#AGxst
Oczywiście na naukach mieliśmy uczyć się grzechów itp. Pewnego razu usłyszałem rozmowę rodziców o tym, że sąsiad żyje bez ślubu i że cudzołoży. Ja do tej pory myślałem, że to polega na tym, że mąż zdradza mamusię albo na odwrót, tak nas uczyli. A tu się okazuje, że to życie bez ślubu!
Jako pobożny chłopczyk chciałem na poważnie podejść do pierwszej komunii. Dodam jeszcze, że mieszkałem z siostrą w pokoju, a ślubu z nią nie brałem, więc przestraszyłem się, że cudzołożę. Przekonany więc, że grzeszę, bo z nią mieszkam bez ślubu, poszedłem do spowiedzi i gdy przyszło do wymieniania grzechów, na pierwszy ogień poszedł ten.
Wyobraźcie sobie 8-latka, który mówi, że cudzołoży, i księdza, który po chwili wybucha śmiechem w konfesjonale.
Skończyło się na tym, że ksiądz wytłumaczył mi, że nie grzeszę, ale gdy już zacznę, to żebym przyszedł. Dziś mam 19 lat i stwierdzam, że nie ma potrzeby, bo nie zacząłem :(
Ja też nie zacząłem, a w tym roku kończę 21 lat, podobno późna inicjacja seksualna jest obecnie coraz częstszym przypadkiem, większość moich kumpli też jest prawiczkami, a odkąd sobie uświadomiłem, że w momencie utraty prawictwa nie ma żadnej nagłej przemiany w "prawdziwego mężczyznę" to żyje się lepiej
Torototo nie wiem co w tym dobrego. Seks jest naturalnym antydepresantem, wyrzutem oksytocyny, regulatorem napięcie, zwyczajnie jest zdrowy i przyjemny. Żal mi calego pokolenia, które ma zaburzone relacje i omija je ten aspekt życia.
No to ja nie jestem taką wielką romantyczką i nie lubię takiego idealizowania seksu. Możesz sobie go traktować jak chcesz, ale to nie zmienia faktu, że ludzie, którzy go uprawiają są szczęśliwsi i mniej sfrustrowani. A jestem sobie w stanie wyobrażać, że czekanie na ideał i bycie powściągliwym może u wielu osób wywołać frustrację.
Dla mnie traktowanie seksu jako „zwieńczenie związku z otwarciem na możliwość posiadania dzieci” to romantyzowanie, ja jestem bardziej pragmatyczna. Seks jest źródłem przyjemności i nie miałabym problemu z tym, żeby przespać się z kimś z kim mam ochotę to zrobić, a nie koniecznie się wiązać - wiadomo z poszanowaniem uczuć. Wchodząc z kimś w związek też wolałabym nie czekać z tym długo, bo nie chciałabym zakochać się w kimś z kim miałabym nie satysfakcjonujące stosunki.
Klasyk. Słyszałam już od bezpośredniej rodziny wersję z cudzołożeniem zrozumianym jako spanie w cudzym łóżku (w sumie perfekcyjna logika) i "cudzouszeniem" czyli ciągnięciem kogoś za uszy.