Gdy miałem jakieś 8 lat mojemu ulubionemu pluszakowi, Panowi Smokowi przez otwory w "paszczy" zaczął wypadać plusz. Nie było w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że postanowiłem coś z tym zrobić. Jako kreatywne dziecko wziąłem nóż z kuchni, zebrałem wszystkie pluszaki i zacząłem im po kolei podrżynać "gardła" i rozpruwać brzuchy, wyciągając "flaki" z pluszu.
W tym momencie przyszła mama, i zdziwiona się spytała coś w stylu "co robisz?" Ja na to z bananem na twarzy "przeszczep pluszu!". Mama dość zdziwiona wyszła, a ja spokojnie dokończyłem robotę. Rozprułem też Pana Smoka, wsadziłem do niego cały ten plusz i zaszyłem plecki.
P.S Pana Smoka mam do dziś, ma się dobrze xD
Dodaj anonimowe wyznanie
Urodzony transplantolog :D
Grunt że się przeszczep przyjął :D
Mały doktor Frankenstein we własnej osobie :D
aż mi się przypomniała moja ukochana lalka z dzieciństwa, która była dla mnie jak córeczka ze względu na wymiary rzeczywistego dzidziusia, i mój dziadek, który interweniował, gdy lalce odpadła głowa - od tej chwili miała wszczepiony odświeżacz do wc, który robił za przedłużenie szyi, dzięki czemu główka po zaszyciu stabilnie się trzymała :D
Jak byłam mała rodzice podczas porządków na strychu wyrzucili sporo niepotrzebnych rzeczy. Wśród nich był pluszowy jelonek. Bez oka, z dziurami przez które wypadła połowa pluszu, odgryzioną przez myszy połową rogu, prawie odpadającą głową. Mi jako dziecku szkoda się go zrobiło, więc w tajemnicy przed rodzicami został zabrany i naprawiony przy pomocy wykradzionych mamie igły i nici (chwała osobie, która wpadła na pomysł, żeby w zerówce zrobić dzieciom zajęcia z szycia). Mam go do dziś, teraz robi za stojak na biżuterię :)
Rezolutne dziecko! ;p
Pan Smok ma się dobrze, a jak Ty?
Plusz to jest to na wierzchu pluszaka.
Ile masz teraz lat?
Jeszcze brakuje na końcu: "Teraz jestem transplantologiem i przeszczepiam prawdziwe organy"
Fajnie, że umiałeś szyć :-D
też o tym pomyślałam... no i igła i nici raczej są w mało dostępnych dla dzieci miejscach, a nawet dzieciaki raczej nie wiedzą gdzie takie rzeczy leżą, więc musiałby się mamy zapytać
Szycie nie jest jakieś trudne. Sam będąc dzieciakiem, nigdy tego nie robiąc, zaszyłem sobie pluszaka bez najmniejszego problemu.
@FenixFelicis, no ale wiesz, dzieci się rzadko uczy takich rzeczy, zwłaszcza chłopców. Więc musiał być bardzo bystry :) mnie tylko zastanawia, że mama nie była zła, że zepsuł inne pluszaki