#9ZInC
Tak czy siak na życie po zapłacenie rachunków zostaje mi naprawdę niewiele. W związku z tym faktem musiałam całkiem przeorganizować swoje dotychczasowe życie. W zasadzie całe pozostałe pieniądze wydaje na jedzenie bo na nic innego nie starczy. Stałam się mistrzem w wyłapywaniu promocji, dokładnie wiem w którym sklepie w okolicy są najtańsze ziemniaki, buraki czy też kapusta.
Potrafię z tego wyczarować naprawdę mistrzowskie kulinarne dania. Do pracy od momentu pogorszenia noszę sobie pudełka ze swoim jedzeniem, skończyło się zamawianie chińczyka czy też innych rarytasów. Nie kupuję żadnych ubrań, tylko niezbędne kosmetyki, żeby jakoś wyglądać. Odstawiłam na bok samochód, bo zwyczajnie nie stać mnie żeby to zaatakować. Wszędzie chodzę na piechotę,na szczęście do pracy mam blisko.
Moja sylwetka stała się dzięki temu zdecydowanie lepsza. Wszyscy w pracy myślą że jestem taka ekologiczna i fit, a ją po prostu nie mam kasy. I ostatnio wypadła mi plomba, musiałam iść do stomatologa, wydatek całkowicie niespodziewany i nie przewidziany w budżecie.
Do pracy już nie miałam co zabrać do jedzenia i byłam po prostu głodna a do wypłaty jeszcze kilkanaście dni. Kolega zamówił jedzenie, ale nie dojadł, i wyszedł do domu. Wstyd się przyznać ale zjadłam te resztki po nim, bo byłam tak głodna. I wstyd się przyznać, ukradłam z pracy papier toaletowy i kilka torebek herbaty.
Wstyd mi. Ale naprawdę nie miałam wyjścia. Jeszcze dwa miesiące totalnego biedowania i komornik zejdzie mi z wypłaty. A co w tym anonimowego? Nikt nie wie jakie mam problemy, boi po co? Co mi dała ta lekcja? Żeby się nie poddawać. Jeszcze wyjdę na swoje. Zobaczyłam też plusy, np moja nowa sylwetka. I może już zawsze będę jadła kartofle buraki i kapustę?
Świetnie sobie radzisz, naprawdę dobre nastawienie w tak ciężkiej sytuacji. Szczerze podziwiam
Dlatego w PRLu większy odsetek ludzi był fit :)
Ty. Kurde. Nie mów głośno. Bo jeszcze nasz wspaniały rząd podchwyci i podniesie podatki pod hasłem nowego programu rządowego "Dbamy o twoją sylwetkę !"
Wtedy nie było tylko wysoko przetworzonego żarcia i fastfoodów, dlatego nie było tylu grubasów, a nie dlatego, że ludziom brakowało środków na jedzenie. Akurat za komuny nikt nie głodował, chyba że na własne życzenie.
Tak?Twoje babcie i dziadkowie tacy byli fit? Może dzieci i młodzież była szczuplejsza, bo ludzie w średnim wieku nalani z bebenami, a baby grube.
Szczupły nie znaczy zdrowy. Ci ludzie mają teraz duże problemy zdrowotne przez niedobory, niezbilansowaną dietę. Da się jeść zdrowo i tanio, ale oni jadali co było. Ziemniaki ze smalcem, większość dań oparta na niezdrowym tłuszczu, oczyszczonej mące. W mieście mało kto miał dostęp do świeżych owoców i warzyw, zwłaszcza zimą - tylko lokalne bo nie było importu. Ograniczenie kaloryczności jest korzystne dla zdrowia wg badań, ale warunkiem tego jest brak niedoborów.
Sobota wieczór, przed niedziela handlową śmietnik przy biedronce (inne sklepy mają zamykane wiaty).
Nie żartuje. Teraz śmieci są segregowane.
A rzeczy pakowane hermetycznie, jeśli opakowanie nie jest uszkodzone, nic ci się nie stanie.
Mam od cholery znajomych freeganow ze względu na ideologię i bardzo sobie chwalą.
Mnie namówili zdjęciami kilograma łososia, zgrzewka świeżo wyciskanych soków i kilogramami owocow (w grubych łupinach, typu mandarynka), idę w sobotę na grzebanie.
Niedziele niehandlowa oczywiście miałam na myśli, bo wtedy wyrzucają najwięcej dobrych rzeczy, które w poniedziałek były by po prostu brzydkie.
Dzięki za informację:)
Jestem pod mega wrażeniem :O Na prawdę tylko osoba która upadła na dno wie co czujesz i tym bardziej Cię podziwia.
Sytuacja trudna, ale z tym jedzeniem to ci na dobre wyjdzie. Wiesz ile g*wna ma to chińskie żarcie?
No mniej więcej tyle co robiąc to w domu?
Nie ma się czego wstydzić według mnie. Jestem kelnerem i jak widze, ze ludzie oddają prawie pełne talerze jedzenia, samemu zdarza mi się po nich dojadać :)
Doskonale rozumiem, jadłam kiedyś paczkę makaronu z olejem i czosnkiem przez tydzień, a później inne wariacje co się nawinelo..kapusta też była grana ;) świetnie, że wychodzisz z biedy, będzie już tylko lepiej.
Jestem z ciebie dumna. Dasz radę to tylko dwa miesiące. Jestes silna i trzymam za ciebie kciuki.
Też w życiu Miewalam różne okresy finansowe....robiłam zapasy, wylapywalam promocje....raz na wozie a raz pod :)
Ale jakby dobrze nie było, nigdy żadnych chinczykow czy gotowców nie zamawialam - zawsze jedzenie z domu, wolałam tą kasę przeznaczyć na ciuchy ;)
Kosmetyki nie są obowiązkowe. Serio. Mydło, szampon. Cała resztę kobiety narzucają reszcie kobiet. Bez makijażu wyglądacie równie dobrze co w.
Phi, przez dwa lata pracy w korpo (bez kontaktu z klientem) codziennością były uwagi na temat mojego nieumalowanego ryja uwaga ze strony mężczyzn.
@Qzin ogólnie produkty do higieny to kosmetyki, a Ty mówisz o kosmetykach do makijażu, zwykły żel pod prysznic, czy na przykład krem nawilżający to też kosmetyk
Ja tez słyszałam głownie od mężczyzn uwagi o braku makijażu.
no właśnie, u mnie w pracy też uwagi na temat makijażu sypią tylko mężczyźni. Kobiety jakoś nigdy się nie zająkną w tym temacie, jak już, to na zasadzie plotek w stylu "co sobie fajnego ostatnio kupiłam".