Jak byłam dzieckiem, bardzo nie chciałam jeść mięsa, niestety byłam do tego zmuszana. Doszło do tego, że jadłam na siłę, po czym szłam to zwymiotować, a jak nikogo w pobliżu nie było, to chowałam mięso po kieszeniach, w szafach, w biurku, za telewizorem, dosłownie wszędzie gdzie się dało. Dzisiaj jestem wegetarianką, ale nie potrafię postawić granicy i jak ktoś wciska mi mięso, to czekam, aż się odwróci, aby schować je do kieszeni…
Dodaj anonimowe wyznanie
To musiało nieźle śmierdzieć z takiego gnijącego mięsa po różnych zakamarkach. Nikt nie sprzątał w mieszkaniu albo nie sprawdzał czy jest porządek? Albo nie rzucił uwagi że ktoś tu się nie myje. Poza tym dziecko instynktownie je mięso bo są tam potrzebne składniki a idee wegetarianizmu przychodzą później. To opowiadanie to chyba znowu Gargal pisał.
Gargal prawie zawsze pisze o randkowaniu, dobrym wyglądzie i ewentualnie o budowie domu.😀 Tutaj obstawiam tego drugiego trolla.
Niestety trochę może być prawdy. Jak byłam mała to właśnie po mięsie i mleku zawsze wymiotowałam. Ciocia zawsze mnie biła i krzyczała, że mam bulimię, bo ledwie co zjem, to wymiotuję. Nikt nigdy nie poszedł ze mną sprawdzić czy nie ma żadnej alergii czy czegokolwiek. Tylko jak miałam pierwszego kota to ciocia latała, żeby mi udowodnić, że mam alergię na koty, żeby tata kota wyrzucił. W sumie kot miał nagły wypadek. Też w szpitalu jak się jadło mięso to coś było nie tak, no ale się dało zrzucić na chemię. I tak w sumie poza czasem w szpitalu zawsze miałam całkiem słuszną niedowagę. Ale właśnie ktoś inny nie jadł mięsa i w sumie pomyślałam, że może też spróbuję. No i od tego czasu zero wymiotowania po jedzeniu. Też przeszłam na fałszywe mleko i nagle brzuch nie boli. No i już jest waga w normie zamiast niedowagi. Więc niestety opcja dziecko wymiotuje, ale ma nakaz jedzenia jest prawdopodobna. Chociaż istotnie były tu kiedyś historie jak to ktoś był weganinem, ale nagle jak ktoś mu wcisnął mięso ukradkiem to teraz tylko mięso je i nagle się za nim osoby przeciwnej płci uganiają, więc może ktoś zrobił też historię typu "wegetarianie powstają od zmuszania dzieci do mięsa", albo żeby jakoś narzekać na mięsnych ludzi, że zmuszają, albo zrobić coś typu, że bezmięsni po prostu mają traumę, żeby móc ich "wyleczyć" tak jak w przypadku innych rzeczy, nawet takich, z którymi ludzie się rodzą, gdzie też ludzie szukają jakiegoś powodu, zupełnie innego od tego, który jest prawdziwą przyczyną, właśnie po to, by powiedzieć, że życie w dany sposób musi być spowodowane traumą, którą można wyleczyć i wtedy ten człowiek będzie żył "normalnie". Ale właśnie jednocześnie ci ludzie nic nie zrobią z tym, żeby wyeliminować to, co takie traumy miałoby powodować, a ludzi, którzy istotnie taką traumę by mieli najczęściej wyśmiewają.
Że nie w dzieciństwie? Ja w dzieciństwie nie chciałem jeść mięsa by zwierzęta nie były zabijane no ale rodzice kazali jeść a ja byłem posłuszny i jadłem mięso a teraz jestem już dosyć stary i doskonale rozumiem że rośliny które jem też są zabijane więc niektóre idee wegetarianizmu neguję. Sporo dzieci nie może znieść tego że trzeba zabijać a potem dopiero przychodzi zrozumienie dla tego faktu. Rety najprościej by było dla mnie gdybym uznał że wy na pewno w komentarzach trollujecie twierdząc że trollem jest ktoś kto twierdzi że chciał zostać wegetarianinem w dzieciństwie bo że niby dzieci nie chcą być wegetarianinami ale ja uważam że nic nigdy nie jest pewne. Pamiętam że byłem bity w dzieciństwie przez ojca bo przez mdłości nie mogłem zjeść zupy mlecznej a ojciec twierdzi że tak nie było bo on tego nie pamięta a jak było naprawdę to się już nie dojdzie. Jako dorosły człowiek czasem mam mdłości jedząc zupę mleczną a czasem nie. Nie wiem od czego to zależy może od kondycji mego organizmu. W ogóle to w dzieciństwie mi zdiagnozowano zapalenie trzustki stan chyba przewlekły już i uważam że rodzice sami do tego doprowadzili że przewlekły bo gdy mówiłem że mnie boli brzuch to nie traktowali mnie poważnie. Mnie nawet w psychiatryku zmuszano do jedzenia mimo bólu brzucha. Wiem jak wygląda to co piszę. Ale doszedłem w życiu do takiego momentu że stwierdziłem że strach przed ośmieszeniem nie ma sensu ale i tak go ciągle czuję. Ten strach wielu neguje bo nie rozumie że odwaga nie polega na braku strachu lecz na pokonywaniu go.
Jasne że w przypadku niektórych ludzi idee wegetarianizmu przychodzą gdy są już dorośli ale są też ludzie którzy w dzieciństwie byli wegetarianinami albo chcieli nimi być. Ludzie są różni i ty to chyba rozumiesz Meanness a tamci dwaj w komentarzach to szkoda gadać. Czyli co Karolino łykam wszystko bo nie łykam teorii o tym że żadne dziecko nie chce być wegetarianinem bo powinienem uwierzyć że mi się tylko wydaje że chciałem w dzieciństwie być wegetarianinem? A w ogóle to jeszcze raz stwierdzam że ona nie postępuje zgodnie z ideą wegetarianizmu. Jej głupie zachowanie powoduje że sam uważam że może być zmyślone ale niekoniecznie widziałem sens we wspominaniu o tym.
No tak. I że niby Alflen to napisał żeby było jasne że dzieci od początku nie są wegetarianinami. Ale może przestańmy myśleć o spiskach.
Przez ciebie więcej jedzenia się marnuje co przeczy idei wegetarian.
Ale ona nie napisała, że zależy jej na niekrzywdzeniu zwierząt, tylko po prostu nie lubi jeść mięsa.