Parę dni temu jechałem sobie do pracy moim skuterem. Tłukłem się prawym pasem, gdy na horyzoncie zobaczyłem zasuszoną staruszkę usiłującą dostać się na drugą stronę jezdni. Najbliższe przejście było dopiero kilkaset metrów dalej. Zwolniłem więc i dałem babulce znać gestem ręki, że ją przepuszczam. „O jeden dobry uczynek więcej” - pomyślałem sobie, patrząc, jak starowinka drepcze przed moim skuterem, wylewnie dziękując za mój odruch empatii dla bliźniego… Cała atmosfera pękła niczym mydlana bańka, kiedy jadący lewym pasem Smart z niezłym impetem wyrżnął w babcię skupioną na wylewnych gestach podziękowań słanych w moją stronę.
Na szczęście, poza dosłownie kilkoma zadrapaniami i siniakiem na nodze staruszki oraz pękniętym zderzakiem Smarta, nic poważniejszego się nie stało. To prawdziwy cud.
Za to problemy mam ja. Grozi mi kara za nakłanianie drugiej osoby do złamania prawa i w efekcie doprowadzenie do wypadku, który mógł się skończyć jej śmiercią. A najgorsze jest to, że do akcji włączyła się też sympatyczna, licząca na odszkodowanie, babcia. Złożyła dość podkoloryzowane zeznania, jakobym miał do niej krzyczeć: „Niechże pani śmiało idzie! Nic nie jedzie!” i niemalże siłą wpychać ją pod koła samochodu.
Dodaj anonimowe wyznanie
Według przepisów można przechodzić przez drogę, gdy do pasów jest więcej niż 100m lub przez jezdnie chcę przejść osoba o widocznej niepełnosprawności w tym osoba starsza
Ale nie można stawać sobie na środku ulicy i kogoś przepuszczać :v
Przechodzenie w miejscu niewyznaczonym nie może powodować zagrożenia w ruchu.
Osoba z widoczną niepełnosprawnością może sobie przejść gdzie chce i ma pierwszeństwo. Znajomy za nieprzepuszczenie babci idącej o kuli oblał egzamin na prawo jazdy.
Co jak co, ale macie rację. Przepisy jasno mówią, że musisz się zatrzymać i przepuścić osobę o widocznej niepełnosprawności w jakimkolwiek miejscu.
Gdyby polscy kierowcy nie gnali wszędzie jak na wariackich papierach i zaczeli trochę myśleć to takie zatrzymanie się nie byłoby zagrożeniem. Niestety większość osób poruszających się pojazdami mechanicznymi myśli co to nie oni i jeżdżą jak święte krowy.
Ciebie rozumiem, ale kierowcę smarta tym bardziej. Zatrzymales sie, z nie wiadomo jakiego powodu. Tez bym jechała normalnie i Cię wyprzedziła. Na pasach rozumien, ale tak? Szczęście w nieszczęściu, że nic poważnego się nie stalo
Według art. 13 Ustawy o ruchu drogowym (czy jakoś tak), można przejść po nieoznakowanym fragmencie jezdni, jeśli do najbliższego przejścia jest odległość większa, niż 100m, pod warunkiem, że jego przejście nie utrudni ruchu pojazdom. Ty przepuściłeś panią, a Smart wjechał w nią, gdy ta już schodziła z jezdni, więc powinieneś być spokojny.
Według prawa nie powinien jej przepuszczać ponieważ to właśnie powoduje utrudnienie ruchu.
