#AHiIU

Próbuję sobie radzić z nienawiścią od czasów podstawówki. Kierowana jest ona do pewnego chłopaka, który przez całe trzy lata mnie prześladował. Potrafił podejść ze swoją paczką kilkudziesięciu innych, otoczyć mnie i komentować.
Co słyszałam, kiedy mówiłam wszystko mojej mamie? ON TAK CIĘ PODRYWA, PODOBASZ MU SIĘ! Żadne tłumaczenia na nic się nie zdały. Z kolei od ojca słyszałam, że mam mu przywalić. Złota rada na zawieszenie w prawach ucznia...

Po kolejnej akcji ze strony tego chłopaka rozpłakałam się, a było to pod koniec ósmej klasy. Ryczałam całe trzy lekcje, aż koleżanki siłą nie zaciągnęły mnie do wychowawczyni. Ta dała mu zakaz zbliżania się do mnie. Przestał mówić, a zaczął się gapić. Z tym szyderczym uśmiechem.

Zaczęłam liceum, on się nie dostał. Jego koledzy też nie. Jednak mój uraz pozostał. W klasie jestem uznawana za nieśmiałą. Nie potrafię z nikim rozmawiać, bo zaraz zaczynam się denerwować. Kiedy nauczyciele to zauważyli, wysłali mnie do pedagoga szkolnego. On z kolei do psychologa z fundacji. Wszyscy czekają na moją poprawę, a moja mama ma wyrzuty sumienia, że nie zareagowała wcześniej.

Apelu nie będzie. To tylko historia, jakich wiele.
worm Odpowiedz

Z kolei od ojca słyszałam, że mam mu przywalić. Złota rada na zawieszenie w prawach ucznia...

1. Ojciec ma rację oczywiście.
2. No zawieszą w jakichś tam prawach uczniach i co? To jak rozumiem większa trauma jak bycie prześladowanym? Bycie prześladowanym to rzecz naturalna, biologiczna, a zawieszenie w prawach uczniach to metafizyka i spotkanie z najwyższym?
No tak, lepiej się bujać po psychologach i z problemami zamiast walnąć raz, a dobrze.

Czaroit

worm
Zgadzam się po całości, choć okoliczności też są ważne. Jeśli to małe kruche chucherko a z oprawcy kawał chłopa, mogłoby się to dla niej źle skończyć, gdyby jej oddał.

Generalnie jednak jest tak, jak piszesz. Gdyby dowaliła chłopakowi, odzyskałaby poczucie siły, sprawczości, i raz dwa wyszła z roli ofiary. Żadna terapia nie byłaby już potrzebna. A koleś od razu dałby jej spokój.

Takie typki prześladują tylko tych, którzy się nie bronią. Im bardziej zastraszona ofiara, tym większa radość z dalszych prześladowań.

Moja kumpela też miała taki problem w szkole. Przy którejś akcji nie wytrzymała, złapała coś i przywaliła gnojkowi solidnie. Złamała mu rękę.
Nikt jej w prawach ucznia nie zawiesił, a wszystkie wyzwiska i prześladowania skończyły się, nomen omen, od ręki.

Dlatego dzieci należy uczyć jak się bronić. A już zwłaszcza dziewczynki.

Solange

Mnie dziwi, dlaczego wcześniej sprawa nie trafiła do wychowawczyni, skoro ta jakoś jednak zareagowała, gdy w końcu się dowiedziała.

Dodaj anonimowe wyznanie