#AjKZ1
Wiele osób chciało jej pomóc, w tym ja. Zapytałam w komentarzu o jej maila i pisałyśmy trochę, wysłała mi zdjęcia swoich dzieł. Złożyłam u niej zamówienie. Przelałam jej pieniądze (uzgodnioną kwotę) i czekałam na paczkę. Paczka doszła, a ozdoby były przepiękne. Złożyłam kolejne zamówienie, za które od razu zapłaciłam. Czas realizacji miał wynosić miesiąc.
Od tego momentu co jakiś czas wymieniałyśmy SMS-y, dziewczyna żaliła się, że nie ma na dentystę, więc postanowiłam tak bez niczego przelać jej 100 zł. Niby nie chciała, ale nie odesłała mi tych pieniędzy z powrotem. Później coraz częściej zdarzało jej się pisać, że brakuje jej na lekarza albo że nie ma na czynsz. Ja jednak pozostawałam niewzruszona. A na zamówienie czekam do dzisiaj... Najpierw nie miała za co wysłać paczki, mimo że z góry zapłaciłam za przesyłkę. Później dała zamówienie do wysłania koleżance, ale koleżance tak bardzo się spodobało, że postanowiła tego nie wysyłać. A teraz zwyczajnie się nie odzywa.
I nie żałuję jej tych pieniędzy, ale tak sobie myślę, że mogłaby mieć stały dochód z tych swoich ozdób, bo chciałam pokazać znajomym jej dzieła. A laska wybrała drogę oszustwa i w taki sposób zarobiła jednorazowo 200 zł. Jak to mówią: Ja nie zbiednieję, ona się nie wzbogaci.
Ciekawie by było jakby się tu odezwała..
Mnie ciekawi numer wyznania.
Powinniście zgłosić to na policję. Inaczej będzie dalej wyłudzać pieniądze.
Hm... czyli iść na policję i co powiedzieć? "No bo ta pani miała mi wysłać i nie wysłała"? A potem udostępnić policji swoje prawdziwe dane, skladać zeznania, przedstawić dowody (m.in. konwersacje), udowodnić, że nic się nie dostało w zamian i na koncu być ciąganym po sądach na rozprawy- zakadając przyjęcie zeznań i nieumożenie sprawy. Dodatkowo szansa, że sąd będzie blisko jest nikła- oszukani byli w różnych miejscach Polski- dochodzi zatem współpraca między prokuratorami, sądami i policją, z różnych województw. Zakładając, że inni też będą składać zeznania. Takie sprawy ciągna się miesiącami/latami.
Niestetety, system prawny w tym kraju leży.
To skoro "nic się nie stało" i ona Was nie oszukała (nie wysłała zamówionego towaru), to o czym jest to wyznanie? Jak zamówisz coś przez internet i przesyłka nie dojdzie, to co się robi? Najpierw zgłasza do wysyłającego, żeby zrobił reklamację. Jak się okaże, że jednak nie zrobi reklamacji, bo paczka nie wyszła w ogóle, to dalszym krokiem jest wezwanie pisemne do zwrotu pieniędzy, a jak tego nie będzie, to zgłasza się oszustwo na policji. Czy jednak nie?
Nawet jak umorzą postępowanie, to warto ją jednak trochę "nastraszyć" - wezwaniami do zwrotu i obietnicą zgłoszenia na policję.
To tak samo, jakby się było świadkiem przestępstwa i się twierdziło, że jednak "nic nie widziałam, nic nie słyszałam", bo nie chce mi się po sądach jeździć.
Agatorek, jest ogromna różnica między kupowaniem czegoś przez portal sprzedażowy, a umawianie się po "znajomości"- bo tak to było w tym przypadku. Dziewczyna nie oferowała czegokolwiek za konkretną kwotę, więc równie dobrze może się bronić, że sprzedaje po cenie wyższej i znaleźć na to x świadków. Może też kręcić, że przecież wysyłała/informowała o problemach ze zrobieniem/dostała zwrot paczki/etc.
ALE najbardziej kluczowe w tym wszystkim jest to, że część osób pomogła jej anonimowo tudzież nie chce podawać swoich danych w sądzie/na policji. Dodatkowo część osób wysyłała jej rzeczy/żywność/chemię/ubrania i jak to wycenisz? Reklamację towaru możesz robić- prawnie- tylko wobec osoby, która zarobkowo sprzedaje towar. Wszelkiej maści społecznościówki się pod to nie podpinają. Oczywiście, można podpiąć to pod wyłudzenie, ale znôw- dziewczyna będzie się bronić, że miała problemy/informowała/ bla..bla.
Strata 50/100/200 zł to nic w porównaniu do tego co ludzie mogliby wydać na transport do sądów czy posterunków.
Można mieć o to ból tyłka, ale takie niestety jest prawo w Polsce. A wyznanie jest takim trochę żalo-zawiedzeniem, że komuś się zaufało w dobrej wierze, a tu oszust. ;)
Oj niestety nie znasz praktyki. Prawda jest taka, że oszustwo jest chlebem powszednim i takimi drobniejszymi sprawami nikt nie ma ochoty się zajmować, kończą się zazwyczaj umorzeniem.
