy patrzę na niego na żywo, nie byłabym w stanie go nawet dotknąć, a przecież godzinami o tym marzyłam! Od razu uprzedzam, że nie wchodzi w grę jakaś moja nieśmiałość, to mnie po prostu, najnormalniej w świecie, obrzydza.
Trochę nie wiem co mam robić, bo niby marzę o związku, ale już sama nie jestem niczego pewna, bo ludzie kręcą mnie tylko w mojej głowie...
Myślę, że to dlatego, że w wyobrażeniach zbyt bardzo wszystko idealizujesz, a rzeczywistość nie jest taka piękna jak marzenia, dlatego Cie odrzuca.
Nie wiem na ile dobra jest znajomość Twojego angielskiego, ale jest na to konkretna definicja w psychologii. Ten stan jest określany jako 'limerence', jest wspaniała książka Dorothy Tennov o tym, że są ludzie, którzy są podatni na to, żeby wchodzić w takie stany. Mi pomogła ogromnie poradzić sobie z moimi problemami :)
Jesteś jak taki typowy nastoletni prawiczek, chciałby każda laskę, myśli co by z nią nie zrobił, ale jak przyjdzie co do czego to stchórzy. Tylko w twoim wypadku ciebie to obrzydzi a jego onieśmieli.
Aseksualizm typu C. Oh ile ja już znam takich osób :")
Naprawdę, czuję się, jakby ktoś zajrzał do mojej głowy i napisał to wyznanie. Mam dokładnie tak samo. Tylko że ja przelewam na kartki swoje fantazje i liczę, że kiedyś ujrzą światło dzienne.
Nie tylko ty tak masz. Mi na tą chwilę udało się nad tym zapanować. Jak chcesz to napisz.
Moje gg: 67978980.
Nic nadzwyczajnego. Mi całe życie wydawało się że podobają mi się tacy "ładni chłopcy" jak z okładek magazynów. W rzeczywistości okazało się że owszem, są ładni wizualnie, ale mnie nie pociągają, a faktycznie działają na mnie ci "mniej ładni" mężczyźni typu łysy na motorze - choć wcześniej nie zwracałam na nich uwagi, wręcz się ich bałam. Jak spotkasz swój typ to pyknie, zawsze na początku jest się nieotwartą puszką pełną wybuchającego, brutalnego seksu, rzeczywistość weryfikuje.
Jakbym czytała o sobie...
Mam tak samo. Problem się skończył, gdy zaczęłam się umawiać z kobietami. Mimo szczęśliwego związku i satysfakcji seksualnej, dalej fantazjuje o facetach :)
No ja się nie dziwię, że brzydzisz się jakiegoś kolesia dotknąć jak w twoich wyobrażeniach cię gwałcił.