#AeSnL
Był taki czas, że miałam problemy, byłam przybita i pod koniec terapii mnie przytulił. Na kolejnych sesjach ta sytuacja zaczęła się powtarzać. W pewnym momencie zapaliła mi się w głowie jakaś lampka tzn. odniosłam wrażenie, że on przytula mnie jak facet kobietę, a nie terapeuta pacjentkę. Zignorowałam to, bo dalej rozmawiał ze mną normalnie ani nie składał mi niemoralnych propozycji. Do czasu.
Na ostatnim spotkaniu od początku zaczął mnie przytulać, pieścić, rozbierać. Na początku nie wiedzieć czemu poddałam się temu. Po chwili jednak przyszło otrzeźwienie i zrozumiałam, że nie mam ochoty dalej tego kontynuować. Powiedziałam, że nie chcę. Na początku ciężko mu było to zrozumieć. Powiedział, że przecież możemy się przytulać i rozmawiać. Nie ukrywam, że odebrałam to negatywnie, bo to było zignorowanie moich potrzeb. W końcu jednak odpuścił. Stwierdził, że przeprasza, ale on też od dawna nie doznał bliskości, ma chorą żonę i ogóle nie układa mu się w małżeństwie, a to przytulanie mnie, moja uroda, kobiecość, sprawiły, że stracił zdrowy rozsądek. Do tego uznał, że po tym co zaszło...powinniśmy przejść na Ty. Jestem cudowna i on wcale nie chciał się ze mną przespać tylko poczuć moją bliskość...
Myślałam, że mam do czynienia z dojrzałym facetem zwłaszcza, że sam mi mówił, że prowadzi terapie dla par... Czuję się z tym źle i do tego mam wrażenie, że ta terapia była jedną wielką mistyfikacją. Tyle mówił o szacunku, empatii, wyczuciu. Tak samo połowa rzeczy, które mówił o mnie mogła mieć na celu tylko uwodzenie. Potem pisał do mnie wiadomości z podtekstami, jakby nigdy nic. Odpisałam, że to było przegięcie z jego strony. Przede wszystkim fakt, że na początku zignorował to, że czegoś nie chcę. Odpisał, że przeprasza... ale zaślepił go głód. To jakieś chore.
Mam nadzieję, że jesteś już w trakcie szukania nowego terapeuty.
I zgłaszania tego gdzie trzeba.
Terapeuta też człowiek, ale tu zdecydowanie zostały przekroczone granice, naruszona etyka zawodu i wszystko. Musisz zmienić terapeutę. Gdyby ten był ok, to sam by Cię poprosił o to, żebyś znalazła nowego terapeutę, bo on się osobiście zaangażował i chciałby spotykać się prywatnie. A nie że on pomaca w gabinecie a Ty mu jeszcze zapłacisz
Że terapeuta poczuje coś więcej do pacjentki, to się zdarza, ale w takim wypadku to on powinien powiedzieć że nie może kontynuować terapii i znajdzie Ci kogoś innego (i ew. że chciałby się z Tobą spotykać prywatnie).
Jeśli czujesz się na siłach po tym, co Cię spotkało - zgłoś go. To, co zrobił, to złamanie etyki zawodowej. Po czymś takim w krajach, gdzie zawód terapeuty jest ograniczonymi pewnymi prawami, koleś stanąłby przed komisją ds etyki. Moglby dostać grzywnę albo zostać odsuniętym od zawodu. To absolutnie nieetyczne i zabronione.
Przykro mi z powodu tego, co Cię spotkało. Polecam książkę I. Yaloma - "Leżąc na kozetce". Jest tam wątek o klientce, którą spotkała podobna rzecz. Może w jakiś sposób będzie pomocna. Trzymaj się
Wydaje mi się, że to nie zauroczenie Twoją osoba, ale nagminne podrywanie pacjentek. Gdybys była wyjątkowa i poczułby coś do Ciebie to by nie zaczynał od dotykania i rozbierania. To obrzydliwe. Czułabym się strasznie wykorzystana na Twoim miejscu.
Uważam, że trzeba to zgłosić, koniecznie. Ty byłaś na tyle silna, żeby mu odmówić, ale trafi się bardzo pokrzywdzona dziewczyna, przez co słaba i nie będzie potrafiła tego zrobić. Jeśli jest to poradnia prywatna, złóż skargę i pokaż to, co do Ciebie pisał.
Nie ma czegoś takiego jak przytulanie jak "terapeuta pacjentkę", samo to było już przekroczeniem granicy, której przekraczać mu nie wolno, a to co zrobił później jest już kompletnie nieetyczny. Ja na Twoim miejscu poszukałabym nowego terapeuty, a tego pana uprzejmie podpie*doliła do PTPPd
ja rowniez
ps. fajne ksiazki czytasz <3
jestem psychologiem i kontakt fizyczny poza ewentualnym podanie dloni na przywitanie jest nieprofesjonalny
jego prolemy sa JEGO problemami, radze zmienic terapeute
najlepiej na kobiete jesli nie czujesz sie bezpiecznie rpzy mezczyznie
ja bym byla wredna i ejszcze bym skargae na dziada napisala- do placowki w kt pracuje i to pts. bo moze nastepna pacjentka nie bedzie miala tyle asertywnosci
Fakt, okazal slabosc do osoby, ktora byla jego pacjentka. To bylo nieprofesjonalne. Ale nie zgwalcil, nie byl agresywny. Zwykly czlowiek. Jednak retoryka wyglada tak, ze jesli kobieta jest zaniedbywana, to "przezywa przygode". Jesli mezczyzna, to "zboczeniec". Przykre jest to przyzwolenie
spoleczne na nierowne traktowanie.
autorka pisze, ze powiedziala NIE a ten zaczalja przekonywac, wiec chyabnie uszanowal jej zdania?
poza tym przezycie przygody itp. ok jesli OBOJE tego chca
i absolutnie nie w relacji terapeutycznej
Facet to facet, nieważne czy jest nauczycielem bądź lekarzem. Też mają uczucia, ale osoby tak wykształcone powinny nad tym panować. Chociaż dać palec wezmą pięść.
to, co mowisz jest seksistowskie
To co mówię z życia wzięte.
Nie facet, a człowiek. Człowiek to człowiek. Wszyscy jesteśmy mniej lub bardziej słabi, stąd też musimy mniej lub bardziej stąpać po ziemi.