#KG2gJ
Mam dziewczynę, którą bardzo kocham i oczywiście uwielbiam spędzać z nią czas, tym bardziej w sypialni. Wszystko jest na pozór wspaniale: świetnie się dogadujemy, tematy do rozmów nam się nigdy nie kończą, a nasze życie intymne jest naprawdę wybujałe. Aż za bardzo wybujałe. I tutaj właśnie pojawia się problem… Moja dziewczyna non stop chce uprawiać seks. Może to brzmi bajecznie, ale wcale takie nie jest.
Codziennie rano, zanim pójdziemy do pracy, Wiktoria wręcz wymusza na mnie stosunek. Po powrocie z pracy pierwsze co, to prowadzi mnie do łóżka. Wieczorem to już oczywiste, że zabawa musi być. Wiki wymyśla coraz więcej nowych miejsc do miłości, a najgorsze, że lubi, gdy jesteśmy w zasięgu wzroku sąsiadów. Wydaje mi się, że nieraz już ktoś nas widział, bo zimą, kiedy światła w mieszkaniu się świecą, a ciemno robi się już popołudniu, nietrudno jest przegapić kochającą się przy oknie parę. Na początku to wszystko mnie fascynowało, podobało mi się, że Wiktoria tak bardzo urozmaica mi zwykłe dni. Jednak teraz, po niemal sześciu miesiącach wspólnego mieszkania, zaczynam się czuć… zmęczony. Chciałbym czasem po prostu się poprzytulać i nic więcej. Nie wiem, czy ja jestem jakiś mało męski, zastanawiałem się już nawet nad suplementacją testosteronu, żeby moje libido skoczyło. Nie podoba mi się także, że inni mogą na nas patrzeć, jestem staroświecki i stosunek to dla mnie przejaw miłości, a nie przedstawienie do oglądania.
Zanim zamieszkaliśmy razem, bałem się tego, jak to wszystko będzie wyglądać. Wiktoria mnie zapewniła, że będzie nam cudownie i za jej namowami przystałem na wspólne mieszkanie. Dziś zastanawiam się, czy te jej cyrki to nie podświadome sposoby na jakieś „zatrzymanie mnie” przy jej boku. Sęk w tym, że kocham moją dziewczynę i nigdzie się nie wybieram. Chciałbym wrócić do układu sprzed wspólnego mieszkania, kiedy kochaliśmy się jak zwykła para: raz, dwa razy w tygodniu. Boję się powiedzieć o tym Wiki, bo co jeśli się poczuje urażona? Albo gorzej, może ona naprawdę tak lubi i będzie niezaspokojona przeze mnie? Tego bym nie przeżył.
Jak zwykła para, raz w tygodniu? Serio?
Tez sie zdziwiłam. To trochę ze skrajności w skrajność. Rozumiem ze 3 razy na dzień może być dla kogoś za czesto, ale raz na tydzień to jednak moim zdaniem ciut mało 🤷🏼♀️
Zwykła para przed wspólnym mieszkaniem. Jak sie nie mieszka razem to kocha się wtedy kiedy nadarzy się okazja, czasem raz w tygodniu a czasem i trzy
Ale po co włazić komukolwiek do łóżka i oceniać czy dużo czy mało? Każdy para, ba, każda osoba ma indywidualne potrzeby. Grunt to się zgrać tak, żeby obojgu partnerom to odpowiadało, a to, czy raz w tygodniu to dużo czy mało to naprawdę już tylko i wyłącznie ich sprawa.
Problem jest taki, że oni nie są zgrani. On ma bardzo małe potrzeby (sorry, ale raz w tygodniu to małe potrzeby), a ona duże.
Przerażające jest dla mnie to że dla mnie raz w tygodniu to często, wiecej razy to bardzo często. Raz na dwa tygodnie to normalnie, raz na miesiąc to już srednio. Jak slysze ze ktos mowi zs9 raz w tygodniu to malo to az zaczynam się zastanawiać jakim cudem są az takie różnice wśród ludzi. Dlatego jak dla mnie sformułowanie ze raz do paru razy w tygodniu dla niemieszkajacej ze sobą pary to świetny wynik, bo jak ja spędzam jeden do dwóch wieczorów w tygodniu z druga połówka to też czasem chciałabym się po prostu przytulić a nie uprawiać seks za każdym razem jak sie widzimy
No i widzisz. To co Ty przedstawiasz jako wadę dla wielu by było zaletą. Dobra wiadomość jest taka, że żadna w tym Twoja wina. Zła jest taka, że najprawdopodobniej po prostu macie różne potrzeby w łóżku. Inny poziom libido.
