#AF3Yq
Kiedy w domu nie ma mojego narzeczonego, wyjmuję wszystkie rzeczy i rozkładam na dywanie. Oglądam kolorowe okładki zeszytów, rozplanowuję, który zeszyt przeznaczyłabym na dany przedmiot, wącham nowiutkie kartki, sprawdzam kolory brokatowych długopisów.
A kiedy te rzeczy już mi się znudzą, to dokupuję jeszcze trochę słodyczy, ubranek i zanoszę wszystko do pobliskiej świetlicy, która zajmuje się dziećmi z ubogich rodzin. Rzeczy przynajmniej się nie zmarnują i obie strony mają z tego korzyść :)
Jakie ładne wyznanie:-). Jakie niewinne upodobanie:-).
Niewinne natręctwo. Jak każda niewinna rzecz, z czasem może stać się mocno winne.
Nie czepiaj się byle gówna Odbycie :D
Twoje wyznanie jest niesamowicie sarysfakcjonujace, dziękuję, że istniejesz
Bardzo pozytywne wyznanie :)
Chciałabym tylko z ciekawości wiedzieć skąd się u Ciebie takie hobby pojawiło? :)
Chyba za dużo Anonimowych... Spodziewałam się, że na końcu dodasz, iż za czasów własnego dzieciństwa nie było stać twoich rodziców na nowe rzeczy do szkoły.
Ale wyznanie bardzo pozytywne :)
dokladnie tego samego sie spodziewalam
ze albo byla bardzo biedna albomiala duzo rodzenstwa i musiala sie dzielic lub kupowali najtansze, niekolorowe,bo musialo starczyc dla wszystkich
W sensie niekolorowe kredki, zeszyty, czy plasteline? ;)
Przesympatyczne wyznanie. Miłego dnia, nie tylko początku roku szkolnego, ale każdego.
Aż mi się zachciało pójść na takie zakupy :D
Super! Masz swoje małe "dziwactwo", które realizujesz. Sprawia Ci to frajdę, a potem jeszcze korzystają na tym dzieciaki. Idealne połączenie.
Jakie to miłe. Od razu cieplej na sercu po przeczytaniu takiego wyznania :D
Dobrze dla odmiany przeczytać coś pozytywnego na tej stronie.
Bardzo miło, że myślisz o innych i potrafisz połączyć przyjemne z pożytecznym