#9AJcs

Sytuacja działa się kiedy miałam około 10-12 lat. Byłam z rodziną na jakże cudownych i pamiętnych wakacjach na Kaszubach. Zwykle kiedy nie padało szliśmy nad jezioro, molo i te sprawy. Tutaj zaznaczę, że w mojej rodzinie mało kto potrafi pływać. 

Nasze towarzystwo nieco się rozdzieliło, tata i wujek pojechali rowerami na wycieczkę, a ja z siostrą, kuzynką i mamą poszłyśmy nad wodę. Nie miałyśmy zamiaru się kąpać. Ja z kuzynką chodziłyśmy trochę w jeziorze, tak żeby woda zakrywała nas nie więcej niż w 1/2 wysokości ciała. Mama z siostrą siedziały na molo. 

Jezioro jak wiadomo jest zdradliwe i tak właśnie wtedy było. W pewnym momencie kiedy miałyśmy już zawracać na brzeg, kuzynka wpadła w otchłań - do pewnego miejsca było czuć grunt po nogami, a zaraz obok jak się okazało była głębia! Z racji, że trzymałyśmy się za ręce, pociągnąła za sobą i mnie... Moja siostra w momencie kiedy zobaczyła co się dzieje chciała nas wyciągnąć, ale kuzynka miała więcej siły i spowodowała, że siostra też znalazła się pod wodą. Niestety taki sam los spotkał mamę. Żadna z nas nie umiała pływać.

Tak więc topimy się równo, wszystkie w jednym momencie, a w okolicy żywej duszy. Mama od czasu do czasu wołała o pomoc jednak i ją wciągała coraz bardziej woda. Dobry kawałek od nas znajdowało się drugie molo, w pewnym momencie dostrzegłam na nim mojego wujka, który miał zamiar złowić parę ryb na kolację. Do dziś nie wiem jakim cudem wujek był w stanie tak szybko przebiec z jednego mola na drugie, ale jakoś tego dokonał. Wskoczył do wody i wyciągnął nas wszystkie! Od tego dnia mam w rodzinie BOHATERA, który równie mocno przeżył ten incydent jak my. 

Niewiele brakowało, a pisaliby o nas w gazetach i mówili w telewizji. Dlatego teraz do wody zbliżam się z ograniczonym zaufaniem, a wujek jak najbardziej zasługuje na medal :)
Cystof Odpowiedz

Brawo dla wujka, opier*#& dla was. Iść nad jezioro w grupie w której nikt nie umie pływać...

QueOlka

Rozumiem iść nad jezioro nie potrafiąc pływać, ale nikt normalny nie wchodzi do wody po pas.

agata417

A kto normalny rzuca się ratować tonącego, gdy sam nie potrafi pływać. Wszystkie mają więcej szczęścia niż rozumu.

Dodaj anonimowe wyznanie