Dzisiaj wracałem z nocki autobusem, gdy kierowca gwałtownie zatrzymał się na pustej drodze i zaczął zmieniać pas na przeciwległy. Po przejechaniu paru metrów przez boczna szybę zobaczyłem małego jeża, który akurat w tym miejscu przekraczał jezdnię i to właśnie jego wymijał kierowca.
Każdy może zostać bohaterem!
Dodaj anonimowe wyznanie
Też ostatnio tramwaj zatrzymałam, bo mama kaczka przeprowadzała kaczuszki przez tory. Głupki małe nie mają gdzie się kręcić.
Kolejne pozytywne wyznanie, niekoniecznie anonimowe, ale ok. Dobrze, że na drodze nie było innych pojazdów
A ja słyszałem o takim który chciał uratować wiewiórkę i spowodował wypadek. Więc ocena sytuacji nie jest tu oczywista.
Kierowca gwałtownie hamuje i pasażerowie lecą na buzie...
Ja słyszałam o dziewczynie wymijającej kaczkę, spowodowała duży karambol z kilkoma śmerciami...
Już myślałam, że porywacz, albo zboczeniec xD
A tu jeżyk ❤️
Wczoraj zatrzymałam się przed jeżem i czekałam aż przejdzie. I miałam gdzieś, że kierowca za mną się denerwował, ja nie zamierzam rozjeżdżać jeża.
Bał się o opony?
Po czym wycofał by blizniakiem go zgniesc :D
ja mam nadzieje, ze jezyk przeszedl cala jezdnie bezpiecznie
Ja też, ale w ogólnym rozrachunku wydaje mi się, że więcej jeży kończy marnie niż zostaje ocalonych :/
Ważne że Twój jeżyk na Mons Pubis czuje się bezpiecznie.
NOTHING000 Nie. Tu było wyznanie o takim jednym ochroniarzu, który jeże przenosił przez ulicę, aż mu się rękawice zdarły i beształ je, że będzie się gniewał, jeśli będą uparcie pod auta wpadać.
Są ludzie, którzy przepuszczają je i chronią, tylko tych żywych jeży nie widać, a iglaste placuszki - niestety tak.
Osobiście - nawet żaby przepuszczam, a jeże to programowo:-).
Btw, pamiętajcie, żeby tak drobne zwierzęta omijać tylko wtedy, kiedy wam nic w związku z tym nie grozi.
Ja kilka dni temu zatrzymałem 40 tonowy zestaw na drodzę (ciągnik siodłowy + naczepa), by wyjść i przenieść gołębia z drogi na chodnik. Po wszystkim jak gdyby nigdy nic wsiadłem z powrotem do zestawu i pojechałem dalej :D
Normą jest tez u mnie, że po deszczu na chodniku przy biurze przekładam ślimaki na trawę, by nikt ich nie zdeptał (po deszczu jest ich całkiem sporo) :D