#AlesT
Pewnego razu weszłam na grupę dla organizujących wesele. I wtedy się zaczęło... Jedna strona, druga i teraz na fejsie mam multum takich artykułów. Często myślę, jaka sukienka by mi pasowała, jaki kolor wesela przewodni, ostatnio złapałam się na tym, jakie imię dałabym naszemu dziecku! Co jest najlepsze w tym wszystkim? Nie jestem nawet zaręczona.
Czasem zastanawiam się, czy przypadkiem nie mam jakiegoś rozdwojenia jaźni, tutaj myśli „ojeju, ślub, ajajaj”, a z drugiej strony myśli „daj se spokój, to do ciebie nie pasuje”. W życiu nie przyznam się do tych myśli przed znajomymi ani nawet facetem. Poza tym wszystko okej, inne decyzje podejmuję na momencie, mówię, co myślę, tylko z tym ślubem i dziećmi jakiś styk mi się przepalił...
"A jak słyszę od kolegi, że jego laska truje mu dupę o ślubie, to mi się niedobrze robi"
No chyba niech każdy żyje jak chce. Są w związku? To chyba nic złego artykułować swoje potrzeby, a nie zgrywać konkretną babkę, co nie potrzebuje takich głupot w życiu jak ślub?
A co Ci szkodzi przegadać to z facetem? Powiedz mu to, co tu napisałaś, że zaczynasz się zastanawiać, może on też się zastanawia ale Ci nie mówi, bo zawsze kategorycznie nie chciałaś? Człowiek nie krowa, czasem zmieni zdanie i nic w tym złego. Mogłoby się to nawet potoczyć tak, że się za jakiś czas rozstaniecie z jego inicjatywy, a po fakcie się dowiesz, że to dlatego, że chciał mieć dzieci, ale założył, że Ty dalej nie chcesz. Nie musicie się przecież od razu decydować, podyskutujcie o tym razem. A co do ślubu to myślę, że większości kobiet z parciem na ślub nie chodzi o bycie księżniczką na swoim balu, tylko ślub jest pewną deklaracją, że partner jest zdecydowany i myśli o Tobie poważnie. No i w przypadku potomstwa jest też zabezpieczeniem. Ja np początkowo w ogóle nie chciałam wesela, w końcu uznaliśmy, że tak będzie najłatwiej, ale organizacja przyprawiała nas o ból głowy. Ostatecznie bawiliśmy się super, ale nigdy nie byłam na nie nastawiona. Natomiast po przesiedzeniu 6 lat w poprzednim związku bez żadnych deklaracji oprócz "kiedyś bym chcial", powiedziałam swojemu obecnemu mężowi wprost, że jak wszystko będzie git, to oczekuję oświadczyn tak do dwóch lat, bo ja chcę partnera na całe życie, a nie zabawy i wiecznego niezdecydowania. Nawet do dziś opowiada, że mu to bardzo wtedy zaimponowało, że tak postawiłam granicę, choć wiadomo, większość ludzi deklaruje, że uciekliby gdyby coś takiego usłyszeli (i chodziło właśnie o to, zeby takich odsiac ;)). Nie chcę też dzieci (przynajmniej na ten moment), więc ślub był dla mnie właśnie czysto formą symbolicznej deklaracji poważnego traktowania i zdecydowania.
Ty po prostu kurczowo trzymasz się jakiejś swojej wizji siebie, która kiedyś wypracowałaś, ale okazało się, że ona może nie być już aktualna skoro kilka reklam czy postów o ślubach wbiło takiego klina. Ludzie się zmieniają, to normalne i zdrowe. Deklaracje ludzie o bezdzietności z wyboru często się zmieniają w pewnym momencie i to nic złego- po prostu na różnych etapach chcemy innych doświadczeń.
Ostatnio usłyszane... Ten kto w ciągu roku nie zmieni zdania na żaden temat, ten nie rozwinął się przez ten rok...
To dowód, że fb jest narzędziem patriarchatu. Algorytm celowo podsuwa ci takie reklamy, żeby stopniowo nakłonić do kieratu małżeństwa. Kropla drąży skałę
no, bo prawdziwy feminizm walczący i burzący patriarchat to ONSy z Romami udającymi Hiszpanów, przetykane skrobankami oraz pijackimi orgiami. Mówicie językiem kapitalizmu
Ja mówię językiem kapitalizmu? Masz jakąś zaburzoną wizję feministek, prawdopodobnie z redpilowskich grupek. Dla twojej wiadomości: romanse z obcokrajowcami to wciąż niszowy temat - około 80% kobiet w wieku 18-25 lat co najmniej raz przespało się z cudzoziemcem, co jest najniższym wynikiem w UE. Aborcję wykonało tylko 73% z nich, z czego tylko 52% wielokrotnie. Tylko 97% młodych kobiet pije regularnie alkohol (to mniejszy procent niż wśród mężczyzn w wieku 40 - 50 lat). Dokształć się