#A7Vp1
Mój partner mieszkał w małej kawalerce po dziadku, więc miałam gdzie pójść. Może i nie ma wykształcenia, ale za to ma zalety, m.in. jest pracowity i oszczędny. Kiedy chodziłam do szkoły, mój mąż zrobił prawo jazdy na C+E. Moja rodzina oczywiście pytała "Skąd ten przygłup ma na to pieniądze? Pewnie kradnie", bo przecież według moich rodziców człowiek bez studiów gówno może zarobić. Po skończonych kursach mój mąż zaczął jeździć tirami, najpierw w Niemczech, później w Norwegii, a na końcu został przy Szwajcarii. Ja spędzałam wolny czas z nim w trasie i dzięki temu zwiedziłam większość państw w Europie.
Kiedy moje rodzeństwo na koszt moich rodziców studiowało i podróżowało, mnie utrzymywał mój mąż. Wzięliśmy ślub, który wyprawiliśmy za jego pieniądze. Parę lat później mąż otworzył firmę transportową, a jako że miał już znajomości, szybko znalazł klientów w Polsce i za granicą, a ja znalazłam dobrze płatną pracę w moim zawodzie. Na początku było ciężko, ale musieliśmy poradzić sobie sami i z czasem daliśmy radę.
Kiedy moja siostra powiedziała rodzicom, że bierze ślub, zaznaczyła przy tym, że rodziców obowiązkiem jest zasponsorować jej wesele. Kiedy okazało się, że suknia ślubna należy do najdroższych, a wesele ma odbyć się w pałacu, chcieli się zapożyczyć u mojego męża. Odmówił im, ponieważ byliśmy w trakcie budowy domu. Co na to moja mama? "Budowa domu może poczekać, a ślub Asi nie". W rezultacie rodzice wzięli kredyt na ślub, na który nas nie zaproszono.
Minęły lata, siostra mieszkała z mężem u moich rodziców, jej mąż sprzedaje ubezpieczenia, ona jest bez pracy. Miesiąc temu rodzinka zaprosiła nas na obiad, podczas którego rodzice poprosili, żebym spłaciła ich długi dlatego, że po ich śmierci bank zabierze dom, a Asia musi gdzieś mieszkać. Dzisiaj dostałam SMS-a od mamy, że składa wniosek o alimenty. Teraz nie dziwię się mojemu bratu, że uciekł po studiach do Holandii i nie ma kontaktu z rodzicami.
Myślę, że jak w sądzie to wszystko opowiesz to alimentów nie zasądzą, plus chodzi o dorosłe osoby po studiach, które mogą pracować, albo już pracują, więc nie są niezdolni do samodzielnego utrzymania się. Zainwestuj w dobrego prawnika I tak, żeby załatwił to na jednej rozprawie.
Taaa jasne jak wszystko "opowiesz" to na pewno sprawa wygrana. To nie sędzia Anna Maria Wesołowska. W sądzie liczą się dowody. Jak nie masz to są tylko słowa przeciwko słowom. A wg polskiego prawa masz obowiązek opieki nad rodzicami. I jak nie udowodnisz że oni nie wywiązali się ze swoich obowiązków to będziesz płacić im alimenty.
No właśnie słowo przeciwko słowu I udowodnienie dochodów. Mi jakoś się udało w sądzie odpowiedzieć sytuację I alimentów nie płaciłam.
ale wiesz ze to chodzi o rodzicow? alimenty sie rpzyznnaje tylko w lini prostej, nie w linii boczne- pazerna siosrta nie dostanie nic :)
pisalam wyzej- wywalenie z dom oraz nie za;proszenie na slub wyczerpuje brak wiezi i to jest argument dla sadu. a rodzice najwyrazniej maja z czego zyc
Bazienka Eee sprawdź sobie proszę kodeks cywilny. Nawet rodzeństwo może od siebie wyciągnąć alimenty. Już nie raz tutaj się ludzie wypowiadali. Z chęcią podeśle linka, ale myśle ze chyba każdy jest w stanie używać internetu. Do tego no wybacz, ale ,,wyrzucenie z domu i niezaproszenie na ślub wyczerpuje brak więzi”? No litości. Po pierwsze nikt jej z domu nie wyrzucał, sama się wyprowadziła- i tak tez na to sąd będzie patrzył. Po drugie to rodzice, a nie siostra chcą od niej alimenty wiec co ma zaznaczenie, ze to siostra jej na ślub nie zapłaciła? (Tak, pomimo tego ze to rodzice płacili). Jeśli już to rodzice mogą to wykorzystać na swoją korzyść, ,,bo córka taka niedobra i wyrodna, ze aż jej druga córka na ślub nie zaprosiła”. Nie bez powodu jest takie powiedzenie, ze w sprawach rodzinnych ważne jest to kto pierwszy pozwał. I tak niestety najczęściej jest. Autorce będzie bardzo ciężko wytłumaczyć, dlaczego nie chce płacić alimentów. Musiałaby udowodnić, ze rodzice się nad nie znęcali, albo nigdy nie utrzymywali. Cała sprawa się będzie ciągnęła latami. A i tak, rodzice najpewniej wygrają. Ja na miejscu autorki bym wyjechała, ukryła pieniądze, albo próbowała zdusić pomysł rodziców w zarodku, inaczej no cóż życzę powodzenia autorce.
