#9Z1sf
Jednego razu poobcinałam z nudów rogi wszystkich koców i prześcieradeł, innym razem wypuściliśmy z bratem dziesiątki samolocików z papieru jeden po drugim na sprzątającą na podwórku sprzątaczkę, aby dłużej sprzątała (znalazła źródło i nam się oberwało), kiedyś wyrzucaliśmy z balkonu kryształy patrząc jak się robryzgują o chodnik, innym razem zrobiliśmy powódź w domu, bo chcieliśmy zrobić w domu jeziorko, a potem uczyliśmy mysz pływać w słoiku (jak rodzice wstali udawaliśmy pod kołdrą, że śpimy i nic nie wiemy, ale oczywiście nam nie uwierzyli). Bawiliśmy się mieląc papier w młynku do kawy i otwierając go podczas pracy robiliśmy śnieg, który bryzgnął tacie w twarz... Ale jest też coś wstydliwego, o czym niekoniecznie chciałabym pamiętać.
Mój brat lunatykował i sikał na rodziców w nocy, bo myślał, że jest w WC. A ja... no cóż, jak byłam malutka, to zrobiłam w łóżeczku kupę takimi malutkimi kuleczkami, jak królik. Myślałam, że to draże, więc je zjadałam. Gdy mama zaniepokojona długą ciszą wpadła na pomysł sprawdzić, czy żyję, natychmiast mi je zabrała. Płakałam, by je oddała, a ona tłumaczyła, że to nie draże, tylko kupa! Nie rozumiałam, czemu mi to zabiera, wszystko jedno co to było. Przecież dzieci nie znają znaczenia wszystkich słów. Zapamiętałam jednak nową nazwę draży i podczas zakupów, kiedy mama powiedziała ekspedientce, że córeczka powie, co chce i wskazała słodycze, bez wahania zażądałam: "Chcę kupę". Mama tłumaczyła mi czerwona ze wstydu, że to są draże, a ja wpadłam w konsternację i już sama nie wiedziałam czego chcę. Powtarzałam jak najęta, że kupę chcę. Mama tłumaczyła na zmianę mi, że to nie to, ekspedientce, jak to było (dziś myślę, że zabrakło jej dystansu i poczucia humoru) i summa summarum nic nie dostałam, bo z płaczem zostałam wyprowadzona ze sklepu.
Nie mam traumy, wspominam to z rozbawieniem, lecz do dziś patrząc na draże pamiętam to zdarzenie.
Szczerze mówiąc z tego wyznania przebija niesamowicie smutny przypadek dzieci zaniedbanych przez matkę
Przez ojca też. Oboje rodziców jest odpowiedzialne za wychowanie dzieci.
Z wyznania nie wynika, że ojciec ich zaniedbywał. Jest mowa tylko o tym, że chodził do pracy, zero innych uwag. A ja nie zamierzam domniemywać czy to ma ukryty przekaz.
@Ookami tata też był nieobecny
Normalni to wy nie jesteście...
Nie ich wina, że matka miała ich gdzieś
"z normalnymi, grzecznymi dziećmi" dasz jakiś opis tych dzieci, bo nie znalazłam.
@Toczytoja Niektóre dzieci wchodzą rodzicom na głowę, my zawsze zajmowaliśmy się sobą, nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek sprawiała problemy rodzicom, przeciwnie, zwykle rodzice pakowali mnie w problemy...
OK, wyglądały jak draże, ale serio po zjedzeniu ich nie czułaś, że coś jest mocno nie ten teges?
@Eureenergie miałam alergie pokarmowe i często nie czułam zapachów przez wszechobecny katar. To zatarte wspomnienie, przypuszczam, że nie zdążyłam tego zjeść:)
Przecież kupą to jedno z tych słów podstawowych jakie uczy się dziecko. A wyzwanie nie wygląda jakbys miała 2 lata
@lilarose tego nie wiem, nie znam dwóch takich samych ludzi i dwojga takich samych dzieci
Take dzieci trzeba uczyc twardo rekom i pasem bo wchodzom rodzicom na glowe
trolle zaś należy uczyć wkładając im paluszki do maszynki do mięsa :D
"Normalne, grzeczne dzieci" i dalsza część wyznania do siebie nie pasują. Widać ogromne zaniedbanie dzieci przez rodziców. Szkoda, że nikt Wam nie wyjaśniał, dkaczego nie należy niszczyć pracy innych osób ani że zwierzęta też cierpią i nie należy ich dręczyć. Mogli Was chociaż do przedszkola posłać, pewnie więcej byście wynieśli... Ech, po co tacy ludzie robią sobie dzieci.
@Tulipan95 poza jednym przypadkiem nigdy żadne z nas nie dręczyło zwierząt, a ten przypadek był kiedy nie sięgaliśmy głową stołu, tak więc nic nienormalnego, zwyczajne doświadczanie rzeczywistości, niestety totalnie niekontrolowane przez dorosłych.
poza tym chodziliśmy do przedszkola
Zaniedbanie lvl ekspert.
Nie dziwię się. Skoro matka ma lepsze zajęcia niż opieka nad własnymi dziećmi, to na pewno nie wpadła na pomysł wytłumaczenia dziecku różnicy między drażami, a kupą.
@Herubina sedno.
...że co?