Jestem lektorem j. angielskiego. Któregoś razu na zajęciach indywidualnych z bardzo elegancką panią poczułam, że kawa z mlekiem daje się we znaki. Jeździło mi w brzuchu z kwadrans, wstawałam, siadałam, udawałam, że coś mi spadło, byle "rozruszać" jelita i zastopować to bulgotanie. Niestety, rozruszałam za mocno, wymknął mi się cichacz, a mina słuchaczki mówiła wszystko - doleciało. I wierzcie mi, nie był to delikatny typ bąka.
Dodaj anonimowe wyznanie
Wierzymy.
Cichacz morderca nie ma serca 😜
Przeczytałam: Wietrzymy 😂
Czasem trzeba i przewietrzyć 😁
Ma za to przykry zapach ;)
Czy spacer do łazienki nie byłby lepszy od tych ćwiczeń gimnastycznych?
Klasyczny podkołdernik jadowity.
Nie żebym się czepiał, ale podkołdernik to jak sama nazwa wskazuje raczej ujawnia się pod kołdrą... A raczej zajęcia z angielskiego pod kołdrą się nie odbywały 😜
Hahaha :) bylo zwalic ze to zza okna :)
Bleh 🥵
Ciesz się, że się nie zesrałaś