Jak miałam około 15 lat to pojechałam z koleżankami na kolonię do Włoch. Było tam bardzo dużo ludzi w podobnym wieku więc po pewnym czasie młodzi Włosi zaczęli do nas zagadywać. Ja jako przerażona nastolatka nawet bym nie myślała, żeby chodzić z nimi na randki, ale uznałam że dzięki rozmowie z nimi będę mogła poćwiczyć swój angielski.
Pewnego dnia leżymy z koleżankami na plaży i przychodzi dwóch Włochów. Jeden podchodzi do mnie i zagaduje: "Do you speak English?". A ja dumna i pewna siebie odpowiedziałam piękną polszczyzną: "Troszeczkę!".
Słyszało to dużo innych osób z naszej kolonii, które też były na plaży, więc nie miałam spokoju aż do przyjazdu do domu.
Dodaj anonimowe wyznanie
Kiedyś jak byłam w Warszawie, turystka zapytała mnie po angielsku o drogę do jakiegoś tam miejsca. Dumna, że mogę pomóc, wyjęłam z plecaka mapę. Chciałam jej pokazać na planie miasta, gdzie ma po kolei iść. Palcem wskazałam miejsce, w którym stałyśmy i zaczęłam: "We are tutaj"...
Miałam podobnie. ;D
Śpieszyłam się na zajęcia (notabene z angielskiego xD) i zaczepiła mnie jakaś babeczka po angielsku z pytaniem o drogę. Tłumaczenie szło dobrze do momentu, gdy chciałam opisać, że będzie mijała po prawej stronie bank: "You`ll pass BZW BK Bank.". Wtedy zdałam sobie sprawę, że powiedziałam "bezetwubeka", co przecież było kompletnie niezrozumiałe dla osoby anglojęzycznej, więc chciałam przeliterować... "Sorry, I mean... bi... zet..."... tak pochrzaniłam to literowanie, że babka miała oczy jak pięciozłotówki. Po kilkunastu sekundach machnęłam ręką: "Just green bank" dokończyłam szybko tłumaczenie i popędziłam dalej na zajęcia. xD
gitarzystka: mój mąż jak przeliterowywał po ang to było: bi .. jak byk :D Ale mąż stwierdził, że i tak zadziałało, a po prostu nawet bardzo nie zastanawiał się co mówi :P
@gitarzystka ja miałam tak samo jak tłumaczyłam na jakim przystanku tramwajomym obcokrajowcy mają wysiąść, przeliterowałam pkp po polsku, potem się poprawiłam jak zdałam sobie sprawę, że po angielsku jednak literki brzmią inaczej :P ogólnie to wtedy byłam tak daleko myślami od miejsca, w którym byłam, że jak mnie zapytali jak dojechać na dworzec to nie wiedziałam jak się nazywam, a już tym bardziej jak jest tramwaj po angielsku, potem byłam zażenowana samą sobą... :P
-do you speak English?
-yes, troszkę ?
-do you speak English?
-yes, but słabo :P
yes, I don't, hit wycieczki do Paryża ;)
-Do speak English?
-Yes, I don't ?
Mój brat kiedyś tak się popisał, pytany o drogę przez obcokrajowca odpowiedział "chyba yes". Długi czas mieliśmy z niego polewkę :D
Przypominało mi się to wyznanie o chłopaku który na pytanie do you speak english odpowiedział si bo niedawno zaczął się uczyć włoskiego
+ za nick xD
Ja kiedys chodzilam na korki z angielskiego do obcokrajowca (polecam szybciej sie uczy). Kazal mi raz liczyc do stu. No i tak licze i licze az w koncu przez pomylke: "seventy osiem" smial sie ze mnie bo juz po polsku troche ogarnial :)
Nie tak dawno byłam z kolegą z zagranicy w polskim hotelu i pani recepcjonistka (bardzo zresztą miła, ale niespecjalnie potrafiąca mówić po angielsku, ale też nie chciała mówić po polsku i pozwolić mi przetłumaczyć) powiedziała: towels cost 5 zlots. I wszystko byłoby ok, ale dla mojego kolegi ewidentnie brzmiało to jako "5 sluts" i do dzisiaj, gdy pyta o cenę czegoś odpowiadam, ile "sluts" musi za to dać :P
Ojej, to ja też mam mnóstwo takich historii, szczególnie odkąd mieszkam w Gdańsku. :D Ostatnio na stacji skm na Zaspie pewna obcojęzyczna para pyta mnie się, jak dojedzie do centrum miasta. No to mówię, że muszą oni wsiąść w pociąg, który nadjedzie z tej strony, potem zapytali się, gdzie kupią bilet, a z racji, że właśnie nadjechał ich pociąg, to mówię, że u konduktora. Zauważyłam, że kierują się do drugiego składu pociągu, gdzie tego biletu nie mogliby kupić, więc zaczęłam krzyczeć "one train, one train!". Nie wiem, skąd mi się to wzięło. :D I chyba zgłupieli, bo zrezygnowali z tego pociągu, kupili jednak bilet w automacie i odjechali następnym. :D
Trzeba było ich do tramwaju władować xD
Ooo, mieszkam na Zaspie :D
Mnie w Krakowie kiedyś Włosi zapytali o drogę od razu po włosku, ja akurat włoski znam, więc im bez problemu odpowiedziałam. Mam nadzieję, że nie pomyśleli, że z kolejnymi osobami w Polsce też pójdzie im tak łatwo :D
mieszkam w anglii już trochę czasu, mam chłopaka obcokrajowca, a i tak czasem zdarza mi się odezwać do niego po polsku, ostatnio było:
- do you have blablabla
- czy co mam? ee what? ?
przynajmniej polskiego się uczy :)))