#9o3fX

Sytuacja miała miejsce wczoraj wieczorem i dotyczy tzw. "Belferskiej grypy". 
Z wykształcenia z zawodu jestem nauczycielem Królowej Nauk. Nie będę pisać jak wygląda praca nauczyciela - nie o tym jest historia. 
Mam w rodzinie kuzynkę, która posiada dwójkę dzieci. Jedno z nich w wieku szkolnym, rozpieszczone do granic możliwości, średnio radzące sobie z nauką. Kuzynka również do wybitnych nie należy więc często jestem proszona o pomoc w odrobieniu zadania czy wytłumaczenia bieżącego materiału. Nigdy nie było z tym problemu - aż do wczoraj. 

Po sprawdzeniu setki zeszytów, kartkówek i sprawdzianów postanowiłam odmóżdżyć się chwilkę i pobuszować w internecie. Po zalogowaniu się na najpopularniejszy portal społecznościowy wyskoczyła mi ciekawa dyskusja jaką moja kuzynka przeprowadzała pod jednym z artykułów. Z komentarzy dowiedziałam się, że nauczyciele to c*je, p*zdy, matoły, debile i nieroby. Pisała, że jej biedny syn jest szczuty w szkole i nauczyciele zamiast mu pomóc to ciągle wymagają od niego więcej. Nie ukrywajmy - w 2 klasie podstawówki dziecko ma problem z każdym możliwym przedmiotem. Zadań nie będzie odrabiał bo NIE. Nie chce mu się i celowo wyrywa kartki z zeszytu, przy próbie zmuszenia go do nauki wydziera się jakby go żywcem przypalali. 

Zbliżała się godzina 20 - wtedy mniej więcej kuzynka odzywa się po pomoc przy zadaniu. Szybko porobiłam zrzuty ekranu i czekałam na wiadomość. Punkt 8 i jest! Na jej prośbę odpowiedziałam zdjęciem z jej wypowiedzą i delikatnie wytłumaczyłam żeby nie srała do własnego gniazda. Za 5 min telefon od ciotki, że tego się po mnie nie spodziewała. W tym roku święta będą ciekawe! 

Ps. Dzieciak ma świetnego, cierpliwego wychowawcę - prawdziwego belfra z powołania. Skąd to wiem? Bo również mnie uczył. A mojej kuzynce życzę żeby jak najszybciej się ogarnęła i zaczęła panować nad swoim dzieckiem. Wiem, że to czytasz K. Zamiast spędzać cały dzień w internecie pomyśl nad tym, żeby zareagować już - za 5 lat będzie za późno.
Mikser Odpowiedz

Powiało tępą dziunią i Brajankiem

Annette

Dokładnie. Kuzynko ogarnij sie bo jak narazie jestes ćwiercinteligentną hipokrytką

Przekliniak Odpowiedz

A szach mat! Dobrze zrobiłaś!

ZapachZimy Odpowiedz

Może i jestem podła, ale czuję satysfakcję jak głupie dzieci wchodzą na łeb swoim jeszcze głupszym rodzicom. Generalnie nie żałuję głupich ludzi

Silvena

Niby satysfakcja, ale prawdopodobnie w przyszłości te właśnie dzieci będą pasożytami społeczeństwa.

Lunathiel

^Dokładnie. No i jest druga rzecz, przez którą mnie to smuci a nie satysfakcjonuje - te dzieci zazwyczaj nie są niczemu winne. Po prostu nikt nie nauczył ich jak wygląda "normalna" relacja rodzice-potomstwo, normalne podejście do nauki, normalne traktowanie dorosłych z szacunkiem i respektowanie autorytetów. Choć może nie tyle nikt ich nie nauczył, co nikt nie zrobił tego w odpowiednim czasie. Bo oczywiście, że nauczyciele i inne osoby z ich otoczenia reagują, ale często i tak jest już za późno na całkowitą zmianę hierarchii wartości u tak skrzywionego dzieciaka.

MalaMiLiczbaPi Odpowiedz

I jak tam święta z rodzinką autorko? ;)

takatamanimka

Dokładnie, czekamy na dalszy ciąg ;)

bazienka Odpowiedz

wyslales ciotce ten sam screen?

Avepaula Odpowiedz

Brawo !!!

bazienka Odpowiedz

jeden zero
ostatnio widzialam swpis, ze nauczyciel powinien rodzicowi oddawac swoja godzinowke, skoro nie potrafi nic nauczyc
ktos zripostowal, ze nie jest wina nauczyciela, ze dziecko jest tepe albo leniwe
zloto

50874217

A najśmieszniejsze (?) Jest to, że obydwoje mają rację...

