#ALpbB

Odkąd pamiętam, byłam bardzo „kinky”. Udało mi się znaleźć męża, który podziela moje zamiłowanie do lateksu i pejcza i tak sobie żyjemy już 8 lat, raz w tę, raz we w tę. Ostatnio wpadł mi do głowy pomysł jeszcze bardziej przekraczający granice. Długo namawiałam męża, ale w końcu się udało.

Zaplanowaliśmy roleplay gw*łtu, oczywiście za obopólną zgodą. W piątek wieczorem pojechaliśmy oddzielnie na działkę mojej babci, ustronne miejsce pełne chaszczy. Ubrałam się jak pani spod latarni (dla zmysłowości, wiem, że w realnym życiu to nie jest usprawiedliwienie dla sprawcy). Mąż czekał za drzewem, w odpowiednim momencie rzucił się na mnie i zaczął ciągnąć w krzaki. Oczywiście wiedziałam, że to on, ale w tamtym momencie naprawdę się przestraszyłam. I... to by było na tyle. Moje wrzaski okazały się tak realistyczne, że jacyś przechodnie zadzwonili na policję. Komenda jest dość blisko, więc panowie policjanci wpadli na działkę akurat jak szczytowałam.

Resztę nocy spędziłam na komisariacie i tłumaczyłam, że nic mi się nie stało. Niestety (czy też stety) trafiłam na bardzo zaangażowaną policjantkę, w innych okolicznościach ucieszyłabym się z takiego wsparcia. Mąż cały ten czas przesiedział w areszcie, wypuścili nas dopiero nad ranem. Dostaliśmy mandat za nieobyczajny wybryk i zakłócanie ciszy nocnej. Ale w sumie... zamierzamy to kiedyś powtórzyć.
tramwajowe Odpowiedz

Brawo dla służb.

Dragomir Odpowiedz

Kinky? Roleplay? Weź już nic nie pisz.

miensnywonsz Odpowiedz

no i git, zdrowia życzę i miłego dnia :)

Dodaj anonimowe wyznanie