#Am63n

Historia z czasów przedszkola. Czasów, kiedy każde dziecko biegało, gdzie tylko było miejsce. A gdzie jest najwięcej miejsca? Oczywiście na dworze.

Naszą ulubioną zabawą była... walka. Ale nie taka na pięści, to był konflikt na linii damsko-męskiej, polegającej na przejęciu najważniejszych punktów placu zabaw. Ja, jeden z nielicznych posiadających komputer i grający w gry strategiczne (Commandos, Age of Empires itd.), zostałem uhonorowany przez "guru" bandy chłopaków na, i tu cytat, nadwornego stratega walkowego (tak, walkowego). Dumny z otrzymanego stanowiska wszystkimi siłami starałem się zdominować cały plac zabaw.

Zasady były proste. Pilnujesz swoich punktów i nacierasz na punkty wroga. Potyczka polegała na kasłaniu na przeciwnika, obrzucaniu go piaskiem lub powaleniu go na łopatki. Zakazane było drapanie, plucie i bicie. Za doprowadzenie kogoś do płaczu poprzez złamanie zasad mogło postawić delikwenta przed sąd wojenny (wspólne obrady dwóch grup decydujących o jego losie) i przekazanie go paniom pilnującym lub wykluczenie z zabawy na 1 lub 2 dni, albo co gorsza wydaniu go poszkodowanemu/nej w celu zemszczenia się.

Punktów do przejęcia było 6. Zjeżdżalnia (najwyższy punkt, czyli wieża obserwacyjna), piaskownica (sam środek miejsca zabaw, a zarazem arsenał piachu bitewnego), pagórek (przydatny w zimie, by zjeżdżać na sankach), drzewo (ogromna wierzba, siedziało się tam w lecie, cień i chłód), karuzela i huśtawki (ulubione sprzęty) oraz dom (a raczej drewniane pudło, które udawało dom, jedyne miejsce niewidoczne dla opiekunów, jak i przeciwników). Gdy objąłem zaszczytny urząd, nie było kolorowo. Ekipa chłopców sprawowała władzę tylko nad zjeżdżalnią, więc słabo :(.

To jednak nie zgasiło mojego zapału i już obmyślałem plan. Podczas leżakowania, wszyscy zebraliśmy się w kółko, a szefu dał mi prawo głosu, by przedstawić wszystkim moją misterną taktykę. Była genialna w swojej prostocie (skromność tak bardzo), mianowicie użycie przynęty. Na wieży zostawiamy 2 chłopaków, a reszta cichutko uderza na pagórek. Wiedziałem, że wróg nie przepuści okazji do zmonopolizowania podwórka.

Tak też się stało, wszystkie dziewczyny zaatakowały od frontu, a my bez problemu zdobyliśmy nie tylko pagórek, ale też i dom, i drzewo (ninja style!), ze stratą tylko zjeżdżalni. Gdy tylko się zorientowały, zebrały się i postanowiły bardziej pilnować swoich punktów. Było dobrze, 3-3. Następnego dnia obmyśliłem nową strategię. 5 ludzi biegnie w stronę karuzeli i huśtawek, robiąc fake-atak. Reszta, korzystając z dezorientacji innych, zdobywa piaskownicę. Nazajutrz, z bronią miotaną, udało nam się zdobyć pozostałe dwa punkty kontrolne.

I wiecie co? Rozchorowałem się. Gdy wróciłem w poniedziałek, nie mieliśmy nic. 0-6. Porażka. Debile wszystko stracili. To się nacieszyłem.

PS Przynajmniej za zasługi dostałem lizaka :D
PsychoPatyk Odpowiedz

Niejaki Nemeczek, w podobnej sytuacji, dokonał innego wyboru i rezultat był nieco inny.

majer

Ja tam bym nie naśladował Nemeczka.

xeinap

Jedyna Książka przy której płakałem :-( .

Merizzy

Dalej mi żal Nemeczka :(

Axolotl

@Merizzy a dla mnie był głupi. Chory i wychodzi na dwór?

KitsumiGinko

Właśnie przypomniałeś mi moment największej rozpaczy z dzieciństwa 💔

Papaja00

O tym samym pomyślałem.

VeroniaKitty

Nemeczek, biedak umarł na końcu tej śietnej lektury, a szkoda, fajny był... :(

VeroniaKitty

'Świetnej, przepraszam

Satanismus

Nawet mi nie przypominaj tej książki.

unterweger10

Tak .Ernest Nemeczek.

Zobacz więcej odpowiedzi (3)
Sandracid Odpowiedz

Rozbawiło mnie to "debile wszystko stracili" xD

GraczLoLa Odpowiedz

Jako również fan gier strategicznych, przyznam, że czytałem to z zapartym tchem. ;-) Szkoda, że w mojej okolicy nie było takich grupek i zabaw grupowo-taktycznych.

Ale, ale... czemu nie dokończyłeś wyznania? Co było dalej? Czy wróciłeś na swoje stanowisko i udało się jeszcze nawiązać wyrównaną walkę, czy poddaliście się już na stałe?

SorryEverAfter

Też chciałabym wiedzieć :<

Misiaaaa

Też mnie smuci brak dalszej historii. :D

little38 Odpowiedz

dawno mnie tak nic nie rozbawilo, jak to wyznanie:)

Niezmieniona Odpowiedz

Mega fajnie się to czytało i jestem pełna podziwu że pamiętasz tyle szczegółów :D

LetItDie Odpowiedz

Bawiłam się tak z bratem i synem sąsiadów na podwórku. Okupowaliśmy drzewa w sadzie, bele, garaż, a nawet i wychodek :D Miotaliśmy w siebie szyszkami, orzechami, śnieżkami zimą, albo robiliśmy całe turnieje walki na kijki, czy papier-kamień-nożyce, jak ktoś oberwał mocniej i zbierało mu się na płacz... Eh, powalczyłabym znowu na patyki :')

peraltzlibii Odpowiedz

Dobra końcówka

JakJa Odpowiedz

Świetnie napisane 😉Czekam na więcej wyznań

Amelucy Odpowiedz

Ja totalnie z innej beczki, ale ma ktoś może linka do wyznania kobiety, która była bodajże na wakacjach w Anglii,podczas zwiedzania zgubiła się i spytala jakiegoś mężczyznę o droge , i okazało że to był jakiś aktor A ona nie miała o tym pojęcia xd

Misiaaaa

(Wyznanie o kobiecie w Anglii)

Lubiegluten

Kevin też tak miał, ale on akurat pytał prezydenta 😂

majer Odpowiedz

Szkoda, że nie loda.

Kuudere

Brakowało mi Twoich komentarzy :D

Zobacz więcej komentarzy (7)
Dodaj anonimowe wyznanie