#95W1f
Opiekowałem się nim jak własnym dzieckiem. Chłopiec bardzo cierpiał z braku ojca i przez "zimny chów" ze strony A., do tego był chorowity, miał poważne problemy z samym sobą, charakter wręcz chimeryczny. Ciągle szukał czułości, opieki, troski, próbował zwrócić na siebie uwagę. Robił sobie krzywdę, nie jadł, wymiotował i płakał bez powodu. Serce mi się krajało na widok jego cierpienia. Nie raz pracowałem przy komputerze do białego świtu, a on w gorączce spał mi na kolanach. W szkole był dręczony, bity, wyśmiewany. Poruszyłem niebo i ziemię, by mu pomóc. Lekarze, psychologowie, wszystko, by to dziecko ratować. Dzieliłem czas między niego, a pracę. On był najważniejszy. Samotny, cierpiący, nieszczęśliwy, chory.
Mojej żonie bardzo to pasowało. Mogłem łatwo uciec, wycofać się, odciąć, ale nie potrafiłem. Powiedziałem A, to trzeba było powiedzieć i B, a nawet C. Nie raz mniej lub bardziej delikatnie zwracałem jej uwagę, że młody przede wszystkim potrzebuje także jej. Rozumiałem na co się pisałem, ale z czasem zacząłem obserwować nadmiar czułości z jego strony. Dziwnej czułości. Stawał się nastolatkiem, młodym mężczyzną, a zachowywał się jak przedszkolak, na przemian z nastolatką podczas menstruacji. Co drugą noc spędzałem przysypiając przy jego łóżku, bo gorączkował, budził się z krzykiem, płakał, albo było ryzyko, że się okaleczy. Lekarze nic mu nie pomagali, nie chciał im nic mówić.
Gdy miał 15 lat, na ogólnodostępnym komputerze żona znalazła gejowskie porno, pt. "Tatusiek pieprzy pasierba". Awantura do mnie. Wiedziałem, kto to oglądał. Tym bardziej, że chłopak paradował przy mnie w samym ręczniku albo szczątkowej bieliźnie. Na uwagi reagował płaczem i histerią. Wyjaśniłem mu, że życie to nie porno, nie ma opcji, żebyśmy byli razem. Byłem przede wszystkim jego ojcem, ew. przyjacielem i na tym się kończyło.
Zamienił moje życie w piekło. Rozdarty między współczuciem, poczuciem obowiązku i własną normalnością, w końcu uciekłem za granicę. Nagrałem zachowania pasierba, jego propozycje, zaloty. Szybki rozwód, następnie kilkanaście spraw w sądzie, by nie robiono ze mnie pedofila i zboka, jak mnie nazwał pasierb.
Z jednej strony jestem wolny, nie mam się o co martwić, a z drugiej... wciąż mam przed oczyma cierpienie tego chłopca. Ból i nienawiść z jego oczach. Gdybym poznał go jako mężczyznę, nawet z tymi samymi problemami, może coś by z tego było. Ale dla mnie był synem.
Ta historia jest tak niesamowita, że mogłaby stanowić naprawdę dobry scenariusz filmu...
No Kurde mocne. Ale ta mama to chyba tylko z nazwy. Brawo za postawę.
No nareszcie coś anonimowego. Myślę, że jako mały chłopiec naprawdę potrzebował czułości, skoro od matki nie mógł jej dostać szukał jej u Ciebie. Później przerodziło się w to w pożądanie z jego strony, myślę, że jako nastolatek Cię wykorzystywał żebyś ciągle przy nim był. Sam napisales, że co druga noc nocowales przy nim i właśnie o to mu chodziło, żebyś nawet w nocy był blisko niego i tulił go, gdy płakal, nieźle to sobie wykombinował. Dobrze, że uciekłeś i nagrałeś wszystko.
Na prawdę przejmująca historia. Mam nadzieję, że ułoży ci się w życiu
Wow, współczuję, musiałeś i musisz być bardzo zagubiony.. Takie pomieszanie z uczuć.. Z tego nie da się wyjść zdrowym psychicznie :x
Czy to wyznanie jest do końca szczere? "Może coś by z tego było" sugeruje, że być może nie byłes tak stanowczy, jak to opisujesz. Szczególnie wtedy, gdy chłopak się do Ciebie zalecał.
Dałeś mu serce na dłoni, a on je zmiażdżył i wykorzystał cię. Przez takie rzeczy dobrzy ludzie przestają pomagać i to jest przykre. Chłopak był psychiczny i nie zaszkodziłby mu pobyt w szpitalu psychiatrycznym.
Straszna sprawa. Ciekaw jestem ile facetów nie pomyślało o zebraniu dowodów uniewinniajacych i teraz siedzi za podobne wybryki dzieci. Niestety działanie aparatu sprawiedliwości jest Wielece niekorzystne jeśli chodzi o takie sprawy. Najlepiej było by mieć kamery w domu i w razie W nagrywać wszystko co się tam dzieje.
Dla CB wieki plus bo próbowałeś pomoc chłopcu, najwidoczniej potrzebował on psychiatry bo życie go niewybaczalnie zniszczyło.
Niestety czasem nie jesteśmy w stanie każdemu pomoc.
Tez uzywam czasami CB. Mobilki, gdzie susza?
Tak się kończy wychowywanie obcych, często skrzywionych dzieci.
No bez kitu, rodzą się takie xanxy potem
A potem trzeba się z nimi uzerac :) nie ma chyba osoby która potrafiłby mi sprawic przykrość słowami ale próbować warto, postaraj się bardziej następnym razem
Nikt mi nie wmówi, że homoseksualistą się rodzi... Nim człowiek się staje, i nie jest to świadomy wybór.