DarkPsychopathII

Trudno nauczyć 30 dzieci w ciągu godziny góra trzech przeznaczonych na dany temat. Z drugiej strony nie można cofać wszystkich, bo ktoś jest głupi lub leniwy. Jako rodzic trzeba umieć pomagać dziecku w lekcjach od początku czyli od 1 klasy podstawówki. Jak ktoś pierwsze kilka lat ma to gdzieś, to potem dzieciak ma braki i rodzic nic nie poradzi.

scor Odpowiedz

Matematyka królową nauk jest.

DarkPsychopathII Odpowiedz

I to jest problem powszechnej edukacji. Debile muszą chodzić do szkoły i wszyscy tylko cierpią... Zdolni uczniowie, nauczyciele i państwo. Tacy ludzie jak syn kuzynki i kuzynka autorki to powinni na polu robić mając nad sobą bat, bo do niczego więcej się nie nadają.

Lunathiel

Z jednej strony tak, czemu nie. Tylko że potem ci ludzie poszliby na wybory głosować :-))) Więc z dwojga złego wolę przymusowe dokształcanie, bo jednak łykną przynajmniej jakiś mały procent z tej niezbędnej do życia w społeczeństwie wiedzy.

DarkPsychopathII

Tacy ludzie nie powinni mieć właśnie prawa głosu. Patola nie powinna mieszać się do polityki. Głosować powinno tylko kilka procent społeczeństwa. Elita , nie pleps.

OtabekAltin

Czyli ty Dark się do owej "elity" absolutnie nie zaliczasz, wnioskuje po napisaniu "pleps" zamiast "plebs" ;)

DarkPsychopathII

Durna autokorekta... Co ja na to poradzę? Cały czas mi literki, a czasem wyrazy zamienia. Nie wiem jak mój telefon to robi, ale robi. Plebs się pisze przez b, chyba nikt świadomie by przez p nie pisał....

OtabekAltin

Autokorekta powiadasz? Nie mówię, że to niemożliwe, jednakże kilka telefonów w swoim życiu już miałam i ŻADEN nie zmieniał mi poprawnie napisanych słów, na takowe z błędami, chyba, że już napisałam kilkanaście razy wspomniane słowo niepoprawnie.

OtabekAltin

A co do twojego "Co ja na to poradzę?", właściwie, mógłbyś po prostu sprawdzać komentarze, tak aby były poprawne, ale co ja tam wiem...

muguetx Odpowiedz

Uważam, ze wymaganie od uczniow 8 h siedzenia uważnie w ławce i intensywnego myślenia, po czym jeszcze kazania mu odrabiania zadań, bo nauczyciel nie miał czasu na przerobienie wszystkiego na lekcji jest żenujące. Uważam, ze nauczyciele nie wykonują swojej pracy i każą dzieciom wykonywać ją samemu w domu. Sama jestem nauczycielem, jednak prywatnie. Nie zadaje zadań domowych, nie oceniam, nie porównuje. Efekty uczniowie widzą sami i nie potrzebują dostać piątki.
À propos 2 klasy podstawówki- na prawdę juz tam każe się dziecku rozwiązywać zadania domowe? Kiedy dziecko powinno się bawić? Mam uczennicę 7 lat, którą uczę tylko i wyłącznie poprzez zabawę. Efekty są zaskakująco dobre. Tak więc nie sądzę, ze wychowaca w wyznaniu jest z powołania... gdyby był, potrafiłby dotrzeć do tego ucznia i zaciekawić byle jakim tematem.... koniec manifestu na temat polskiej edukacji.

DarkPsychopathII

Problem jest obustronny. Jest 7/8 godzin dziennie lekcji. A ile z tego to matma, chemia rozszerzona, czy nawet polski? Ze 3/4 na tydzień. Nie ma czasu na nic. Nie wiem czemu. Kurcze no kiedyś ludzie bystrzejsi byli czy co? Ale każdy wszystko umiał. Wiadomo nikt nie jest alfą i omegą, ale jak zapytasz kogoś starszego to on i fizykę i historię i polski ogarnia. A dzisiaj tępota całkowita. Uczniowie mają problemu, nauczyciele też. Wywaliłbym jakieś g*wnolekcje typu plastyka, wdż, technika. Ale z drugiej strony potem będzie taki ciemnogród co abstrakcji od renesansu nie odróżni, a tranzystor czy wkręcenie żarówki to dla nih wiedza tajemna. Nie można nic wywalić z planu lekcji, choć powinno się wywalić wszystko. Nie można uczyć tylko 2 przedmiotów np.biologii i chemii, bo wychowany kretynów nie umiejących nic. A zadania domowe są potrzebne. Inaczej nie nauczysz się pisać poprawnie czy liczyć.

