#Acj8L
Mam męża, kochanego faceta i do tego bardzo mądrego. Po doktoracie z fizyki, z wielkimi grantami i projektami oraz sporym dorobkiem naukowym.
Z pozoru to żaden problem, dogadujemy się wspaniale, ale przy nim już mnie nikt nie dostrzega. Wszyscy pytają się mojego Marcina o opinie, nawet jeśli dotyczy ona pielęgnacji kwiatów (a na tym się znam). Gdy planujemy wakacje wszyscy mówią, że jak to dobrze, że możemy jeździć, skoro Marcin zna języki. Ja też znam, ale nikt o tym nie pamięta. Tego typu teksty są na porządku dziennym. Nie wiem dlaczego, ale wszyscy wychodzą z założenia, że mój mąż to alfa i omega, a ja w porównaniu z nim to niedorozwój. Sam Marcin się nie wywyższa i nie pokazuje jaką ma wiedzę, można z nim pogadać o wszystkim.
Zanim go poznałam, to inni nie traktowali mnie w ten sposób. Teraz czuję się niewidzialna i po prostu głupia. Nawet nasi znajomi tylko jego pytają o opinię albo zapominają, że ja też coś potrafię. Kolega kiedyś z tłumaczeniem z języka włoskiego na polski przyszedł właśnie do Marcina, a nie do mnie, choć sama uczyłam tego języka swojego męża.
Jest mi po prostu po ludzku przykro, że przy swoim mężu nic nie znaczę. Jakbym była tylko ozdobą, jakąś rzeczą, którą wiecznie nosi przy sobie. Źle mi z tym.
Twój mąż jest jak planeta Jowisz, która swoją grawitacją przyciąga wszystkie obiekty, w swoim pobliżu. Cierpisz bo uważasz, że stałaś się tylko księżycem w jego orbicie - wszyscy i tak zwróceni są stronę Jowisza. Ktoś może Ci powie, że nie trzeba było pchać się w jego pole grawitacyjne. Mogłabyś być wtedy samotną, małą niby-planetką taką jak Pluton, wtedy na pewno wszyscy bardziej by Cię docenili. No ewentualnie mogłabyś sobie ściągnąć jakiegoś swojego podrzędnego satelitę, jakiegoś Charona, który nie zabierałby Ci słonecznego blasku. Ale chyba podobało Ci się kręcić wokół Jowisza, dałaś się złapać, no i teraz nie ma wyjścia, musisz się go trzymać.
Ty wiesz, że jesteś Europą - niezwykłym i fascynującym księżycem, który posiada wodę na swojej powierzchni, warto byłoby Cię zbadać, poświęcić Ci uwagę, skorzystać z Twoich zasobów, ale trudno jest coś zauważyć bo pozostajesz w cieniu gazowego olbrzyma.
Ale Europa dumnie krąży wokół Jowisza, niezależnie czy ktoś ją docenia czy nie. Jeśli Ty masz potrzebę bycia docenioną, to czy nie jest tak dlatego, że samej siebie wystarczająco nie doceniłaś?
ale popłynąłeś
No i dumna Europa krazy, a tam statek kosmiczny. Zaloga wpatruje sie zafascynowana w Jowisza, pelna podziwu i naboznego skupienia. Gazowy olbrzym, nawet bez powierzchni, a moze nawet i (przepraszam za wyrazenie) jadra. Patrza i patrza, wtem jeden szturcha lokciem drugiego i mowi: "O, a tam Europa, tez fajna."
Nawet bazienka tak sie nie udziela
Jeszcze trochę i zostanie jej multikontem.
@Retiro Te porównanie jak dla mnie jest wyjątkowe. Mało kto by coś takiego wymyślił.
@Skobel
TO porównanie
TE porównania
Świetne wyznanie, dobrze się czyta, podobała mi się zwłaszcza ta część o pielęgnacji kwiatów, moja babcia ma wiele kwiatów i je pielęgnuje, mówi do nich czule, pryska je wodą z takiego psikatora, fajny jest ten psikator, lubie takie.
