#9dArP
Mój synek skończył roczek. Ja nie pracuję, udzielam tylko korepetycji paru dzieciakom. Jakiś przychód mam. Z domu wychodzę. Nie narzekam.
Uwielbiam te dni, które spędzam z moim dzieckiem. Patrzę jak dorasta, jak poznaje nowe rzeczy, smaki. Chociaż niejednokrotnie jest ciężko to totalnie nie zwracam na to uwagi, bo moje szczęście ma na imię Jaś i mówi mi mamo.
Jestem szczęśliwa, bo mam dziecko i męża, który jest nie tylko ojcem, ale i tatą, który dba o synka, spędza z nim czas.
Nie raz miałam chwilę tylko dla siebie.
Tata szedł z Jankiem na plac zabaw, spacer czy zakupy, a ja oddawałam się książce, anonimowym czy po prostu robiłam sobie drzemkę.
Moje koleżanki mnie nienawidzą, bo potrafię podrzucić dziecko dziadkom i wyjść z moim mężem na randkę i nie mieć wyrzutów sumienia.
Jestem zadbana, szybko schudłam po ciąży. No i chodzę wiecznie z uśmiechem na twarzy. No dobra, przesadziłam. Często z uśmiechem na twarzy.
Czy naprawdę fakt, że jestem szczęśliwa powoduje, że te mniej zaradne kobiety muszą mnie nienawidzić? To moja wina, że Wasz facet znika na wieczory i nie pomaga w domu? To moja wina, że oprócz dziecka mam jeszcze partnera, o którego też chcę dbać? I on dba o mnie?
Dzień dobry normalna matko, normalna kobieto w zdrowym związku i dobrym otoczeniu.
Kurde jak niewiele jest takich osób.
Takich osób jest bardzo wiele. Po prostu o madkach słyszy się więcej, więc siłą rzeczy wydaje się, że jest ich więcej.
@Anonwho Dokładnie. Tym bardziej, że właśnie one robią wokół siebie szum i kreują się na męczennice, więc siłą rzeczy o nich więcej się słyszy. Te szczęśliwe nie robią wokół siebie sensacji, tylko cieszą się życiem.
No i fajnie
Nie jestem pewna czy w takim dobrym otoczeniu...
Jakoś fajnie mi się zrobiło po przeczytaniu tego wyznania. Przykro mi autorko, że koleżanki się od Ciebie odwróciły, ale super zobaczyć, że są matki, które nie robią z siebie męczennic :)
Jest pełno matek,ktore nie robia z siebie męczennic. Sorki, ale wygladasz na zarozumiałą. Wmoim otoczeniu mam pełno takich matek i żon, jak ty
Nawet cieszyłam się twoim szczęściem, a potem pojawiły się pytania końcowe i mój uśmiech zmienił się w grymas.
Dodam jeszcze że ostatni akapit masakra, one cię nie lubią bo się wywyzszasz, a nie za to że ci jest lepiej
Stad że myśli że jeśli jej mąż jest fajnym człowiekiem to znaczy że ona jest zaradna. To zarozumilosc
Ale przecież napisałam jej ze fajnie że ma dobrze, gdzie widzisz moja złość. Autorka uważa że jej koleżanki są gorsze bo mają gorszych mężów, jak można tak uważać, co?
Napisała że jej koleżanki są mniej zaradne, a potem ze ich mężowie wychodza wieczorami. A jej mąż tak nie robi. Co to wg ciebie niby jest jak właśnie uznawane siebie za lepsza, zaradniejsza bo ma lepszego męża. Czyli idąc dalej, to wina koleżanek że sobie takich mężów wziely(jakby każdy czlowiek miał magiczna moc poznania od razu charakteru drugiej osoby to nie byłoby rozstan). Myślę że autorka jest bardzo młoda, życia jeszcze mało zna, stąd jest pierwszą do oceniania życia koleżanek
Nie czytałam całej twojej wypowiedzi bo mi się już nie chce, bo ty nie umiesz konstruktywie gadać z kimś. Zdumiewa mnie to jak można nie umiec aż tak czytac ze zrozumieniem. Jak byk widać że autorka ma się za lepsza, nigdzie nie krytykuje za to że ma lepiej bo to byłoby głupie. Krytykuje ja za jej postawe wobec koleżanek, sama je od siebie odpycha, znam dokładnie takie same osoby jak ona i dokładnie wiem co się wtedy do nich czuje. I nie, uprzedzajac twoje ataki, nie jestem kimś kto zazdrości komuś siedzenia w domu dzieckiem, nawet dzieci nie mam to mam to w dupie. Chodzi mi o jej stosunek do ludzi. Kończę dyskusje, bo to dyskusja typu czy lepszy jest. net czy java
Wg pomijam że uważasz że skoro inni czegoś się nie doszukali to ja mam myśleć jak oni. Serio?