muguetx

Problemem w żadnym wypadku nie jest plan. Tylko podejście do przedmiotu i do nauczania. Nie zgodzę się z tym, że "kiedyś to ludzie wszystko umieli", bo to po prostu nieprawda. Znam osobę ze starszego pokolenia, która mimo wysokiej inteligencji była w szkole szykanowana przez nauczycieli przez dysleksję. I co z tego, że była w stanie wszystko zrozumieć, jeśli dostawała zagrożenie, bo nie potrafiła ogarnąć ortografii...
ponadto nie sądzę, że rozróżnianie abstrakcji od renesansu ma jakieś znaczenie w życiu codziennym. I nie sądzę nawet, że 99% społeczeństwa potrafi je rozróżnić.
A zadania domowe są tylko i wyłącznie męką i pracą zbędną i czasochłonną. Zadania domowe rozwiązuje sie zawsze byle szybko. Nie myśląc. A odwalając robotę za nauczyciela. Jeśli czegoś nie zdążył zrobić na lekcji, zadaje to do domu i jeszcze beszczelnie tego wymaga na sprawdzianach, często bez omówienia. Także nie zgadzam się z Twoim zdaniem.

lubiechomikiiciebie

Zadania domowe są zadawane nie tylko wtedy i dlatego, że się nie zdążyło programu zrealizować. Dziecko się uczy przez powtarzanie i zadania są potrzebne, żeby dzieci same pomyslaly, a poza tym zadania domowe dla dzieci do 3 klasy podstawówki naprawdę nie są długie i nie wymagają dużo czasu, a przynajmniej wyrabiają sobie nawyk, bo jak pójdą później do starszych klas i nagle zadania z kilku/kilkunastu przedmiotów to sobie rady nie dadzą i będą się czuć pokrzywdzone, bo nagle na naukę muszą czas mieć, a nie tylko zabawa.

nadiyya

Jestem uczennicą klasy 3 gimnazjum i tak siedzę czasami po 8 godzin w szkole, ale dzieci w podstawówce to siedzą sobie po 4/5 godzin. I biorą bardzo łatwe rzeczy. Intensywne myślenie? Tylko u niektórych osób w starszych klasach bo jednak na większości przedmiotów trzeba myśleć np. chemia, polski, fizyka, matematyka, historia. A 3/4 klasy po prostu siedzi i patrzy tępo w ścianę. Jeśli zadawanie pracy domowej jest dla ciebie nie wykonywaniem pracy nauczyciela to się grubo mylisz. I być może jesteś jedną z tych osób, które "pomagają" uczniom na takich stronach jak brainly.pl i piszą z nie wypracowania, co sprowadza się do tego, że te dzieci nie umieją nic bo wiedzą, że zawsze znajdzie się ktoś kto zrobi to za nie. A potem 'Witamy w prawdziwym życiu! Nie umiesz pisać raportu? Rozprawki bo się trzeba wybronić przed szefem? To się ku**a naucz bo bez tego nie przeżyjesz!'. Nauka przez zabawę działa tylko przy dzieciach w wieku 5-11 lat bo potem trzeba się nauczyć jak się uczyć ponieważ na studiach nie będzie nikogo to podyktuje im notatkę albo będzie wymyślał sposób jak trafić do Kowalskiego.

DarkPsychopathII

Są dwa rodzaje podejść:
- ojej nie zdążyliśmy na lekcji, dokończcie w domu i zróbcie zadania, których nikt nie wyjaśnił...

- wytłumaczyłem teorie, zrobiliśmy kilka przykładów, w domu zróbcie zadania , żeby powtórzyć.

Matmy się inaczej nie ogarnie jak przez monotonne robienie zadań. Nauczyciel ma wytłumaczyć, ale to uczeń musi zrobić. W liceum rozwiązuje się setki zadań maturalnych. Tak samo na studiach. Profesor tłumaczy na wykładzie, a potem przez dwa tygodnie studenci siedzą w domu i rozwiązują po 50 zadań dziennie, aż im wejdzie to w nawyk i zamiast liczyć na ślepo, będą wiedzieli od razu co i jak.

muguetx

Widzę, ze macie dużo doświadczenia w uczeniu kogos :) czytaliście badania, interesowaliscie się tematem edukacji. Proszę poczytać o prawdopodobnie najskuteczniejszej edukacji jaka jest w Finlandii. Pózniej poczytajcie badania psychologów i wtedy pogadamy. Widzę na anonimowych dużo "wuja- nie wiem, ale się wypowiem" rodem z kanału Radka Kotarskiego. Powodzenia w tym smutnym życiu pełnym bullshitu i prac domowych :)

Zobacz więcej komentarzy (8)
Dodaj anonimowe wyznanie