Albo się spotkacie pośrodku i będziecie czerpać z tego radość albo ktoś się będzie poświęcał i będzie z tego powodu nieszczęśliwy.
Skoro jest kobieta która ma ochotę kilka razy w ciągu dnia to i znalazłby się facet który też by tak chciał. Jak taka dwójka trafi na Siebie to nikt się pokrzywdzony nie czuł. Ja wiem, że kilka razy dziennie dzień w dzień to ekstremum ale są tacy co lubią i mogą.
Jak dotąd byłam (w jednym nadal jestem) w dwóch poważnych związkach. I lubię seks, mogłabym go uprawiać codziennie, niestety ani jeden ani drugi partner nie wyrabia. Max. 4 razy w tygodniu uda się coś zdziałać. Wydawało mi się że taki popęd u kobiety to dla faceta skarb więc albo źle dobieram sobie partnerów albo jest to prawdą, że marzą o tym mężczyźni którzy sami takiej sytuacji nie doświadczyli.
Szarasowka nie no jak dwoje Twoich partnerów nie wyrabia to nie ma sensu dalej dyskutować. Wielkość próby jest nie do podważenia :D
A tak poważnie to wiadomo, czasem po prostu się nie chce jak wrócisz zjebany z pracy ale seks raz dziennie to nie jest jakieś ekstremum.
Zamiast się tylko z nią bzykać to weź też z nią porozmawiaj o tym co czujesz.
Powiem ci, ze raz w tygodniu to nawet ja nie uprawiam seksu, a z moim jeszcze nie mieszkam, wiec po prostu nie zagraliście się pod tym względem i tyle. Ty masz bardzo małe potrzeby, twoja dziewczyna ma większe i tyle. Polecam z nią pogadać. Nawet jeśli poczuje się urażona to chociaż będziecie mieć klarowna sytuacje
Może jej się wydaje że tak powinna się zachowywać.Pamiętam jak po ślubie
budzik dzwonił jak miałam rano wstawać do pracy a mój świeżo poślubiony małżonek
dopadał mnie(ja wpatrzona w zegarek żeby się nie spóżnić).Wieczorem obowiązkowo
sex.I tak codziennie.
Jak w tym wierszyku(cztery razy po dwa razy,osiem razy raz po raz......)
Bo jemu się wydawało że inaczej to będzie odbierane ze on nie może a chciał sie wykazać.I zapewniam was że z czasem "zapotrzebowanie" na fikołki spada.
Stres,zmęczenie,praca a jak jeszcze dojdą dzieci to ostatnią rzeczą jest myslenie o bzykanku.
A może ona po prostu ma wysokie libido? Kobiety też lubią uprawiać seks. To nie tak, że robią to tylko dlatego, by sprawić przyjemność partnerowi.
Albo macie różne libido albo ona jest nimfomanką. Porozmawiaj z nią, powiedz o swoich odczuciach. Może uda wam się dogadać, znaleść złoty środek. A jeśli nie to na dłuższą metę taki związek nie wypali.
Moi znajomi tak mają ale odwrotnie.On mógłby na okrągło a ona juz ledwo przędzie.
Jak mu nie da to chodzi obrażony i zafukany.
Ona juz ma tak dół obolały że każda mysl o seksie ją wzdryga.
On nie widzi w tym nic nienormalnego i jak ją "głowa boli"
to puszcza sobie pornosa.
Tosislawa, jak kobieta może powiedzieć o kobiecie "jak mu nie da"? A co ona mu daje? Ona co najwyżej może się nie zgodzić na stosunek, a nie czegoś "nie dać".
PiratTomi.
Widzę już że lubisz się czepiać.
Rozłóż jeszcze to zdanie na inne czynniki może jeszcze na inną myśl wpadniesz.
Ok.Mężu mój,dziś nie dojdzie między nami do stosunku seksualnego
bo albowiem i ponieważ boli mnie głowa.Nie zgadzam się dzisiaj na współżycie
małżeńskie.
Zadowolona?
każdemu facetowi się wydaje, że chciałby nimfomanki dopóki się z takią nie zwiąże
Bo faceta na miasto to trzeba wypuszczać z pełnym brzuchem i pustymi jajkami, a nie odwrotnie ;)
Podziwiam. Mi by się nie chciało. To jak wy macie czas na cokolwiek innego? Nawet nie oglądacie nic tylko non stop walenie?
Jak dla mnie ona jest nimfomanka i tyle a wiem że to można przegadac z odpowiednim lekarzem