#AsFLo
Pewnego poniedziałkowego ranka około godziny 8.30 dostajemy wezwanie. Syrena wyje, ja ledwo dobiegam i jakoś załapałem się na wyjazd. Jedziemy, ze zgłoszenia dowiedzieliśmy się, że mamy styczność z pożarem lasu. Dojeżdżamy do miejscowości 20 km dalej, na miejscu 30 zastępów i 2 cysterny + kilka samolotów.
Walka była trudna, ale w końcu pożar zażegnany. Zbieramy się do wozu, ale ZARAZ! Z lasu słychać jakiś krzyk! Bierzemy torbę medyczną i biegiem na miejsce. Dobiegamy, i co zastajemy? Parkę, która postanowiła zabawić się w lesie...
Nie wiem kto miał większego buraka na twarzy. My czy zabawiająca się na kocyku parka...
Jakim cudem? Każdy normalny człowiek zacząłby uciekać w sytuacji wybuchu pożaru. To nie czas ani miejsce na amory. Mało wiarygodna historia, chyba że rzeczona parka jest pozbawiona jakiegokolwiek instynktu samozachowawczego.
Bo to goraca i plomienna milosc byla.
No chyba.
Dobry wstęp do brudnego cuckoldu 🤣
Życie pisze najlepsze scenariusze. :-D ;-)
Panie strażaku, bo tu jest jeszcze jeden pożar. Zaczęło się niewinnie ale teraz cała moja c!pka płonie, nie mogę jej niczym ugasić. Czy mogłabym użyć pana sikawki?