#9u4Nx

Szkoła podstawowa, kilkanaście lat temu. W szkole była grupa akrobatyczno - taneczna, do której należała większość koleżanek z mojej klasy. Ja nie, ponieważ nigdy nie byłam specjalnie wygimnastykowana ani też nigdy mnie do tego nie ciągnęło.
Na jej czele stała pewna pani, która jednocześnie była moją nauczycielką wf-u. Warto zaznaczyć, iż pani ta szczególnie lubiła dziewczyny filigranowe, ze zdolnościami akrobatycznymi czy tanecznymi. W związku z tym za mną nie przepadała. Naprawdę można to było odczuć, dzieci czują takie rzeczy i że traktuje się je inaczej od pozostałych. Pamiętam jak nieraz marzyłam o tym, żeby przestała nas uczyć, bo przed każdym wf-em denerwowałam się, że znowu będzie niemiła czy robiła krzywe miny na moje niedoskonałe wykonywanie ćwiczeń.

Pewnego dnia naszła mnie myśl, że może też spróbuję swoich sił w ''akrobatkach''. Pomyślałam, że skoro tyle dziewczyn chodzi, to dlaczego nie miałabym i ja spróbować? Co prawda wszystkie znały już układ, ale stwierdziłam, że może warto. Tak więc poszłam na trening. Zapisałam się do grupy i stanęłam gdzieś z tyłu. Powoli zaczęłam łapać układ, na pewno byłam słabsza od innych dziewczyn, ale co tam, będzie lepiej. Na zakończenie pani patrzy na listę obecności i pyta: "Która to X?", więc podchodzę i mówię, że to ja. A ona przy wszystkich mówi głosem, który pamiętam do dzisiaj: "Dziewczyno, przecież ty się w ogóle nie nadajesz do tańca". Wszyscy wzrok na mnie, ja tylko kiwnęłam głową, bo co mi pozostało... Więcej na trening nie poszłam.

Bez morału czy apelu, jedynie chcę powiedzieć, że można było to subtelniej powiedzieć i to było ku*wa chamskie.
Plus jest taki, że w połowie piątej klasy poszła na dłuższy urlop chorobowy i do końca szkoły już nie miałam z nią styczności i moje marzenie się spełniło.
AlvaroDzikiKasztan Odpowiedz

Nie ogarniam tej nauczycielki. Popatrzyła na listę i zobaczyła nową osobę więc zapytała kto to. Dopiero jak powiedziałaś że to ty to stwierdziła że się nie nadajesz do tańca a przez cały trening nie miała do ciebie zastrzeżeń ani nic ci nie powiedziała że nie tak robisz czy coś. Gdzie się podziała logika? :o)

RekaMnieNeka

Poszła zbierać kasztany.

Zyrandol Odpowiedz

Ja to się zastanawiam jakim cudem wiedziała, że to autorka się nie nadaje do tańca, skoro zapytała, która to X. Może się nie znam, ale jeśli naprawdę by ją obserwowała, ale nie wiedziała, która to dziewczynka, to powiedziałaby coś w stylu "ty z tyły się nie nadajesz", "ta dziewczyna w różowej bluzce się nie nadaje". A nie, że najpierw nie rozróżnia uczennic, i pyta która to, przecież to ewidentne złośliwe.

Zyrandol

Nie chodziło mi o podstawy do skrytykowania, ale o brak logiki. Skoro nawet nie wie, która dziewczyna to autorka (musiała się zapytać), to jak ma ocenić jej umiejętności?

IWannaMore

Nie wiem, czy budowa ciała ma duże znaczenie w akrobatyce lub tańcu. Znam właścicielkę szkoły tańca, która była w półfinale You can dance. Tańczy świetnie, jest świetną trenerką, a filigranowej figury na pewno nie ma. Liczy się giętkość i siła ciała, poczucie rytmu, muzykalność, itp. Moim zdaniem nauczycielka nie miała pojęcia o prowadzeniu takiej grupy, stąd takie jej wydumane kryteria, albo zwyczajnie nie miała ochoty pracować z większą ilością dzieci.

FoxyLadie

Hikikomori

Prowadzisz zajęcia z biegania, widzisz, że jedna osoba w czerwonej koszulce zostaje z tyłu, to podchodzisz do niej bezpośrednio i mówisz 'to źle, to popraw'.