Myślisz, że Policja się zajmuje takimi sprawami ... do 200 zł to nawet palcem nie kiwną.
Też pomogłam tej dziewczynie i też wymieniłam z nią kilka e-maili. Pomyliła się podają pewne daty i już wtedy wiedziałam, że kłamie. Na szczęście pomagam anonimowo i nigdy nie podaję swoich danych, adresu i nie chcę niczego w zamian. Polecam, jeśli dalej chcesz pomagać ludziom. Jednych zweryfikujesz, drudzy Cię oszukają, a szkoda aby prawdziwie potrzebujący nie uzyskali pomocy przez naciągaczy. Pamiętaj, że każde oszustwo świadczy o oszuście, nie o Tobie (pomijam patologiczną naiwność). Powodzenia :)
Proszę, proszę, więc nie jestem sama... Także do głębi poruszyła mnie historia tej dziewczyny. Gdy tylko przeczytałam o jej trudnej sytuacji, od razu postanowiłam jej pomóc. Zamówiłam kartki, za które z góry zapłaciłam, a których nigdy nie otrzymałam. Wówczas przeprosiła, że w okresie przedświątecznym ma wiele zobowiązań, ale na pewno znajdzie czas, by wykonać moje zamówienie. Cóż, Anonimowi, wylejcie na mnie wiadro pomyj, ale splacilam jej rzekomy dług w pracy, przy czym umówiłyśmy się, że połowę mi odda. Koło Wielkanocy ponownie zamówiłam kartki. Tym razem zapewniała, że są zrobione, wysłane... Nigdy nie dotarły, choć znów zapłaciłam z góry, bo ciągle słyszałam o jej trudnej sytuacji materialnej. Poczta Polska to naprawdę opieszała instytucja, ale po miesiącu czekania doszłam do wniosku, że te kartki po prostu nigdy nie zostały wysłane. Dziewczyna wciskała mi historyjkę, że paczuszka do niej wróciła i to w dodatku niekompletna. Miała ją wysłać kolejny raz, tym razem przez kuriera, dołączając w gratisie jakieś album. Paczki nigdy nie dostałam. Kontakt się urwał i generalnie miałam na to wszystko machać ręką. Po przemyśleniu sprawy postanowiłam jednak odezwać się do niej. Oświadczyłam, że to, co jej podarowalam może zatrzymać, ale to, co miała mi oddać, ma mi zwrócić. Zaproponowałam nawet raty. Ona na to, że jak to kartki nie doszły, że ona wysłała kartki, album, list, ona tego tak nie zostawi... Dług oczywiście splaci... I znów cisza z jej strony. Potwierdzam to, co ktoś pisał wcześniej, że ciągle pisała o różnych problemach typu brak funduszy na dentysta, szczepienia psa, złamana noga, problemy finansowe rodziny itp. Reasumując otrzymała ode mnie naprawdę duża kwotę. Pomogłam naprawdę w dobrej wierze, a okazało się, że po prostu jestem naiwna. Cieszę się, że dzieki temu wyznanie dowiedziałam się, że nie jestem jedyną oszukaną. Ale i tak zachowanie dziewczyny, jej tupet i wyrachowanie wołają o pomstę do nieba. Dzięki niej wiem, że nie zawsze warto pomagać.
Ja niestety też zostałam oszukana. I jest mi zwyczajnie przykro. 😔 Przelałam jej sporą, jak na moje standardy, kwotę. A wyszło, że jestem naiwna 😔
Nie pojmuję, jak można być tak naiwnym!?
jesli wysylaliscie jej cokolwiek na konto, to macie jej dane
i hyc, podejrzenie wyludzenia
jak sie wiecej osob skrzyknie, to macie wieksze szanse
inaczej podejrzewam, ze dalej bedzie wciskac kit
Zgłoście to, proszę... Nawet nie ze względu na te pieniądze. Wyłudzenie jest ściganie z urzędu od 1 grosza, nie zapłacicie za to nic a jestem prawie pewny że ta osoba nigdy potrzebujący nie była i świetnie jej się żyje za pieniądze ukradzione wam i pewnie wielu innym.
Haveaniceday, może się do Ciebie odezwie (o ile już tego nie zrobiła) i odda to, co obiecała oddać. Taką mam nadzieję.
Nie chcę nikogo oceniać, ale zrobię to tym razem, trudno. Serio uznała, że da radę się utrzymać z robienia kartek? I widząc, że to niemożliwe, że ten sposób się nie sprawdza, nie poszła pracować choćby w żabce? Dostałaby za to najniższa krajowa czyli 1700 zł, co może kokosami nie jest, ale na utrzymanie jednej osoby czyli wynajęcie pokoju, jedzenie i drobne rozrywki od czasu do czasu wystarcza. Chyba że czegoś nie wiem i były jakieś poważne, konkretne powody dla niepodjęcia normalnej pracy.
