Od dwóch lat staraliśmy się bezskutecznie z żoną o dziecko. Jako że potrzebowaliśmy pieniędzy na dalsze leczenie (a właściwie in vitro), pracowałem po 10-12 godzin dziennie. Przez dwa lata nie byliśmy na żadnej wycieczce, nie wspominając o wakacjach. Każdy grosz odkładaliśmy. Wiecznie byliśmy u lekarzy, rozczarowani i coraz bardziej zdesperowani po kolejnych diagnozach.
Po zaostrzeniu ustawy aborcyjnej i wielu rozmowach stwierdziliśmy, że nie ryzykujemy i odpuszczamy.
I wiecie co? Ogromnie mi ulżyło. W końcu jesteśmy normalnym małżeństwem, bez ciśnienia i presji. Jak skończy się pandemia, jedziemy na wakacje życia. Planujemy też przygarnąć psiaka. Pierwszy raz od dwóch lat jestem szczęśliwy. Takie moje wyznanie.
Dodaj anonimowe wyznanie
i jak to w życiu często bywa, jak odpuściliście to uda się przypadkiem...
Nigdy nie mów takich rzeczy ludziom, którzy starają się o dziecko. Po co budzić niepotrzebną nadzieję?
Przeważnie gdy ludzie odpuszczają i udaje im się zajść w ciążę, to to właśnie o to chodzi - o presję. A to jest inna sytuacja, nikt nie zbiera na in vitro, bo ma taki kaprys
Co za bzdura jak ktos nie ma infrastruktury to niestety nie uda sie. Owszem zdarzaja sie takie przypadki ale generalizowanie jest bardzo nie na miejscu nie znajac problemu.
Tak właściwie, to wasza sytuacja dobrze obrazuje to, jak w rzeczywistości zadziała to zaostrzenie przepisów. Wcale nie sprawi to, że magicznie wzrośnie liczba urodzeń (jak zapewne wydaje się niektórym mniej rozgarniętym wyborcom jedynej słusznej partii). Efekt będzie taki, że ludzie obarczeni wyższym ryzykiem sprowadzenia na świat chorego dziecka czy wszelakich ciążowych powikłań, będą albo wyjeżdżać, albo decydować że odpuszczają, bo nie chcą ponosić aż tak wysokiego ryzyka. Nie wiem jak bardzo musiałabym teraz chcieć dziecka, żeby świadomie zdecydować się na zajście w ciążę w Polsce, dobrowolnie ryzykując traumą noszenia w sobie i urodzenia dziecka z poważnymi wadami i wiedząc, że w razie owych poważnych problemów nikt NIE MA PRAWA mi pomóc. To zwyczajnie nieludzkie, żeby decydować za kogokolwiek w tak osobistej sprawie.
Wątpię, by ludzie bez problemów z płodnością zakładali, że dziecko będzie ciężko uszkodzone. U autora sytuacja jest inna, bo skoro żona nie mogła zajść w ciążę, to możliwe, że przez jakieś chorobowe geny. Natomiast ludzie zdrowi, którzy z łatwością mogą mieć dzieci raczej nie myślą od razu na zasadzie "lepiej nie będę miał tego dziecka, bo może będzie miało ciężkie wady genetyczne". O takich rzeczach po prostu się nie myśli, tak jak o innych życiowych tragediach, nie boimy się życia, bo kogoś tam spotkał wypadek. To dość bolesna prawda, ale to zawsze jakby "dzieje się komuś innemu". Z drugiej strony może nie aż tak bolesna, bo jakbyśmy zawsze zakładali najgorsze, to nic byśmy nie robili, bo ryzyko
@3timeilosepassword z tego co widzę, przynajmniej z mojego otoczenia, to właśnie sporo par się waha, bo boi się, że coś z dzieckiem będzie nie tak. Wcześniej może tak o tym nie myśleli, ale jednak bieżąca sytuacja wielu ludziom uświadomiła problem i ryzyko.
@Hvafaen Luthaniel mówiła za siebie, każdy ma prawo mieć inne zdanie. Dla mnie osobiście zaostrzenie ustawy jest po prostu kolejnym dodatkowym argumentem przeciw zachodzeniu w ciążę.
nie wiem, kim trzeba być, żeby woleć dziecko ciężko chore od braku dziecka (lub ew. adoptowanego)
czekam na zakaz seksu oralnego, analnego, hiszpana iinnych pozycji, które nie moga skonczyć się ciążą...
Ja z mężem właśnie zaczynam próby, martwię się czy będzie wszystko dobrze :( trzymajcie kciuki
Trzymamy ! ✊
Aż za dobrze dzialacie :) dzisiaj idę do lekarza, test wyszedł pozytywny :D
@DeMonica69 Ojeej, ale super :D Wróciłam spojrzeć czy ktoś nie odpisywał na moje, a tutaj taki fajny komentarz 💗 Wszystkiego dobrego, przede wszystkim dużo zdrowia dla was!
Nie ma w tym nic dziwnego, bo żyłeś w ogromnym stresie. Miłego odpoczynku :)
Upewnij się jeszcze, czy twoja żona na pewno jest już pogodzona z takim obrotem sprawy. Mam nadzieję że tak i że też jest w końcu szczęśliwa, ale przy tak poważnej sprawie warto być pewnym na 300%.
A co to ma do ustawy aborcyjnej? Chyba nie po to staraliście się o dziecko, żeby je abortować?
Starali się o zdrowe dziecko, jak każdy normalny człowiek. Boją się, że jeśli płód będzie uszkodzony to nawet nie będą mieli w Polsce wyboru. Nie chcą potencjalnie sprowadzać na świat 1) dziecka, które zaraz umrze 2) dziecka, które nigdy nie będzie samodzielne.
