#AMIKP
W pewnym momencie mojej kariery miała miejsce sytuacja, która odbiła się na psychice mojej oraz całego zespołu. Około 3 lata po tym, jak się zatrudniłem, mieliśmy sytuację, gdzie ciało, które przywieźliśmy do domu pogrzebowego, okazało się być żywym człowiekiem. O ile o takich sytuacjach się słyszy, to jest to ekstremalnie rzadko spotykane.
W naszym zespole był chłopak, nazwijmy go Łukasz. Pracował z nami od 3-4 miesięcy i zapowiadał się na dobrego fachowca. Do ciał podchodził z szacunkiem, miał też inne cechy, które są niezmiernie ważne — opanowanie, chłodny umysł, odporność na widoki i zapachy, które normalnych ludzi potrafią zbić z nóg.
Łukasz miał to nieszczęście, że w momencie, w którym obudził się nasz niedoszły nieboszczyk, był z nim sam na sam.
Jego krzyk zaalarmował mnie i gdy przybiegłem na miejsce, Łukasz siedział na podłodze pod rzędem chłodziarek i krzyczał. Na stole siedział „denat”, kompletnie nieobecnym wzrokiem omiatając miejsce, w którym się znalazł.
Po sekundzie przybiegła reszta osób obecnych w pracy w tamtym dniu. Wezwana karetka wzięła niedoszłego denata, a drugą Łukasz pojechał do szpitala.
Łukasz przez 2 lata nie odezwał się ani jednym słowem, rok spędził w szpitalu psychiatrycznym, drugi u rodziców, którzy podjęli się opieki nad nim. Funkcjonował, ale jakby nie żył — jadł, spał, chodził do łazienki i krążył wokół domu. W końcu zaczął bełkotać, afazja cofała się stopniowo, aż w końcu zaczął mówić pojedyncze zdania, aż w końcu wrócił.
Później nastały czasy covidu... Ale to jest opowieść na kolejne wyznanie. To, co się wtedy działo, było czystym szaleństwem.
Dawaj więcej takich i dodaj co było z tamtym uznanym za zmarłego - chyba jakiś lekarz stwierdził wcześniej jego zgon?
Wygląda na to, że denat wyssał z Łukasza sporo energii życiowej, skoro później tak długo dochodził do siebie.
Czyżby film Mumia był oparty na faktach?
Czyżby komuś film Mumia za bardzo się spodobał?
Zanim kolejne wyznanie napisz z innego numeru jakim cudem udało się ukryć taką informację. Bo przecież ten pacjent miał jakąś rodzinę która intensywnie przygotowywała pogrzeb i powiadamiała krewnych.
Że pacjent się wybudził w kostnicy. I tak dobrze że nie przed sekcją zwłok jak w jednym serialu.
" Ciało które przywieźliśmy do domu pogrzebowego " to jest cytat. Czyli miał być pogrzeb. Co musieli zaproponować rodzinie żeby tego nie nagłośniła?
Trzeba było go dać do krematorium - więcej już by nie wstał.
Zapukałby w szybkę od środka.
Niczym dziecko w piekarniku.
upaflyzgryz czemu dziecko? Lubisz znęcać się nad słabszymi?.
Ktoś tu ma zaległości ze szkoły podstawowej i podejrzewa innych o znęcanie.
Jakby dostał wcześniej łopatą po łbie, to by nie zapukał.
Prawda czy fikcja, nie ważne. Dawaj więcej, fajnie się czytało.
Chyba jednak nie nadawał się do fachu i nie miał chłodnej głowy, mimo niecodziennego zdarzenia.