Z tego co pamiętam chyba (ale 100% pewności nie mam) pracowała, ale zarabiała bardzo mało. Coś było o hurtowni z przyborami plastycznymi, ale nie wiem czy tam pracowała, czy chciałaby tam pracować, czy może coś innego o niej było.
@solange. Okej, dziękuję za odpowiedź. Natomiast to, że gdzieś tam pracowała, niewiele zmienia. Bo jeśli warunki pracy są zle i nie pozwalają na zaspokojenie podstawowych potrzeb, to taka pracę się wymienia na inna. Tak naprawdę na jakąkolwiek, bo każdego legalnego pracodawcę obowiązuje najniższa krajowa za etat. Można zrobić wiele rzeczy, by poprawic swoją sytuację, szczególnie jeśli jest się młodym i zdrowym człowiekiem, niemającym żadnych zobowiązań w postaci dzieci czy przymusu siedzenia w określonym miejscu (na przykład na wsi czy w małym mieście, gdzie pracy nie ma). Mogła zrobić wiele rzeczy, a jednak nie zrobiła. Czytając komentarze poniżej, o tym ile osób jej pomogło i jak się w stosunku do nich zachowała, podejrzewam, że była oszustka :(
Achnoniewiem, ktoś tu pisał o spłaceniu jej długu z pracy. Z tego co pamiętam to ta zaliczka blokowała ją w zmianie pracy. Teraz na to wszystko trzeba patrzeć przez palce, ale wtedy wydawało się logiczne, dlaczego dziewczyna nie ma jak się odbić.
Okej, ale jakby to wciąż niewiele zmienia. Bo nikt w tych czasach nie ma prawa trzymać nikogo w żadnej pracy na sile, jeżeli miała dług u pracodawców to można podpisać jakiś papier o jego wysokosci i spłaceniu i pracę zmienić, nie można zrobić tak że "masz u nas dług to teraz będziesz tu siedzieć, póki go nie splacisz". To by bardzo podobne do niewolnictwa. Raty długu też nie mogą być zabijające, żeby czlowiek nie miał za co żyć. Oczywiście nie krytykuje osób, które jej pomogły, mówię tylko, co dziewczyna mogła zrobić, jeśli to historia jest prawdziwa. Zawsze jest wyjście z sytuacji, zawsze mozemy poprawić swoje położenie, zawsze można iść do różnych darmowych instytucji i spytać o aspekt prawny i ewentualne rozwiązania. Sama czytałam te historie, jest bardzo spojna i chwycilaby mnie za serce, gdybym nie wiedziała, jak się skończy.
Tyle osób oszukanych, nic tylko się zgadać, zebrać dowody i pociągnąć naciagaczkę do odpowiedzialności karnej. Mam nadzieję, że uda Wam się zgadać i dać jej niezłą nauczkę 👍
Ma ktos linka do wyznania tej dziewczyny?
Dołączam się do pytania
Ja również
Też xD
Wyznanie było z okresu przedświątecznego, przełom listopad/grudzień. Wątpię by ktokolwiek to teraz odnalazł na Głównej :)
Nie jestem pewna, ale to CHYBA to wyznanie #aJqEF.
Tylko wydaje mi się, że część komentarzy pod nim została usunięta, bo pamiętam, że było ich więcej. Autorka tłumaczyła, że pracuje w hurtowni plastycznej, z której bierze rzeczy do wykonywania tych ozdób, podawała też kontakt do siebie. Więc albo część komentarzy zniknęła, albo to nie to wyznanie (chociaż wiele elementów się zgadza), więc za ewentualną pomyłkę przepraszam.
#aJqEF :)
Napisałam w odpowiedzi komentarz, w którym podałam numer tamtego wyznania, ale kiedy weszłam na Anonimowe z komórki to ten komentarz się nie wyświetla. Widzę go kiedy jestem zalogowana na swoje konto, ale "znika" kiedy jestem wylogowana... Możecie napisać czy Wy go widzicie?
rillianne nie, nie widac nic
Art. 286. Oszustwo
Dz.U.2018.0.1600 t.j. - Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny
§ 1. Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania,
podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
Jest jeszcze drugi paragraf mówiący o przypadku mniejszej wagi, a ten do takiego się zalicza. Tam możliwe kary są niższe, ale prawda jest też taka, że oszustwa mniejszego rozmiaru bardzo często pozostają bezkarne. Ja sam byłem kiedyś oszukany, ale moje zgłoszenie przepadło.
Przepraszam was bardzo, ale przeczytałam komentarze i trochę was jest... Jeśli byliście takimi idiotami, żeby w ciemno przelać - jak to określacie - spore kwoty obcej osobie z sieci, bo napisała wzruszającą historyjkę, to przynajmniej nie bądźcie takimi idiotami, żeby to teraz zostawić. Sporo jest was, oszukanych. Na policję z tym, ale już!
Nie wierzę, że można się z czegoś takiego utrzymać :o
Jakbyś interes naprawdę dobrze szedł to czemu nie.
Mozna. Sama sie tym zajmuje. Ale zeby zarobic to trzeba naprawde ciezko napracowac.