#AOVci

Od kiedy pamiętam, mam problemy z samą sobą, jakkolwiek to brzmi. Nie wiem, czy jest to uwarunkowane genetycznie („wesoła rodzinka” od strony matki – alkoholizm, samobójstwa itp.) czy być może po prostu mój sposób myślenia (pesymistyczno-realistyczny, o ile mogę to tak określić).

W podstawówce miałam coś w rodzaju lęku społecznego. Problemy nawet z pójściem do sklepu czy wyjściem na spacer. Miałam niesłuszne przeświadczenie, że wszyscy mnie obserwują. Jakoś sobie z tym poradziłam. W międzyczasie zaczęłam zauważać objawy podobne do anoreksji. Do tego „świetnego” zestawu dochodziły: brak akceptacji własnej osoby, zamykanie się w sobie, stany depresyjne i myśli s.

Najdziwniejszy w tym wszystkim był fakt, że nie potrafiłam (ani do tej pory nie potrafię) z jakiegoś powodu robić sobie świadomie krzywdy przez dłuższy czas. Dzięki temu (lub przez to) jak się od czegoś uzależniałam, to szybko potrafiłam to w bardzo dużym stopniu zniwelować (czasami nawet wyeliminować). Nigdy się nie cięłam, chociaż czułam taką potrzebę. Za to robiły to moje dwie toksyczne przyjaciółki. Pomijając fakt, że w pewnym momencie musiałam między nimi wybrać, nie potrafiłam im ani nikomu innemu się całkiem wyżalić, chyba dlatego, że czułam się w takich momentach, jakbym robiła coś niewłaściwego, obciążała tym niepotrzebnie innych.

Obecnie mam wrażenie, że wpadłam z deszczu pod rynnę. Niby wiem, jak sobie poukładać wszystkie moje problemy, ale coś mnie ciągle jakby blokuje i nie mogę z kilku powodów nic z tym zrobić jeszcze przez kilka lat. Niby jest lepiej niż kiedyś, ale dalej nie jest tak, jak powinno być.
Dragomir Odpowiedz

Idź na terapię jeśli jeszcze Cię tam nie było. Szkoda byłoby zmarnować Twoje życie, bo masz potencjał i widać że Ci zależy na sobie samej. Wspieraj się w tym i pozwól sobie pomóc.

proanonimlulus Odpowiedz

Czasy, kiedy dziwne jest niecięcie się.

Dragomir

Cięcie się było "modne" też w moich młodych latach, kiedy Ciebie jeszcze nie było na świecie. Poza tym żadne słowo tu nie sugeruje mody na cięcie się, więc napisałeś naprawdę komentarz z dupy.

Dodaj anonimowe wyznanie