#9tUT2

Od ponad 10 lat cierpię na depresję, brałem już chyba większość dostępnych w naszym kraju leków, próbowałem różnego rodzaju terapii, badałem się na inne możliwe przyczyny depresji, tarczyca itd. Generalnie jest bardzo ciężko i marzy mi się, by po prostu „zniknąć”, no ale nie o tym chciałem.

Trzykrotnie do tej pory usłyszałem od psychiatry czy psychologa, że zmyślam, przesadzam i zwyczajnie powinienem ruszyć tyłek z łóżka i cieszyć się życiem, bo inni mają gorzej albo jeszcze inny powód. Wczoraj, po zasugerowaniu nowemu lekarzowi, że skoro nic nie działa i próbowałem już wszystkiego, to może warto zastanowić się nad np. elektrowstrząsami, usłyszałem po raz czwarty, że udaję.

I zastanawiam się, czy to ze mną jest coś nie tak, czy to nasi specjaliści to takie dno? Nierzadko taki lekarz to dla chorego człowieka ostatnia deska ratunku, jedyna podpora i osoba w jego życiu, a takie słowa mogłyby zwyczajnie pchnąć do skończenia życia.
sea Odpowiedz

Przykro mi, że cierpisz. Leczenie trwające tyle lat musi być naprawdę frustrujące.
Natomiast mam tutaj kilkanaście przemyśleń i pytań:
1. Psychiatra to lekarz, który przepisuje leki, nie wsparcie emocjonalne. Oczywiście dobrze, jak jest empatyczny (jak każdy lekarz), ale oczekiwanie od niego bycia jedyną podporą to po prostu za dużo.
2. Od bycia podporą i wsparciem emocjonalnym jest terapeuta. I to też nie każdy, to zależy od nurtu. Jeżeli potrzebujesz głębokiej relacji z terapeuta i możliwości kontaktowania się z nim w trakcie kryzysu polecam nurt DBT, bo to chyba jedyny, który to oferuje (sama jestem w tym nurcie ponad 3 lata)
3. Czy na pewno masz depresję, a nie inne zaburzenie? Psychiatrzy często idą na skróty i pod depresję podciągają wszystko. Ja się dowiedziałam po 3 latach leczenia depresji, że mam borderline. Kiedy zaczęłam leczyć BPD wszystko zaczęło się układać. Masz za sobą diagnostykę zaburzeń osobowości?
4. Czy uczęszczasz na terapię indywidualną i grupową? Jeśli tak, to w jakim nurcie i jak długo?
5. Jak wygląda Twój rytm dobowy?
6. Jak wygląda Twoja dieta?
7. Czy się ruszasz? Choćby spacerujesz codziennie?
8. Czy bierzesz suplementy? Jeśli tak, to jakie?
9. Czy rozważałeś pobyt w szpitalu psychiatrycznym?
10. Czy rozważałeś terapie alternatywne, takie jak terapia ketaminą albo psychodelikami?
Ja teraz na przykład zaczynam terapie EMDR, która jest dość nowa, ale wygląda bardzo optymistycznie.

Mmm30

Dodam od SB ze I EMDR I psychodeliki mam za soba I bardzo chwale. EMDR pomoglo na zrodla problemu a psychodeliki na odbudowanie poczucia bezpieczenstwa I wlasnej wartosci. Otworzyly Tez drzwi na nowe pasje . Ale oczywiscie trzeba sie na to przygotowac- nie jest latwo.

Rumek12 Odpowiedz

To zabrzmi nieprzyjemnie, ale może odnosisz jakieś korzyści z depresji. Może dostajesz uwagę. Może masz mniej obowiązków. Może czujesz się wyjątkowy. Może zwalniasz się z podejmowania trudnych rzeczy. Przykro mi, ale facetom nikt nie współczuję. Rewolucja równości dała wiele kobietom, ale nic facetom. Poszukaj rozwiązania w sprawczości. Rób coś, co przynosi jakiś efekt i naucz się cieszyć z tego efektu. To wzmocni twoją sprawczość. I pamiętaj, nikogo tak naprawdę nie obchodzą twoje problemy, bo jesteś facetem. Ci co mówią, że obchodzą, udają.

Diddl

Serio nawet pod takim wyznaniem musisz pokazać swoją nienawiść do kobiet? Myślisz że ,,specjaliści" (cudzysłów specjalnie, bo ciężko ich nazwać prawdziwymi specjalistami), na których trafił autor, kobietę inaczej by potraktowali? I jeszcze to sugerowanie autorowi, że może odnosi korzyści z depresji. Korzyści z choroby, która może się zakończyć śmiercią. Zakładając że to rzeczywiście depresja, a nie inne zaburzenie jak zasugerowała sea. Co prawda zdrowie psychiczne facetów jest bardziej bagatelizowane, bo ,,facet musi być silny", ,,emocje są dla bab", ,,co to za facet, co beczy jak baba (a tymczasem większość samobójców to mężczyźni). Autor i tak już wiele zrobił idąc po pomoc, bo wielu innych facetów by tego nie zrobiło, bo ,,wstyd". To że kiepsko trafił to inna sprawa. Zastanówmy się kto wymyślił że facet zawsze musi być silny, że nie może mieć emocji, że płacz jest niemęski? Tak, właśnie mężczyźni. Tak swoją drogą kiedyś depresja była bagatelizowana niezależnie od tego czy dotknęła mężczyznę czy kobietą (a w przypadku kobiety mogła jeszcze dojść depresja poporodowa), bo kiedyś depresja to był mało znany temat, wręcz temat tabu. Ludzie niezależnie od płci tłumili swoje emocje, ale jednocześnie je zapijali zwyczajnie, a w najgorszych przypadkach szli się wieszać. Dzisiaj już mamy większą wiedzą na temat depresji, a i tak są ludzie, którzy uważają że nie ma czegoś takiego. Z tym robieniem czegoś, co przynosi efekt może nie byłoby głupią radą, gdyby nie to, że z wyznania wynika, że autor ma problem z wstaniem z łóżka (skoro psychiatra mu powiedział, że powinien ruszyć tyłek z łóżka, słaby ten psychiatra). A to niestety nie działa tak, że autor postanowi coś zrobić, żeby ,,wzmocnić swoją sprawczość" i nagle przyjdzie mu chęć wstania z łóżka, którą depresja mu zabiera. Skoro twierdzisz, że nikogo nie obchodzą jego problemy, bo jest facetem, a ci, którzy mówią, że obchodzą, udają, to znaczy, że ty nie współczujesz twojemu przyjacielowi/bratu/ojcu/innemu bliskiemu jak ma

Diddl

jakieś problemy, bo to facet, czy udajesz że jego problemy cię obchodzą?

Mmm30

Nie widzialam ,ze Ja jestem 'nikt", lol Wspolczuje powyzszemu mezczyznie. I innym Tez mi sie zdarzalo wspolczuc szczerze.

Mmm30 Odpowiedz

To brzmi jAk bardzo slabi " specjalisci".

Dodaj anonimowe wyznanie