#9ZIK5
Mieliśmy w klasie osoby chore, mniej lub bardziej. Nigdy nie miałam problemu z takimi dziećmi, nawet bardzo się z nimi lubiłam, zawsze starałam się pomagać.
Z tego co słyszałam, kilka lat po opuszczeniu podstawówki jeden z chorych chłopaków wspomniał o mnie.
Jest jednak sytuacja, za którą wstydzę się do dzisiaj.
Mieliśmy w klasie chorą dziewczynkę, która pochodziła z biedniejszej rodziny, sama nie spałam na pieniądzach, więc tym bardziej mi wstyd.
W klasie panowała tradycja przynoszenia cukierków i częstowanie nimi kolegów z okazji urodzin.
Dziewczyna, o której pisałam wcześniej, w swoje urodziny przyniosła ogromną torbę z drożdżówkami, nie wiem dlaczego, ale nikt z nas nie chciał brać drożdżówki, w dodatku każdy podśmiewał się z faktu, że dziewczyna przyniosła coś innego niż cukierki. Nie mam pojęcia dlaczego, bo aktualnie chętnie przyjęłabym taką drożdżówkę. Być może jedna osoba zaczęła się śmiać i reszta nie chciała być gorsza.
Co jakiś czas wraca do mnie ta sytuacja i za każdym razem odczuwam ogromny wstyd. Aktualnie mieszkam w innym kraju, ale mieszkając w Polsce czasem spotykałam na ulicy tę dziewczynę i było mi jeszcze bardziej wstyd.
Rozumiem.
W podstawówce nigdy nie miałam dobrej koleżanki i na wuefie musiałam być w parze z Pauliną. Zamiast się z nią zakolegować, nienawidziłam jej, chyba dlatego, że była odbiciem mnie i bardzo mi się to nie podobało - nikt jej nie lubił, nie wyglądała zbyt dobrze i była beznadziejna z każdego sportu. Kiedyś z tej nienawiści uderzyłam ją z całej siły piłką, aż prawie się popłakała i poszła do pani na skargę.
Zawsze jak ją widzę, to mi wstyd.
Byłaś ze mną w klasie? Nazywam się Paulina, zawsze byłam beznadziejna ze sportu, lubiana też niezbyt, brzydka jak noc a piłką nieraz dostałam :p
Kurde jeszcze dawno nie było mi tak smutno po przeczytaniu wyznania :(
Dzieci są okrutne, szczególnie w grupie i szczególnie na tym etapie edukacji/ rozwoju. Chęć bycia akceptowanym i poczucie przynależności do grupy robi swoje. Na szczęście większość z tego wyrasta. :-)
Kurde, czasem taka mala sytuacja z przeszlosci, a jak potrafi wplynac na nasze dorosle zycie. Szkoda dziewczyny ... ale byliscie tylko dziecmi. Moze nastepnym razem jak ja zobaczysz to wykonasz jakis gest :)
A kiedy dziecko przestaje być dzieckiem? To że byli dziećmi nie musi znaczyć że nie rozumieli że wyżądzają krzywdę tej dziewczynce.
Jeżeli jest Ci wstyd i czasem spotykasz tę dziewczynę na ulicy, to możesz do niej podejść i przeprosić. A swoją drogą nie wiem, co dziwnego w przyniesieniu drożdżówek zamiast cukierków. U mnie w szkole chłopak przyniósł lizaki, a drugi wypieki z naleśnikowego ciasta, które przygotowała jego mama.