Jestem już kilka lat po ślubie. Do tej pory moje stosunki z teściową układały się przyzwoicie, niedawno stało się jednak coś, co popsuło relacje między nami. Co to było? Trudno powiedzieć. Jakiś czas temu dowiedziałam się, że teściowa miała stwierdzić, że ona ma tylko jedną synową, i bynajmniej nie chodziło o mnie. Strasznie mnie to zabolało, bo zawsze starałam się być wobec niej w porządku. Od tamtego momentu rzadko bywałam w jej domu. Czara goryczy przelała się po śmierci dziadka męża. Teściowa miała zamówić mszę od naszej rodziny. Dzień pogrzebu, ksiądz czyta osoby, od których zostały zamówione mszę i co? Podała mojego męża i dzieci. A mnie nie było, tak jakbym zapadła się pod ziemię i słuch po mnie zaginął. Zrobiło mi się ogromnie przykro, miałam ochotę wyjść z kościoła i więcej tam nie wrócić. Zostałam tylko i wyłącznie z szacunku do zmarłego.
Kilka miesięcy temu teściowa zachorowała. Ze względu na afazję kontakt z nią jest utrudniony. Nie byłam jej odwiedzić i jakoś nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia. Nie mogę się przełamać. W końcu jestem wyrodną synową...
Dodaj anonimowe wyznanie
Nasza dziwna mentalność, zamiast zająć się sobą, mężem, dziećmi, to przejmujesz się osobą która Cię nienawidzi.
Takie jest życie, nie warto otaczać się ludźmi, dla których nic nie znaczymy
Bardzo mądre spostrzeżenie. Lepiej poświęcić czas i energię osobom, które kochamy, a nie takim, z którymi nie mamy dobrych relacji.
A rozmawiałaś z nią lub z mężem o tym? Może to były początki choroby lub usłyszał coś, co w niej takie uczucia wzbudziło?
Uderzyło mnie, jak bardzo ta historia pokrywa się z moją – to niemal dosłowny zapis moich własnych przeżyć.
Czyli zamiast wyjasnic sytuacje jak dorosla osoba to ty wolisz zywic uraze i niejako mscic sie (wiem, ze to nie zemstwa no ale gdyby nie urazona duma to bys ja odwiedzila) na tesciowej?