Prawda jest taka, że ludzie popierdalaja jakby im się spieszylo na tamten świat. Zatrzymujesz się (prawy pas) pieszemu, bo sygnalizacja ostatnio działała, gdy byłam jeszcze młoda, pieszy w połowie drogi do wysepki, a tu sru! Lewy pas ma wywalone na to, że na prawym przed przejściem dla pieszych stoi samochód. Trudno się domyśleć, że pieszy wbija się na jezdnię. Wrrr
Zgadzam się w 100%. Czasem przejście przez pasy to, jak wtargnięcie na pole bitwy... Mieszkam na przedmieściach, a główną drogą często, gęsto przejeżdżają tiry. Ostatnio zaczęłam baczniej się przyglądać zachowaniom kierowców i... Kuźwa, nie zliczę ile razy kierowcy tirów, które potrzebują dłuższej chwili na hamowanie i na "start", czy kierowcy autobusów, którzy zawsze gonią się z czasem, zatrzymali się przed przejściem dla pieszych, mimo, że stałam tam tylko ja z wózkiem, żadnych tłumów! Za to z osobówkami jest znacznie gorzej. Raz była taka sytuacja, gdzie właśnie tir nas chciał przepuścić. Widziałam, że ktoś jechał osobówką z drugiej strony, ale wszystko wskazywało na to, że zwalnia. G*wno prawda, gdy byłam w już z dzieckiem na jezdni (na szczęście dopiero na nią weszłyśmy), tamten śmignął, jakby go diabeł gonił! Normalnie mini zawał. Dlatego od tamtej pory, gdy idę z dzieckiem, jestem tym typem pieszego, co czeka, aż z obu stron samochody stoją (no, albo nie ma żadnego w bliskiej odległości... 😄), mimo, że niektórzy kierowcy bywają tym oburzeni...
No i tak właściwie, to akcja wyznania nie toczyła się na przejściu dla pieszych, a poza nim. ☺
A kierowca smarta przeżył uderzenie w babcie ?
Jaaaa, współczuje sytuacji. Byłoby mi cholernie przykro, wychodzi na to, że nie warto być uczynnym, miłym itp.
Warto, ale trzeba się upewnić, że coś takiego można zrobić bezpiecznie. Dlaczego autor zakładał, że samochody jadące z tyłu się zatrzymają? Zdecydował się zatrzymać i jak dla mnie to sam jest winny, naraził babkę na niebezpieczeństwo.
Z tego co napisał/a BateriaAA kierowca skutera zachował sie zgodnie z przepisami, jeśli tak jest liczę, że prawda sama się obroni
Zaraz zaraz.
Jechałeś dwupasem. Zauważyłeś kogoś na poboczu, kto chce przejść, mimo iż tam nie było przejścia dla pieszych, a mimo to się zatrzymałeś!? Na środku drogi gdzie jeździ się 100!? Kto ci k***a dał prawo jazdy...
A skąd Ty niby wiesz, że na tamtej drodze można było jeździć 100 ?
Wiele dróg jest dwupasmowych gdzie dozwolona prędkość to 50 km/h. Jak już ktoś wcześniej napisał, gdy pieszy do przejścia ma więcej niż 100 m może przechodzić w dowolnym miejscu byle by nie utrudniać ruchu . Najwidoczniej kierowca smartu był albo zamyślony albo jechał zbyt szybko żeby zauważyć babcię na drodze. Skuter to nie jest tir z naczepą żeby nie było widać z tylu co jest przed nim...
Od kiedy się kogoś przepuszcza na drodze dwupasmowej, gdzie nie ma pasów?
Niby czemu ja mam się zatrzymać obok pojazdu, który na takiej drodze stoi? Skąd mam wiedzieć, że przepuszcza przez drogę jakąś staruszkę?
Już nawet nie mówię o 100, tylko np. w mieście.
Ja bym się nigdy nie zatrzymał w miejscu gdzie nie ma pasów, żeby nie stworzyć niebezpieczeństwa na drodze. Przed pasami - ok. Nie ma pasów - nigdy.
Z resztą mam to samo podejście co MrsDillinger wyżej, a do niego nikt nie ma pretensji xD
Czyli jak ktoś Ci wbiegnie na drogę też się nie zatrzymasz ?
Ale wy tępi jesteście...
Nie można PRZEPUSZCZAĆ pieszych w miejscach nieoznakowanych, bo to stwarza zagrożenie w ruchu drogowym.
Logiczne, że jak ktoś mu się wpierdzieli pod koła, to się zatrzyma, ale winny będzie ten, który wtargnął na jezdnię.
W sumie to brzmi trochę jak spisek uknuty przez babcię i kierowcę Smarta