#Air8H

Pewna kobieta z pięcioletnim stażem małżeńskim, pytana wielokrotnie "na co czekacie?", "dlaczego nie macie jeszcze dzieci?", "kariera wam już całkiem przysłoniła prawdziwe wartości", "młodsza nie będziesz" itd. Kobieta ta uśmiecha się i ma gotowe odpowiedzi, że na wszystko przyjdzie czas, to nasza sprawa...

Kobieta wraca do domu i płacze, bo:
- Starają się o dziecko od 4 lat
- Swoją wyczekaną pierwszą ciążę straciła w 3 miesiącu
- Wie, że byłaby wspaniałą matką, ale nią nie zostanie
- Wie, że jej mąż byłby cudownym ojcem, a ona nie może mu tego dać
- Płacze, ponieważ kwestia ta jest powodem kryzysu w jej małżeństwie
- Płacze, bo jedni i drudzy rodzice chcieliby być już dziadkami
- Płacze, gdy widzi kobietę w wysokiej ciąży z alkoholem i papierosem w ręku
- Płacze, bo już wybrała imiona
- Płacze, bo dziecko to jej jedyne marzenie
- Płacze, bo ma pusty pokój w swoim domu z łóżeczkiem dla dziecka, które straciła
- Płacze, bo jedyne co może kupić w Dniu Dziecka to znicz....

Tą kobietą jestem ja.
Nie pytaj, nie oceniaj, uszanuj... Przemilcz.
Saraaaa Odpowiedz

Mojej ciotki mąż był bezpłodny. Tez bardzo chcieli miec dziecko więc adoptowali. Dali dziewczynce szanse na wspaniale życie. :)

LadyS Odpowiedz

Czemu nie zaadoptujecie maluszka? Prawdziwy rodzic, to ten co wychowa.:)
A ludźmi nie ma się co przejmować, zawsze inni wiedzą lepiej :/

Daga115

Faktem jest, że o dziecko adoptowane można się starać mając pięcioletni staż małżeństwa więc to kryterium spełniają ale polskie prawo wcale nie ułatwia adopcji...

Walentia

Niektóre kobiety chca byc w ciąży, poczuć dziecko w sobie. Wiec no próbują caly czas zajść w ciążę, bo to chciałyby przeżyć.

Ja2

Moim zdaniem warto spróbować adopcji. Wiem że to nie jest łatwe i długo trwa, ale czasem to jedyna opcja..
Chociaż akurat u autorki nic nie jest przesądzone, więc w sumie zawsze można adoptować i dalej starać się o swoje :)

Fistaszka18

Moja kuzynka starała się o dziecko 8 lat i w końcu adoptowała chłopca z domu dziecka. Po pół roku zaszła w ciążę. ;-)

Anamara

Niektórzy nie sa w stanie pokochać nie swojego dziecka, więc próbują starać się o swoje, lub ostatecznie nie mają dzieci wcale.

Lagata

LadyS - zgadzam się z Tobą.

Walentia - sama ciąża jest mocno przereklamowana. :)

Anamara - są też tacy, co nie kochają swoich rodzonych dzieci. Z drugiej strony, jeśli nie potrafi się pokochać adoptowanego dziecka, to może faktycznie tego nie robić i oszczędzić mu cierpienia (jak w przypadku historii Kasi sprzed kilku dni).

szyszymora Odpowiedz

Miałam podobnie, tylko straciłam cztery ciąże w różnym stopniu zaawansowania zanim urodziłam moje pierwsze dziecko. Teraz mam trójkę. Mnie też czasem zabolały słowa ludzi. Tylko, że mi mówili raczej rzeczy typu "po co ci dziecko?", "po co ci KOLEJNE dziecko?", "jak to pogodzisz z twoją pracą?","jesteś jeszcze młoda, masz czas".

Także trzymam kciuki. I życzę też żebyś dała radę nie brać do siebie zupełnie komentarzy "życzliwych" osób. To trudne (czasami niemożliwe), ale warto. Mi to pomogło. Mniej stresu = większe szanse.

mariposa Odpowiedz

Nienawidze takich ludzi co wsadzają mordę w nie swoje sprawy. I ich pytania w stylu "czemu nie macie dzieci? "Na co czekacie" albo z innej beczki "źle w tym wyglądasz", "przytyłas" albo "czemu jesteś taka wychudzona"? Za każdym człoweikiem stoi inna historia i NIKOMU nie wolno wsadzać ciekawskiego ryja w nie swoje sprawy, a swoje złote porady niech sobie w d*pę wsadzą!!! Trzymaj się dziewczyno!

