#99IXj
Gdy prace zostały sprawdzone i nauczycielka rozdawała zeszyty powiedziała, że jedno wypracowanie chciałaby przeczytać. Skoro nie dostałam zeszytu, byłam podekscytowana myślą o szóstce, bo skoro pani będzie moją pracę czytać, musiała okazać się wspaniała! I co? Nauczycielka owszem, pochwaliła formę pamiętnika i po odczytaniu treści nie kryjąc zniesmaczenia, zapytała klasy, czy chcieliby tak żyć? Bo jej ta wizja przyszłości się nie podoba i dlatego stawia za tę pracę jedynkę... Nie za błędy, nie za brak spełnienia warunków zadania - BO SIĘ JEJ WIZJA NIE PODOBA! Na koniec dodała, że by nie robić autorowi przykrości, nie powie czyja to praca... po czym na oczach wszystkich oddała mi zeszyt.
Płakałam całą przerwę w toalecie, wstydząc się wyjść. Jeśli ktoś zrobi coś podobnego mojej córce (która obecnie jest w 3 klasie SP i wdając się w mamę już pisze fantastyczne opowiadania i ma bujną wyobraźnię), to ja im w szkole zrobię taki armagedon, że nawet szczury będą spierniczać z podziemi.
Ja miałam podobnie na lekcji plastyki w 6 klasie SP. Uczył nas wtedy typ z wykształceniem muzycznym, więc pewnego razu puścił nam album Ery "Ameno" i kazał rysować, z czym kojarzy nam się ta muzyka. Sądzę, że większość powinna Erę kojarzyć, a jeśli nie, to zapraszam na YT. W każdym razie postanowiłam zrobić kolaż: narysowałam kościół, wymieranie zwierząt, takie tam dość depresyjne obrazki. Dostałam 3+. Koleżanki, które narysowały dziewczynkę idącą z balonikiem dostały po 5-6.
Oh, ja kiedyś miałam taką wiedźmę od muzyki w SP. Śpiewaliśmy indywidualnie kolędy, na ocenę oczywiście. Miała nie oceniać po tym czy ktoś ma talent czy nie. Miała oceniać poprawność, czy melodia i tekst poprawny. Menda postawiła mi wtedy 2 bo mój głos, jej się nie podobał -,- a wszystko było dobrze.
Eh, takich nauczycieli to do lochów.
Kiedyś w sp miałam kolegę,który śpiewał na tyle tragicznie że pani stawiała mu 5.Czemu?Bo żal się jej zrobiło (nie należał do najlepszych)
Tak właśnie działa szkoła. Niestety....
Niestety szkoła równa w dół. Dobry pomysł? Świetne wykonanie? Własne zdanie? Nieee przecież chodzi o to żeby dzieciaki wykonały to co zakładają wytyczne i tak jak uważają za dobre nauczyciele. Niestety nauczyciel z powołania któremu zależy na rozwoju dziecka to jednak mniejszość.
Ja miałam podobną sytuację lecz z innym zakończeniem i byłam ciut starsza bo historia wydarzyła się na lekcji angielskiego w liceum :) Mieliśmy do napisania opowiadanie zaczynające się od 1 zdania podanego w poleceniu. Wszyscy napisali oklepane, wyrżnięte z internetu gotowe teksty lub po prostu bardzo prostolinijne opowiadanka byle się nie wychylać i zaliczyć.. ja natomiast puściłam wodzę wyobraźni i napisałam opowiadanie - horror. Mój tekst okazał się najlepszy, pani zostawiła go na sam koniec, wstała i powiedziała do reszty grupy : "a teraz przeczytajcie jak powinno pisać się opowiadania". Pękałam z dumy! :D
Moja cudowna pani od plastyki chodziła po klasie i rysowala innym na ich pracach jej własną wizję. Np. Ten kot powinien mieć większe uszy, te doniczki nie pasują do tej pracy. I nie było to coś w stylu niezgodności z tematem, to po prostu jej widzimisię
W college’s mieliśmy zajęcia z kultury brytyjskiej. Mieliśmy za zadanie napisać “Czy monarchia w UK powinna zostać zniesiona?”. Napisałem pracę na 4 strony z uzasadnieniem i argumentami, dlaczego uważam, że powinna. Dostałem 3-. Koleżanka, napisała, że nie powinna być zniesiona. Bo nie. Dostała 5. Okazało się, że pani wykładająca była straszna rojalistką i miłośniczką wszystkiego co związane z brytyjską rodziną królewską…
W collegu nie ma takiej skali ocen czy to w UK, czy to USA, czy AU.
Może autor przełożył to na polski system oceniania żeby niezorientowani w tamtejszym systemie mieli właściwy obraz tego.
Rozwinę, gdyż widzę, że wprowadziłem zamiesznie skalą ocen. W “collegu” czyli w Nauczycielskim Kolegium Języków Obcych (użyłem nazwy potocznej tego przybutku, żeby się nie rozpisywać…a skończyło się jak zawsze )
Rozwijaj w córce wyobraźnię, najlepsi autorzy powieści sci-fi żyć wiecznie nie będą, kolejne pokolenia muszą mieć i swoich bohaterów pióra. :)
Heh, ja przez podobną pindę miałam 50% z ustnej matury z Polskiego. Miałam temat sci-fi i jedno pytanie to było właśnie czy moim zdaniem świat zmierza w stronę świata przedstawionego w jednej z mojej powieści. Nie trafiłam w wizję egzaminatorki. Mimo, że byłam wtedy już prawie dorosła i ta matura nie była mi do niczego potrzebna, to też czułam się jak ostatnie gówno, bo cała moja praca była dość oryginalna i przez wiele tygodni wychwalana przez kilku nauczycieli w szkole, ale jak przyszło co do czego to dostałam 50%... bo nie trafiłam w gusta sprawdzającej...
Po prostu szkoła zabija kreatywność i zabrania posiadania własnego zdania. Takie mamy czasy