Mam nadzieję że masz dowody i sie wybronisz.
Dlaczego jesteś po zawodówce skoro zrezygnowałaś i ze studiów i z dobrego liceum?
To chyba się wzajemnie wyklucza
Całe to zdanie nie ma sensu i jest zbudowane tak, jakby faktycznie zrezygnowała z liceum, poszła do zawodówki, a potem na studia. Ta polszczyzna, to jednak przydatna rzecz autorko.
Rodziców-pijawek nie zazdroszczę i życzę powodzenia w nadchodzących zmaganiach prawnych. Ale w jednej kwestii zachowujesz się jak hipokrytka, autorko. Wypominasz przez większość wyznania, że siostra sępiła fundusze od rodziców, podczas gdy ty robiłaś to samo, ale w stosunku do męża. Twoim jedynym osiągnięciem przez cały ten czas było tylko podczepienie się pod niewykształconego, ale zaradnego mężczyznę. I tyle. To nie jest coś, czym można się chwalić.
I dodam jeszcze, choć twoja siostra nie postępuje chwalebnie, jest pewna różnica między "rodzice sponsorują mi studia", a "nic nie robię, nie pracuję, tylko podróżuję z mężem, bo tego wymaga jego praca, a ja nie mam co ze sobą zrobić".
W sumie twoją siostrę utrzymywali rodzice, a ciebie mąż, więc nie rozumiem czemu czujesz się lepsza. Wiadomo ty potem ogarnęłaś się w tej kwestii, ale to zwiedzanid Europy to jednak w trasie z mężem w jego pracy za jego pieniądze. Więc jakby porównać wasze początki dorosłego życia to widać, że rodzina.
Dokładnie, tym bardziej że rodzeństwo jednak STUDIOWAŁO za pieniądze rodziców, a autorka za pieniądze męża tylko jeździła po Europie, co jest zasadniczą różnicą. Podobnie zresztą ze ślubem, siostrze zasponsorowali go rodzice, a autorce przyszły mąż. Szczerze mówiąc, jakbym miała brać ślub za czyjeś pieniądze, to jak dla mnie zdecydowanie bardziej akceptowalne byłoby jednak wzięcie pieniędzy na "moją część" ślubu od rodziców niż sytuacja, w której za wszystko płaci mój partner.
Przeciez to rodzice pewnie nie chcieli im pomoc ani zapłacić za ślub. Zapewnię zostali zaproszeni, i tylko chcieli patrzeć jak żyje „biednie” z takim mężem i bez studiów. Dla mnie sto razy lepiej jak mój mąż za mnie zapłaci, niż miałabym ciągnąć od takich rodziców, którzy jeszcze by Cię rozliczyli z każdego grosza, a tymbardziej że pewnie pomoc nie chcieli, a tylko się śmiali.
Miałam podobna sytuacje, nikt mi z rodziny nigdy nie pomógł, jedynie mój mąż. Zapłacił mi za wszystko jak jeszcze małżeństwem nie byliśmy, ale dzisiaj mogę mu się odwdzięczyć. Może rodzicom też mogłabym, ale od początku byli źle nastawieni do męża, i do tego jak żyjemy. Jeżeli powiedzieli by mi że nagle chcą pożyczyć pieniądze, lub pozwać o alimenty to bym ich wyśmiała. Już więcej pomogła mi w życiu teściowa, niż rodzice.
ale ona pracuje a siostrunia lezy i pachnie w domu :) i wymaa zeby jej szwagier, z kt nie am kontaktu chalupe sponsorowal
1. Autorka wyrzucona z domu.
2. W domu została druga, sprawna siostra z mężem, więc niech spełnią swój obowiązek i dokładają się do budżetu.
3. Ślub odbył się w warunkach przekraczających możliwości finansowe i został wzięty kredyt. Trzeba było zrobić skromniej bez kredytu.
