Kiedy miałem 9-12 lat, na podwórku wraz z bratem znalazłem pod iglakiem rannego młodego wróbla, wzięliśmy go do rodziców i z ich pomocą zaczęliśmy się nim opiekować. Jako że już wcześniej posiadaliśmy papugi, mógł się kurować w całkiem sporej klatce wraz z jedzeniem i wodą. Było lato, więc klatka była wystawiona na balkonie. Przez kilka dni można było zaobserwować, że przylatywał do niego inny wróbel się z nim spotkać. Pewnego chłodniejszego wieczoru wnieśliśmy klatkę do środka, ja miałem odrabiać lekcje, ale jak to każde dziecko, robiłem wszystko, żeby tego uniknąć – moje zainteresowanie przeszło na wróbla. Chciałem go tylko pogłaskać, więc otworzyłem klatkę. Ptak koślawo zaczął latać po pokoju, widać było, że jeszcze nie był w pełni sił. Przeleciał z pokoju prosto do kuchni, w której stał garnek z gotującą się zupą, na którego brzegu usiadł ptak. Chcąc go stamtąd przepędzić, szturchałem go lekko z dala od zupy, jednak biedak wpadł prosto do niej... Zaczął krzyczeć, a ja zaniepokojony nie wiedziałem co robić, więc tylko krzyczałem i stałem w miejscu, myśląc, że coś zdziałam. Wtedy przybiegł ojciec, ale było już za późno. Ugotowałem wróbla żywcem w garnku zupy...
Po tym, jak truchło zostało wyłowione, jedyne co usłyszałem od ojca, pomiędzy moim płaczem, było „no i teraz będziesz musiał to jeść, nie będzie się zupa marnowała” z gniewem w głosie.
Mimo że od tego czasu minęła ponad dekada, to wspomnienie nadal wraca przed snem.
Dodaj anonimowe wyznanie
W podstawówce w klasie od biologii mieliśmy klatkę z papugą i akwarium. Kiedyś papuga otworzyła sobie klatkę, wpadła do akwarium i utopiła się.
Świat to rzeźnia
Będąc w podstawówce znalazłam zaginionego klasowego chomika w wiaderku z wodą, które stało pod tablicą i służyło do jej zmywania.. Ten widok długo mnie prześladował i obrzydzał.. Prawie zanurzyłam tam rękę. -_- fuj.
Chomik zgodził sie na etat gąbki i nie przeczytał drobnego druku w umowie.
5 minut śmiechu - lata traumy ;D
Miałem podobnie, mieszkałem na wsi babcia znalazła w lesie małego zająca z martwą matką. Jako gówniarz chciałem się z nim pobawić I pogłaskać, nie spodziewałam się wtedy jeszcze że koty I psy to drapierzniki, myslałem że wszystkie zwierzęta się z sobą przyjaznią...