#N1gbM
Mamy też umowę, że jeśli dziecko będzie chore (zespół Downa, dziecięce porażenie mózgowe itp.), to płód usuniemy (jeśli chorobę da się wykryć na początku ciąży) lub oddamy dziecko.
Może się to wydawać bezduszne, ale po prostu wiemy, że z dzieckiem wymagającym takiej troski nie damy sobie rady.
Obydwoje mamy wymagające prace, które uwielbiamy i absolutnie nie wyobrażam sobie, że jedno z nas musiałoby z pracy zrezygnować na stałe.
Dodatkowo ja nie chcę być uwiązana do dziecka w ciele dorosłego. Ludzie niepełnosprawni umysłowo zawsze mnie przerażali i nie wyobrażam sobie poświęcić reszty życia na kogoś, kto nigdy nie będzie samodzielny.
Lepiej usuń, niz masz oddawać, tym samym skazując je na męki i znieczulicę.
nie zawsze takie wady wychodza w badaniach niestety :/
Autorka ma je usuwać, dlatego, że społeczeństwo ma do niego problem? Dziecko ma umrzeć, dlatego, że nie pasuje do standardów naszego idealnego świata? Nawet dziecku bez chorób trzeba poświęcać mnóstwo czasu. Sorry, ale to tak brzmi, jakby Autorka chciała idealne dziecko, bez wad, bo jak nie to out.
Proponuję kupić sobie misia- nie trzeba poświęcić dużo czasu, zawsze jest dobrze nastawiony i też można nadać imię. I nie przeszkadza w pracy.
Aborcja sprawia ból dziecku (mówię o dziecku, nie o płodzie).
To moja opinia. Możecie się z nią nie zgadzać.
@AnnaJagiellonka Dziecko mocno upośledzone to zupełnie inny kaliber, niż zdrowe. I o tym pisze autorka.
Trochę mnie przeraziło to "usuń" w wypowiedzi. Nie żebym była wojująca przeciw aborcji, ale zabrzmiało to tak, jakby ktoś miał usunąć człowieka jak jakąś linijkę w zdaniu..
AnnaJagiellonka, aborcję przeprowadza się zanim płód rozwinie układ nerwowy - bez niego nie dość, że nie czuje bólu, to wręcz nie zdaje sobie sprawy z własnego istnienia.
Aborcji nie popieram, ale jeśli miałaby urodzić chore dziecko i oddać, no to słabo to widzę. Takiego dziecka raczej nikt nie adoptuje, będzie się tułało po ośrodkach, nikt nie zadba należycie o jego rozwój i rehabilitację, nikt nie okaże mu uczucia. Będzie wegetować kilka lub kilkanaście lat w mało godnych warunkach, a potem umrze wśród obcych ludzi.
@AnnaJagiellonka Tyle, że autorka nigdzie nie wspominała o tym, że chce idealne dziecko. Chodziło jej bardziej o to, żeby nie miało chorób takich, które w przyszłości nie pozwolą mu samodzielnie funkcjonować. Lepiej usunąć tak poważnie chore dziecko niż żeby przez resztę życia doświadczało bólu przez swoją chorobę.
Myślę, że wiele osób ma takie samo podejście, które zresztą jest raczej rozsądne i zrozumiałe, więc nie rozumiem, co w tym anonimowego.
O tyle o ile popieram autorkę, to znając polskie społeczeństwo, powiedzenie tego co powiedziała autorka nie-anonimowo może się źle skończyć :/
a to ciekawe, bo ja mam takie poglady calkiem jawnie i na palcach jednej reki moge policzyc osoby, ze strony ktorych nie spotkalam sie z hejtem
Mózgowe porażenie diagnozuje się jak dziecko ma około roku. Pozdrawiam i życzę Wam zdrowego dzieciaczka :)
P.S. wiele dzieci z zaburzeniami po porodzie można wyprowadzić na prostą w ciągu pierwszego roku rehabilitacji
Ale rehabilitacja to tez poświęcanie multum czasu i nie na 100% pewności, że się uda. Autorka wyraźnie pragnie dziecka, które nie będzie wymagało jeżdżenia na rehabilitacje/do szpitala częściej niż to jest potrzebne. I to jest zrozumiałe.
To oby jej dziecko nigdy nie złamało nogi, nie chorowało itp...
