#AtpJ1
Ale nie, tak nie jest, to bliższy przyjaciel moich rodziców, a że ja nie mam rodzeństwa, to złapałam z nim dobry kontakt.
Jeszcze dodam, że bardzo często jak skończy zajęcia na uczelni, to odbiera mnie ze szkoły i zawozi do domu, żebym nie tłukła się autobusem. Tyle słowem wstępu.
Ostatnio mam naprawdę dużo nauki, do konkursów i olimpiad, więc staram się omijać takie „bezsensowne” lekcje typu: godzina wychowawcza czy ostatni WF.
Na ogół rodzice mnie usprawiedliwiają, bo ze szkoły sama z siebie wyjść nie mogę.
No i ostatnio obiecali, że tak jak zawsze będę miała usprawiedliwienie i Patryk będzie na mnie czekał, bo kończy zajęcia jakoś o podobnej porze. OK.
No ale okazało się, że zapomnieli... miałam naprawdę strasznie dużo do nauki, więc zależało mi na wyjściu. Patryk już stoi kilkanaście minut, a ja siedzę w klasie.
Nagle dostaje SMS "Ja to załatwię".
Ech, długo nie musiałam czekać.
Otworzył z impetem drzwi do sali, w której miałam lekcję, wychowawczyni coś tam mówi, wszyscy słuchają i nagle on przerywa słowami:
- Karolina, co ty tu do cholery jeszcze robisz?! Przegapimy wizytę u ginekologa, a jak mam wychowywać to dziecko, to muszę wiedzieć, czy jest moje!
Pani wielkie oczy, ja mam policzki w kolorze pomidorów, ale chociaż mogłam wyjść :)
PS Następnego dnia ja i moi rodzice zostaliśmy zaproszeni na rozmowę do mojej wychowawczyni.
Pomysł może i głupi, ale zadziałał?
Zadziałał.
Rozbawiło mnie to strasznie.
Miłe wyznanie
Trochę przypał, ale chociaż mogłaś wyjść :D
Poznałam swojego teraźniejszego narzeczonego, gdy miałam 15 lat. Przez 6 się przyjaźniliśmy. Teraz mam 28, on 35 i jakoś różnicy wieku nie widać :)
Mój narzeczony także jest 7 lat starszy, a tez tego ani nie Odry ani nie widać. :)
Odczuwamy*
Kolega śmieszek wybiera się ze mną na wesele w czerwcu, z powodu braku partnera. Mam nadzieje, że nic nie wykombinuje przed moją dalszą rodzinką
WYJDZ ZA TEGO WARIATA
Mistrz.
Pozdrów go ode mnie 😂 bratnią duszę w nim wyczuwam
Nie lubię czytać kilka razy tego samego wyznania, ale to przeczytałam już chyba z 5 razy :)
Ten uczuć gdy sam masz 15 lat i wszyscy twoi znajomi są w większości na studiach, bo rówieśnicy to debile śmiejący się przez 5 minut na słowo "seks"...
Mam 18 lat ludzie z mojej klasy śmieją się po usłyszeniu słowa "kał", o śmiechach po usłyszeniu słowa "napletek" to nie ma co nawet wspominać. Najlepsze (a raczej najgorsze) jest to, że to biolchem.
Nazwijcie mnie żałosną gówniarą, ale są słowa, które nie ze względu na znaczenie a na brzmienie są zabawne.
@dihydroksyaceton, możliwe, że jesteśmy w tej samej klasie. U mnie z nerki i moczowodu też się śmiali.
Ookami, nie wiem co jest śmiesznego w słowie "nerka" albo "kał". Słowo jak słowo, a śmianie się jak 5 latek i przeszkadzanie w lekcji bo nauczyciel powiedział "moczowód" jest po prostu mało dojrzałe.
Ekhem...
U mnie ostatnio na studiach ludzie śmieli się ze słowa joint (staw) (na j. angielskim zawodowym), nie mogli przestać przez 5 minut. To jest dopiero chore, ludzie po 21 lat
Jestem na biolchemie i moi znajomi nie potrafią powiedzieć na łacinie "odbyt" bez śmiechu lub zawstydzenia :")
Na szczęście tylko niektórzy tak reagują...
moi koledzy w maturalnej ie wiedzieli co to cynizm, gadali o dupach, ale slowa penis wymowic sie wstydzili
Jestem w medycznej szkole policealnej i mam w grupie dorosłe, zamężne, dzieciate kobiety, a też śmieją się jak słyszą na anatomii "penis", "wagina" czy "sutek"...