#ALpbB
Zaplanowaliśmy roleplay gw*łtu, oczywiście za obopólną zgodą. W piątek wieczorem pojechaliśmy oddzielnie na działkę mojej babci, ustronne miejsce pełne chaszczy. Ubrałam się jak pani spod latarni (dla zmysłowości, wiem, że w realnym życiu to nie jest usprawiedliwienie dla sprawcy). Mąż czekał za drzewem, w odpowiednim momencie rzucił się na mnie i zaczął ciągnąć w krzaki. Oczywiście wiedziałam, że to on, ale w tamtym momencie naprawdę się przestraszyłam. I... to by było na tyle. Moje wrzaski okazały się tak realistyczne, że jacyś przechodnie zadzwonili na policję. Komenda jest dość blisko, więc panowie policjanci wpadli na działkę akurat jak szczytowałam.
Resztę nocy spędziłam na komisariacie i tłumaczyłam, że nic mi się nie stało. Niestety (czy też stety) trafiłam na bardzo zaangażowaną policjantkę, w innych okolicznościach ucieszyłabym się z takiego wsparcia. Mąż cały ten czas przesiedział w areszcie, wypuścili nas dopiero nad ranem. Dostaliśmy mandat za nieobyczajny wybryk i zakłócanie ciszy nocnej. Ale w sumie... zamierzamy to kiedyś powtórzyć.
Brawo dla służb.
Kinky? Roleplay? Weź już nic nie pisz.
no i git, zdrowia życzę i miłego dnia :)