#9PLvx
Styczeń 2013. Zima, ślisko i stało się - upadłam na brzuszek będąc w 6 mies. ciąży.
Krew, utrata przytomności, szpital. Ocucenie i zgoda na cesarskie cięcie... Maska ze znieczuleniem i odliczanie od 10 do 6 i zasypiasz, a że cholernie się bałam, powiedziałam tylko 10, 9 i zamknęłam oczy. Na co rozproszony ordynator do lekarzy:
- Z niej i tak już nic nie będzie, ratujmy chociaż dziecko...
Nie, nie przeraziłam się, wręcz przeciwnie. Pomyślałam - jak to, ja nie przeżyję?! (Guzik upartości włączony). Jeszcze ci pokażę!!!
Byłam reanimowana i intubowana, miałam 5 transfuzji i serię zastrzyków krwiotwórczych po to, by po 3 tygodniach wyjść ze szpitala i spędzić 3 miesiące przy inkubatorze, mówiąc do syna, że ma się nie poddawać!!!
A jako że mój syn urodził się z sepsą, miał niewielkie szanse na przeżycie i wielkie szanse na upośledzenie różnych organów.
Mieliśmy umrzeć lub zostać sparaliżowani/upośledzeni. Tymczasem... Jesteśmy w 100% procentach zdrowi, a mój Florek ma tylko jedną wadę... Jest cholernie uparty.
to jest po prostu cudowne, że autorka miała tysiąc pięćset sto dziewięćset zabiegów medycznych ratujacych zdrowie i zycie, ale i tak wydaje się jej, że zrobiła na złość lekarzowi, który chciał posłać ją do piachu...
No może nie na złość, tylko że wszystkich zaskoczyła, bo myśleli, że nie przeżyje
To nie twoja „upartość” tylko kompetencja i wytrwałość lekarzy.
Wola życia też ma tu znaczenie. Jak ktoś myśli, że to już koniec, finito, jego sytuacja jest beznadziejna, to ma mniejsze szanse niż ktoś, kto świadomie walczy i stara się myśleć pozytywnie
@3timeilosepassword jakakolwiek wola życia, czy upartość nie mają nawet cienia znaczenia, gdy dochodzi do zatrzymania krążenia. ba - traci to już znaczenie w momencie, gdy ktoś zostaje znieczulony.
Wręcz moża powiedzieć, że jest przeciwnie - skoro do zatrzymania doszło, to jakakolwiek "wola zycia" już przegrała.
Jestem chyba jakaś dziwna 🤔 ale denerwuje mnie jak osoba dorosła mówi/ pisze brzuszek, paluszek zamiast brzuch, palec.
Normalnie też wydaje mi się to zbyt infantylne. Jednak myślę, że tutaj autorka miała na myśli brzuch ciążowy, co czasem nazywa się po prostu "brzuszkiem".
Mnie też denerwują brzuszki, paluszki, kotki, łapki, mamusie, zawsze czuję potężne zażenowanie.
Przewróciła się no to dziecko w niebezpieczeństwie, ale dlaczego ona? Niebardzo to rozumiem. Upadek na chodnik raczej nie zabija ludzi.
Też mnie to zastanawia.
Krew - duży krwotok z dróg rodnych, wstrząs krwotoczny, stąd potrzebne transfuzje i reanimacja?
Uj kogo ochodzi twoj bękart
Jest jeszcze jedna wada syna. Imię
Bzdury xD