Wyjazd za granicę, aby przeprowadzić aborcję w ludzkich warunkach, to ogromny stres.
To bardzo proste, więc nie wiem, czego nie rozumiesz.
Pewnie, że nie po to! Przecież każdy to planuje dziecko marzy o takim z zespołem Edwardsa czy Patau. Zwłaszcza gdy jest problem z poczęciem a ryzyko wad płodu wyższe niż normalnie.
Co za pajac...
"Co to ma do ustawy aborcyjnej?" - O panie. Wszystko, dosłownie wszystko :') A myślenie, że ktokolwiek "stara się o dziecko, żeby je abortować" to logika rodem z najgłupszych, memicznych wypowiedzi osób anti-choice, na równi z takimi kwiatkami jak "chcesz prawa do aborcji bo chcesz mordować dzieci" (bo przecież każda kobieta tego "chce", a decyzja o aborcji nigdy nie jest bolesna i traumatyczna xD), albo znane, lubiane i wciąż powtarzane "jakby matka cię usunęła, to byś inaczej myślała" (ciekawe, kuźwa, czym xD).
Ha, kojarzy mi się ten komentarz z popularnymi teraz bilbordami z dużym, zdrowym płodem w serduszku. Ja się pytam co te bilbordy mają do ustawy antyaborcyjnej? Ta pieprzona propaganda, że jak ktoś robi sobie aborcje to zabija dziecko. Ale jak się to "dziecko" poroni to już jakoś tak pięknie się o nim nie mówi. I o co tu ryczeć, zrobisz następne. Przecież "to" nawet nie wyglądało jak dziecko itp.
Jak ktoś chce usunąć płód, to księża kwiczą, że to dziecko, a jak ktoś chce pochować płód z 4-tygodniowej ciąży, to ci sami księża każą kobiecie wypie*dalac, bo ten płód nie jest człowiekiem i nie należy mu się pochówek.
Może być tak, że jak weźmiecie na luz to żona zajdzie w ciążę.
Hvafaen, po jaką cholerę mieliby się teraz zabezpieczać? Myślisz, że nagle zmienili całkowicie swój światopogląd i gdyby się udało z ciążą, to nie skakaliby ze szczęścia? Odpuścili katorżnicze starania, ale to nie znaczy, że już nie chcą mieć dziecka
Rezygnując z in vitro, rezygnują z dziecka. Ale po co maja sie zabezpieczać? Skoro zrezygnowali tylko z presji jego tworzenia. Myslisz, ze skoro facet odpuscił po tylu latach, to teraz jak zalicza "wpadke" to co? Kaze jej usunac?
Aaa, o widzisz, zgubilam dlaczego zrezygnowali. Przepracowana. No to albo gumka na interes, albo usuną za miedza, albo szansa na poczecie jest bardzo znikoma (skoro leczenie i inne nie przynioslo rezultatu)..... Ale w sumie to kondom starczy.
Nie wiemy, jaka jest przyczyna niepłodności i ktore z nich ma problem. A czasami sa choroby, ze ciaza bez" wspomagaczy" to cud nad cudami.
Kolega takim sposobem ma bliźnięta 🙂
Widac nie bardzo sie pogodziliscie bo chcecie przygarnac psiaka jako proteze emocjonalna. Widac dziecko było wam potrzebne jako dopełnienie wlasnego ego, spełnienie pewnych zachcianek. Może to i dobrze że zrezygnowaliście
Wszystko co robimy w życiu jest dla samych siebie
A po co sie robi dziecko jak nie po to żeby byc rodzicem? Kur chyba lepiej tego chcieć, pragnąć i przygotować się niż zrobić to niechcący? Czy jeżeli chcesz być rodzicem, bo czujesz, że to twoje powołanie, to lepiej nie mieć dzieci, albo oddać je żulom, bo oni nie będą go chcieli z egoistycznych pobudek?
Ty to jednak głupi jesteś.
Chyba chodziło o to, że mogą to dziecko traktować jak zabawkę (?). W sensie nie że bardzo chcą być rodzicami, tylko chcą mieć dziecko jakby bez tych wszystkich konsekwencji. Ale ja tego po wyznaniu nie odczytałam.
A może chcą wziąć psa bo marzyli o psie?
@TylkoRaz Przecież go to boli, że są ludzie co lubią zwierzęta...Boruta jako poczciwy Janusz to ogromny fan zwierząt tylko na talerzu.
Pies również nie jest zabawką i wymaga ogromnej odpowiedzialności. A skoro chcieli powiększyć rodzinę i są już pewni że dziecka nie będzie, to myślę że pies jest super pomysłem (o ile się na tym w miarę znają, albo przygarną psa dopiero po nauczeniu się trochę na temat danej rasy/typu i ogólnie o psach, wiadomo). Serio nie widzę co niby złego w tym.
@Lunathiel Tak, z takim podejsciem pies jest zdecydowanie lepszym rozwiazaniem dla nich. Jak im sie znudzi to moga go oddać do schroniska, wziążć nowego bo ten sie nie spodoba, albo ktos nałozy podatek na psy i przestanie sie opłacać.
@rutabo co ty wgl piszesz xD gdzie ich podejsxie jest złe? gdzie mozna wywnioskowac ze oni tego psa oddadza do schroniska jak im sie znudzi? podatek na psa xD czasem tak mi sie smiac chce z ludzi tu wydajacych opinie na podstawie nawet nie wiem czasem czego
Rutabo, a może dobrze wiedzą jak to jest opiekować się psem i dlatego żadnego nie przygarnęli w momencie, gdy starali się o dziecko? Teraz wiadomo, że niemowlak się w domu nie pojawi, to spokojnie mogą przygarnąć psa, bo będą mieć dla niego czas.
Cieszcie się życiem i sobą. Powodzenia.