Dziś jakiś rowerzysta przejechał na czerwonym świetle przez ruchliwe skrzyżowanie. Pan najwyraźniej nie mógł poczekać ani minuty, pomimo kilkudziesięciu pieszych przechodzących przez pasy, ledwo nas wszystkich ominął. Krzyknęłam ze złością, że jest dupkiem. Gość dojechał do najbliższego ronda i wrócił tylko po to, żeby nazwać mnie grubą krową. A tak mu się spieszyło...
Dodaj anonimowe wyznanie
Jeśli reprezentujesz sylwetkę polskich młociarek trzeba było go złapać za rękę tak żeby spadł z roweru. A gdyby miał jakieś uwagi to mówisz że wyciągnął rękę żeby sygnalizowac skręt a ty myślałas że chce się przywitać. (autentyczne). Nic ci nie zrobią.
Są rzeczy ważne i ważniejsze
Rowerzyści to nie są ludzie, to ludziska.
Kiedyś na chodniku dzwoniła na mnie rowerzystka będąc gdzieś za moimi plecami. Ja nawet nie drgnąłem ale jej się udało przecisnąć. Wtedy rzuciłem jej że po chodniku się nie jeździ. I się zaczęło, przez następne 100 metrów nie mogłem się on niej odczepić bo jej się gęba nie zamykała.
Można. Tylko trzeba jechać w tempie przechodniow i właśnie dzwonić.