takamama Odpowiedz

Sprobujcie in-vitro, sprobujcie adopcji, starajcie sie dalej, pojedzcie Na wakacje (zmiana klimatuczasem pomaga), ratujcie malzenstwo, walczcie o siebie.
Trzymam kciuki!
Ps. Mnie tez szlak trafia jak widze ciezarne/karmiace pijace I palace fajko jeden za drugim, ze o narkotykach nie wspomne -.-

Odpowiedz

Bardzo miło przeczytać tyle komentarzy pełnych wsparcia i zrozumienia.... Ten ból, pustkę i bezradność zrozumie tylko ten, kto sam przez to przechodzi/przechodził.
Procedura adopcyjna nie jest wcale taka łatwa jak by się mogło wydawać, oczywiście jest to jakaś alternatywa, ale... to nie jest cząstka Ciebie i Twojej życiowej miłości, nie będzie podobne do Ciebie ani do partnera, nie poczujesz w sobie jego ruchów, nie przytulisz po porodzie i nie nakarmisz.... Być może to trochę egoistyczne, ale do adopcji trzeba dojrzeć, trzeba być tego pewnym na 100%, bo takie skrzywdzone, samotne dziecko to nie zabawka, którą można oddać, gdy się znudzi....
To nie jest też tak, że jesteśmy ,,kupką hormonów i instynktów" i jak roboty, jednym naszym celem jest spłodzenie potomstwa....Po prostu serce krwawi, gdy Twój mąż bawiąc się z dzieckiem z sąsiedztwa słyszy ,,wiesz wujek, byłbyś super tatą..."

Pozdrawiam wszystkich, macie rację, że wiara umiera ostatnia :)

Lagata

Masz bardzo dojrzałe podejście do tematu autorko. Życzę Ci, żeby się udało i Twoje marzenie się spełniło.
Wiesz, zainspirowałaś mnie do napisania tego komentarza. Nigdy nie czułam instynktu macierzyńskiego, jakiegoś parcia na dziecko itp. Nie zachwycałam się małymi dziećmi, nie lubię ich płaczu, tego, że nie wiem czego ode mnie chcą, jak je uspokoić i chyba mnie trochę przerażają. Stresuje mnie to, że tak trudno odgadnąć o co im chodzi i nie mogę kontrolować sytuacji. Znacznie lepiej czuję się przy starszych (takich mniej więcej 4-5 lat), z którymi można już porozmawiać i z takimi mam niezły kontakt. Raczej nie będę mieć dzieci bo chyba nie byłabym dobrą matką, skoro nawet teraz (mimo 30 lat na karku), nie potrafię wykrzesać z siebie entuzjazmu na widok niemowląt. Jedyne wyjątki to dzieci mojej siostry, nad którymi się zachwycałam jak były maleńkie. Potrafiłam na nie patrzeć jak spały i nie mogłam się nadziwić, że są cudowne. Nie wiem, może jeśli sama urodzę, to mi się odmieni.

Wracając do tematu. Mimo tego, że mam słaby instynkt macierzyński, to jak się dowiedziałam, że prawdopodobnie za kilka lat będę bezpłodna (problemy ginekologiczne), to ryczałam parę dni. Poczułam się taka niekompletna i wybrakowana jako kobieta, więc po części Cię rozumiem. Z wielu powodów nie mogę sobie teraz pozwolić na ciążę i wiem, że za parę lat może być już za późno dla mnie i będzie jak w tej kampanii społecznej, o kobiecie, która nie zdążyła urodzić dzieci. Z drugiej strony nie wiem, czy gdybym teraz zaszła, to potrafiłabym się tym cieszyć. Wydaje mi się, że mimo wieku jeszcze do tego nie dorosłam żeby wziąć odpowiedzialność za taką istotę i nie spartolić jej życia. Bardzo się boję, że za parę lat poczuję ten zew i nie będę mogła zajść w ciążę. Dlatego rozumiem po części jaki ból sprawia Ci ta sytuacja i bardzo chciałabym, żeby Ci się udało spełnić marzenie.

asia05 Odpowiedz

Moja znajoma też nie mogła mieć dzieci, starała się z mężem 6 lat. W końcu zdecydowali się na in-vitro. W lipcu ma termin :)

Daga115 Odpowiedz

Jestem w takiej samej sytuacji :( z tym że ja straciłam dwie ciążę...

Trzymaj się i nie płacz tylko próbuj :*

karla321 Odpowiedz

Przykro czyta się takie wyznania ... jedne chcą usunąć , bo wpadly a za to inne się starają jak mogą i nie mogą zajść w ciążę ... Moze adopcja będzie dla was dobrym wyjściem ?

losowyczlowiek Odpowiedz

czemu niektórzy nie mogą zrozumiec ze jak ktos nie ma dzieci to poprostu jego sprawa i nie mozna sie w to wpierdalac

Zobacz więcej komentarzy (51)
Dodaj anonimowe wyznanie