4. Na ślub, autorka nie została zaproszona, a to znaczy, ze rodzina jej nie chce znać.
Żeby matka dostała alimenty od córki, po pierwsze musi być w skrajnym ubóstwie, nie spowodowanym własnymi, źle podjętymi decyzjami i nie mieć nikogo, kto by był w stanie pomóc. W domu, z opisu widać,ze mieszkają cztery osoby. Dom jest majątkiem. Zawsze można sprzedać i przeprowadzić się do mieszkania.
Droga autorko, matka ma marne szanse na wygraną, nawet jak trafi na panią sędzię, którą przekona łzawa historyjka, jaka zapewne padnie. Jeśli nie pokpisz sprawy i będziesz trzymać rękę na pulsie i w odpowiedzi na pozew zaznaczysz przynajmniej te 4 punkty, które można zweryfikować, to już na wstępie masz miażdżącą przewagę. To powód musi udowodnić, że mu się należy, a nie ty, że mu się nie należy lub nie masz z czego. A wniesienie sprawy cywilnej jest związane z opłatami, które poniesie powód, chyba, ze udowodni, że jest tak biedny, że ie stać go. Ale z opisu wynika, że twoi rodzice biedni nie są tylko chcą nadal żyć na poziomie i abyś ty finansowała ich fanaberie.
Z drugiej strony nie chciałabym być z kims kto nie umie poprawnie pisać.
nom, wypalaloby mi oczy przy kazdym sms
a jeszcze jak nie czyta? dramat
nie rozumiem wymowek dysgrafikow i innych dys(mozgow) w dzisiejszychh czasach- kazdy telefon ma slownik, kazda przegladarka czy word podkresla bledy
@bazienka Naucz się pisać sama. Dramatem jest, że nie używasz wielkiej litery na początku zdania. Nie dajesz polskich znaków. Nie ma takiego słowa jak "kazdy". Gdzie twoja autokorekta i spacja? Skoro masz problem z słowem zaburzenie to jesteś nieukiem, jeśli nie znasz jego znaczenia. Osoby z zaburzeniami rytmu serca też będziesz obrażać? Dysleksja to nie tylko dysortografia. To zamiana kolejności liter, zaburzenia czytania, odwracanie cyfr, pisanie 6 zamiast 9 oraz dysgrafia, gdzie mimo szczerych chęci piszesz koszmarnie. Oby ci się takie dziecko trafiło. :) Jak wydasz mnóstwo kasy, żeby je nauczyć pisać czytelnie to się dowiesz. Pozdrawiam - poprawnie piszący dyslektyk.
bazienka Naucz się kobieto pisać, a nie po innych ludziach jeździsz (tak jakbyś była lepsza).
Brak wykształcenia nie jest argumentem na braki w wiedzy. Mój chłopak nie ma matury, a mimo to zna biegle cztery języki, teraz uczy się polskiego, a z wielu dziedzin, choćby biologii, fizyki czy chemii ma tak ogromną wiedzę, że potrafi zagiąć niejednego profesora.
Nie mówię, że każdy musi lubić się uczyć, po prostu mówienie, że ktoś nie ma wiedzy bo nie skończył szkoły jest głupie, bo szkoła nie jest jedynym źródłem wiedzy.
@aceofspades Od kiedy matura jest wyznacznikiem wiedzy oraz inteligencji? Kiedy te mity zostaną obalone?
Przecież właśnie o to mi chodziło... to, że mój chłopak czy mąż autorki nie ukończyli szkoły, nie znaczy, że nie mogą być inteligentni, bo wykształcenie to nie wszystko. Więc to, że jej mąż nie potrafi poprawnie pisać, nie jest winą tego, że nie ukończył on edukacji, a właśnie w takim tonie jest napisane to wyznanie.
W jaki sposób poszłaś na studia bez matury (po zawodówce)?
Nawet debil poradzi sobie w życiu jeśli jest pracowity.
Bardziej bym powiedziała, że zaradny aniżeli pracowity.