Bo ludzie często są durni i jak ktoś ma doktorat, to uważają, że jest alfą i omegą we wszystkim. Pytanie jak on reaguje w takich sytuacjach, przyjmuje od razu zadanie na siebie, czy też mówi "Ale z tym to Anka lepiej ci pomoże, jest w tym świetna/zna się lepiej ode mnie/ona mnie tego nauczyła." Bo chyba tak powinien się zachować, kiedy ktoś przyjdzie do niego z problemem z Twojej "działki", czy się mylę?
jeżeli on nie zdaje sobie sprawy z jej kompleksów to się mylisz
A twoj maz wie o twoich uczuciach?. Ja mam pomysł, skoro Marcin to rowny gość, madry i taki taki, to za kazdym razem jak ktos pyta go o zdanie albo komentuje cos, niech sie ODZWIE, cos w stylu " ale idz do Joli*, ale Jola zna lepiej, Jola wie lepiej...."
Przestań z ta przykrością, tylko porozmawiaj ze swoim cool Marcinem :)
A nie jest przypadkiem tak, że środowisko w którym żyjecie jest mocno patriarchalne. Że małżeństwa waszych znajomych właśnie tak wyglądają, że mąż to głowa rodziny ina wszystkim się zna, a żona zawsze jest głupsza? Może twoje koleżanki same siebie traktują jako gorszą płeć, jeśli studiowały, to tylko po to żeby znaleźć wykształconego męża. I dlatego ciebie też tak widzą. Zresztą może wasi znajomi są jednak niezbyt wykształceni, skoro znajomość angielskiego traktują jako wyczyn. A doktorat z fizyki już im doszczętnie zawrócił w głowie, więc teraz ty jesteś już wyłącznie panią doktorową.
Też mam wrażenie, że to kwestia patriarchatu- kiedyś w towarzystwie 4 kolegów próbowałam dojść do głosu, ale się nie dalo- panowie wypowiadali jak kobieta się czuje w pewnej sytuacji nadużycia. Czułam się dokładnie jak bohaterka postu, (tym bardziej, że pisałam na ten temat duża pracę zaliczeniową) . Trzeba by się realizować w kulturalniejszym środowisku, a na to zwracać mniejsza uwagę. Mam kilka bardzo mądrych i wykształconych kolezanek i każda miała w jakimś momencie życia takie doświadczenia.
Jeśli ktoś uważa że patriarchat polega na założeniu że kobieta jest głupsza od mężczyzny to twierdzeniem takim wystawia sobie mocno średnią laurkę.
"Mam męża, kochanego faceta i do tego bardzo mądrego."
Ja na Twoim miejscu bym się zastanowił na którym mi najbardziej zależy i olał pozostałą dwójkę.
Jeżeli dla tych ludzi znajomość angielskiego jest czymś niezwykłym to chyba świadczy o tym że nie trudno im zaimponować i dla nich gość z doktoratem to nie wiadomo kto
Pogadaj z mężem jeśli on również zauważy ze jesteś tak traktowana i będzie chciał cię wspierać, to niech wszystkim znajomym, którzy się do niego zwracają, odpowiada że nie wie i nie umie pomóc, ale ty się znasz lepiej. Niech to on w towarzystwie częściej pyta cię o zdanie, czasem niech się niby da przekonać do jakiejś racji, niech podkreśla twoje umiejętności
A ja nie rozumiem czemu ani Ty ani on nie mówicie głośno np : "Anon też zna angielski, kochanie co myślisz o tym? Może chcesz mi troszkę pomoc?"
Albo właśnie "ja też się znam na kwiatach, może ja coś mogę doradzić bo Marcin to jednak ma trochę czarny kciuk hehe".
Powiedz mu jak się czujesz, zwróć mu uwagę ze małżeństwo nie powinno polegać na wznoszeniu jednej osoby i zapominanie o drugiej. Jeśli jest taki mądry to zrozumie.
Porozmawiaj z mężem o tym. Zdecydowanie mu też zależy na tym żebyś się dobrze czuła.