No dobra, ale jak to kwestia pierwszego roku, to i tak się ten czas dziecku poświęca, po prostu byłyby przez chwilę większe wymagania. Ale mieć dwudziestoletniego niemowlaka to nie robota dla wszystkich.
Każdy by chciał mieć w życiu jak najlżej, oczywiście. Tylko nie wszystko da się przewidzieć i zaplanować.
Gdy byłam dzieckiem, w pobliżu mnie mieszkał niepełnosprawny mężczyzna, wraz ze swoją matką. Często jeździłam na rowerze obok ich domu z koleżankami i widziałam co on wyrabia, jak ucieka, jak matka jest przez to wyniszczona. Przez to już w podstawówce uznałam, że ja takiego dziecka nie dam rady wychować i opiekować sie do końca życia.
Jest tyle kobiecych for , na których mogłaś zaprezentować swoj punkt widzenia. Jesteś w stanie wytłumaczyć, po jaką cholerę piszesz właśnie na ANONIMOWYCH WYZNANIACH?
Pewnie dlatego, że jest wyznanie i jest to rzecz anonimowa pod która mało kto odważy się podpisać imieniem i nazwiskiem, czy powiedzieć na imieninach u cioci Halinki. Anonimowe Wyznania dawno zmieniły formę, obecnie obok śmiesznych historyjek poruszane są tez poważne tematy, które przez swoją kontrowersję ciężko poruszyć publicznie. Osobiście wolę te zabawne wyznania, ale na pewno wolę takie od smutnych historyjek, które w żadnym stopniu nie są anonimowe, a których tu pełno (np. umarł mi pies, który był moim przyjacielem- o tym spokojne można porozmawiać z rodzina ect. nie jest to anonimowe)
To niech idzie na piwo z koleżankami, jak ją tak język świerzbi. Nie jest to żadna anonimowa rzecz i wiele kobiet mogłoby się podpisać imieniem i nazwiskiem. Zresztą jak pokazują liczne pisma i portale dla kobiet, wiele z nich to robi.
Po co piszecie takie same wyznania co jakiś czas? Dla przypomnienia? Dla rozpętania burzy czy znalezienia poklasku? Przecież to wyznanie nic nie wnosi i nic nie zmienia. Rób se co chcesz, Ty za to odpowiesz a nie ja. Ale nie próbuj, kurcze, robić z tego sensacji, czy nie przekonuj mnie, że to cudowne wyjście. I nie, nie interesuje mnie Twoje życie i decyzje.
Może to rodzaj propagandy? :D
Super, macie świetne podejście, ale kiedy te wyznania o aborcji się skończą? Każdy ma swój stosunek do tego i tyle, nie widzę nic wyjątkowego w tym wyznaniu.
Nie lepiej byłoby adoptować? Przecież okres okołociążowy też ci utrudni swobodną pracę, a dodatkowo adoptując będziesz miała pewność, że będzie zdrowe.
Jestem za.
Tylko ze niektóre kobiety zwyczajnie chcą mieć dziecko. Np. Ja. Strasznie boje sie ciąży i porodu, i ze dziecko okaże sie chore, ale ja zwyczajnie chce byc w ciąży i nosić moje malenstwo pod sercem. Dla niektórych pewnie głupie, ale dla mnie to jedna z najbardziej wyczekiwanych rzeczy. Choc adopcje tez planuje. Poza tym to nie jest tak, ze ktos sobie postanowi adoptować i dostanie dziecko. Znam pare, dobrze zarabiają i w ogóle wszystko super, ale dziecka nie mogą wziąć bo mieszkają w wynajetym mieszkaniu :/
Zastanawia mnie cel tego wyznania. Rozpętanie gównoburzy, poklask? O aborcji, chorych dzieciach było już dużo wyznań.
I słusznie. Ja otwarcie mówię, że chorego dziecka wychowywać nie będę, bo znam siebie i wiem, że je znienawidzę za swoją mękę i zniszczone marzenia. Za dużo się napatrzyłam na starszych ludzi żyjących w biedzie, podcierających tyłki i ślinę swoim bardzo dużym dzieciom, które nigdy nie wypowiedziały nawet słowa.
I nie uważam takiego podejścia za bezduszne. Raczej rozsądne i zwyczajnie szczere.
"Późna aborcja"