Prowadzisz te same zajęcia, wszyscy ubrani jednako, nikt się nie wyróżnia, ale na liście widzisz nazwisko znienawidzonej osoby. Wszystko jedno, czy to najlepszy maratończyk czy największa niezdara, wyrzucasz tę osobę, bo ci nazwisko nie spasowało.

O to chodzi.

trele Odpowiedz

Konkursy, treningi, czy wszelkie inne zajęcia, jeśli są organizowane w szkole, powinny być ogólnodostępne. Nie każdy jest alfą i omegą, nie każdy na pierwszy rzut oka wykazuje jakieś zdolności. Nawet jeśli ktoś ma talent, to w swój sukces wkłada mnóstwo wysiłku, aby być jeszcze lepszym... a mamy przecież w Polsce mnóstwo mistrzów, którzy na początku byli laikami.

Zzlt Odpowiedz

Mi kiedyś nauczycielka wf powiedziała żebym ćwiczyła z dziewczyną która ważyła 150 kg bo jesteśmy podobne wagowo (ja wówczas 175 cm wzrostu i 68 kg wagi). Nauczyciele strasznie zniechęcają do zajęć...

mordimer0madderdin Odpowiedz

jak ja byłam w podstawówce to marzyłam o śpiewaniu, słyszałam, że mam dobry głos, talent, czy coś tam, poszłam na konkurs kolęd i pastorałek, przygotowałam naprawdę piękną i oryginalą pastorałkę, mama mnie jej nauczyła, podczas gdy wszyscy śpiewali te same bóg się rodzi i inne dzisiaj w betlejem, ja jako jedyna nie zajęłam żadnego miejsca, wszystkie dzieci miały jakieś wyróżnienia i dyplomy, ja nic bo nikt nie znał mojej pastorałki i stwierdzili, że widziwiam, na dodatek wygrała córka jednej z nauczycielek, było mi przykro i więcej nie wzięłam udziału w żadnym konkursie, dopiero w liceum zdecydowałam się zaśpiewać i okazało się, że mam dobry głos i zostałam solistką w szkolnym chórze, kto wie, gdyby nie przypadek z podstawówki, może byłabym teraz sławną piosenkarką :D

LadyS Odpowiedz

Mnie we wczesnej podstawówce wywalili z kółka tanecznego, bo nie ogarnialam jakiegoś kroku zwanego "kwadratem". Pamiętam te słowa do dziś"LadyS będzie lepiej dla nas i dla Ciebie, jeśli już nie będziesz z nami tańczyć".

stutututu Odpowiedz

Tak jak ja wspominam nudny wuef ze szkoły na którym się nie robiło. A ciekawsze SKSy na których się grało w siatkę i inne gry zespołowe nie każdy miał wstęp.
Wiec jak słyszę oburzenie, że dzieci nie chcą ćwiczyć to mam ochotę rozszarpac :)
Zagonić poprostu trzeba wuefistow do porządnej roboty.

TwojMisiek Odpowiedz

S*ka i tyle xdd...trzymaj się tez kiedyś miałem taka nauczycielkę.. wszyscy super tylko nie ja ;p..pod koniec szkoły odegrałem się na niej :D...i to nieźle

Nefcia Odpowiedz

Ja też mam kiepskie wspomnienia z nauczycielką od wf-u, już chyba to zresztą tu pisałam :/ Nabijała się z tego, jak biegam. Nie wiem, co w tym było takiego śmiesznego - podejrzewam, że to z powodu "nóg w X", które posiadałam w podstawówce; może to one sprawiały, że biegałam inaczej, ale cholera to wie. W każdym razie potrafiła przy wszystkich się śmiać i wytykać. Moja matka musiała zainterweniować, bo ja sobie rady z tym dać nie mogłam. Na szczęście klasa jej raczej nie lubiła i nie naśmiewała się ze mnie, ale gdzieś mi to i tak we łbie zostało - zawsze, gdy muszę gdzieś podbiec (zmieniające się światła, uciekający autobus) boję się, że ludzie się na mnie gapią i ze mnie śmieją :/

AryaNymeria Odpowiedz

Ja w podobny sposób zostałam poinformowana przez zakonnicę, że nie umiem śpiewać

Zobacz więcej komentarzy (12)
Dodaj anonimowe wyznanie