Jak śmiesz być szczęśliwa w katolickim kraju! Tylko męczennicy trafią do nieba. Za dobrze masz więc do piekła!
Ostatnio zaobserwowałem, że innych ludzi wręcz wku*wia, gdy ktoś inny jest szczęśliwy.
Popieram, ludzie nie cieszą się z czyjegoś szczęścia.
"Czy naprawdę fakt, że jestem szczęśliwa powoduje, że te mniej zaradne kobiety muszą mnie nienawidzić? "
Jedynie te zdanie trochę budzi niesmak, znam mnóstwo zaradnych kobiet, którym po prostu związek się nie udał. Z drugiej strony nie znam też żadnej kobiety, która by nienawidziła drugą za to, że jej się lepiej układa. To raczej zazdrość.
Mam takich znajomych. To wyznanie równie dobrze mogła by Ona napisać. Ona ma czas dla siebie, czasami da komuś korki, tak to nie pracuje bo dzieci małe itp. A prawda jest taka że typ w robocie zapierdala na nocki, wiecznie ma wory pod oczami, wraca do domu to sprząta i zajmuje się się dziećmi bo jego dama chce czasu dla siebie. A ona dodaje na snapie zdj pt. Zasłużona kawa na balkonie po ciężkiej pracy XD Ona dnia w śwoim życiu nie przepracowała XD także wszystko zależy od punktu widzenia.
Ja dodam tylko od siebie obserwacje, pracuje w męskim zawodzie i mam coraz więcej kolegów w pracy pracujących bardzo dużo, długo i w stresie(bo wyższe stanowisko, awans, żeby było wiecej kasy) i co? 30 parę lat i zawał, choroby serca, rozrusznik. Albo wprost zalecenia od lekarza żeby zwolnić ciśnienie w pracy. A ich żony są w domu i zajmują się dziei i domem, niektóre nawet z szkolnymi dziećmi. I imię czego to niby jest? Tradycji? Rodziny? Jakiej rodziny jak facet się zabija w pracy a potem w domu chce z dziećmi po być i wychodzi tak że wcale nie odpoczywa. Nie mam dzieci jeszcze ale wiem że na 1000 % nie pozwolę żeby mój facet miał na głowie utrzymanie całej rodziny przez dłuższy okres czasu.
Też jestem matką. Od trzech lat nie przespałam całej nocy. Nie schudłam szybko po ciąży chociaż chciałam. Czasem to ja pomagam mężowi a nie on mi. Musiałam wrócić szybko do pracy. Popołudniami jestem wykończona. Łatwo oceniać innych. Nawet jeśli 3 latek i roczniak nie mieliby pierwszej pobudki juz o 22 i nie byłoby mi szkoda dziadkow z nimi zostawić- to jestem wykończona i padam na twarz o 21. -żebyś była moją koleżanką też bym Cie nie lubiła bo wydajesz sie zarozumiała.
Nie piszę, że wszyscy powinni mieć tak jak ja, tylko piszę, żeby nie oceniać matek swoją miarą. Ja też zostawiam roczne dziecko pod opieką, ale idę wtedy do pracy a nie na randkę. A też mam czas czytać książki i anonimowe. A z drugiej strony koleżanki, ktore nienawidzą autorki. Kobieta z typu "jestem pępkiem świata".