#91qgC
Nie przekazała mi pierwotnie właściwej treści testamentu, a jedynie informację, że dostałam mieszkanie. Kluczy nie dostałam przez jakieś trzy tygodnie, a w tym czasie zdążyła ona, ze swoją córką (ja jestem wnuczką ze strony syna) przeszukać całe mieszkanie i zabrać co lepsze i droższe rzeczy. Dodatkowo w dniu śmierci swojej siostry objechała wszystkie banki i wypłaciła pieniądze dzieląc je na siebie i swoją córkę (która kupiła sobie za nie nowy samochód).
Tak że własna babcia okradła mnie i oddała część pieniędzy swojej córce, a ja nie mogę iść nawet do sądu (nie mam skrupułów ze względu na to, że to moja babcia, ponieważ nie jest nią od dawna) tylko i wyłącznie ze względu na tatę.
Sąd jest po to, żeby w takich sytuacjach tam iść, a skrupuły to powinien mieć ten, co kradnie, a nie ten, co jest okradziony.
Dokładnie tak. Po to jest sąd. Trzeba z takim czymś walczyć, nawet, jeśli dotyczy to naszej rodziny.
Do prokuratora nie do sądu - bo z powództwa cywilnego będzie się to ciągnęło latami, to jest sprawa dla prokuratora - ścigana z urzędu. W bankach sprawdzą kto i kiedy wypłacał bez problemu. Będziesz miała oprócz mieszkania nowy samochód.
I najlepiej lec jak najszybciej
Eh. Męczą mnie takie wyznania, że ktoś nie próbuje walczyć o sprawiedliwość...
Bardzo ci współczuję, jednak moim zdaniem powinnaś udać sie do sądu. :((
Polskie prawo jest bardziej zawiłe niż wam się wydaje :(
Ale jednak niektórzy źli zostają ukarani.
niektórzy :)
nie rozumiem, siostra babci chciała wydziedziczyć ze spadku babcię, ale wszystko jej zostawiła: testament, klucze do mieszkania i upoważnienie do konta w banku?
Cos tu smierdzi....
I to bardzo. Nie da się tak po prostu wejść na konto. Pełno jest historii rodzinb, które po śmierci ojca zostają przez kilka tygodni bez kasy, bo bank blokuje dostęp do konta. Często nawet współwłaścicielowi.
Poza tym babka nie musiała przekazywac jej treści testamentu, bo od tego jest notariusz. Dziewczyna musiała dostać jakiś list. I to nie jest to tak, że ktoś napisze testament i już się dziedziczy. To musi być prawnie poswiadczone, bo przecież ona może się zrzec itp.
Nie zawsze testament jest testamentem notarialnych (a szkoda, bo to najbezpieczniejszy sposób). Co do kluczy to jeszcze się nie dziwię, mogło być tak po prostu wygodniej, nie znamy wszystkich szczegółów dot. relacji babcia-siostra babci. Jedyne co mnie dziwi to dostęp do konta, tutaj siostra babci musiała upoważnić babcię do wypłaty całości pieniędzy ze wszystkich kont. Inaczej bank by nie wydał ich bez papierów o nabyciu spadku, nie ma szans. Także racja, coś tu śmierdzi.
Lol, może być sytuacja że babcia miała upoważnienie do konta wcześniej, bank nie musiał wiedzieć o śmierci cioci...
Twój ojciec powinien stanąć po stronie okradzionej córki a nie złodziejek: matki i siostry. Jak ty nie pójdziesz to jeszcze one pójdą o zachowek się upomnieć i będziesz je spłacać
Niechcesz jej oskarżać, bo jest twoją babcią,9 ale ona cię okradła, choć jesteś jej wnuczką, tak? Zastanów się, czy chcesz dalej uważać taką osobę za "członka rodziny".
Ogarnij dupę i idź do sądu. Czy ona pomyślała, że jesteś jej wnuczką i okradanie cię to szczyt sk*rwysyństwa? Tata zrozumie, a jak nie, to coś z nim nie tak.
coś mi się obiło o uszy, że jak ktoś ma konto w banku na którym nie zrobił upoważnienia do wypłaty na wypadek śmierci, to wypłata może nastąpić jedynie w drodze sądowego przyznania spadku i wtedy bank na pewno nie oddaje całości tylko jakiś procent. Więc ludzie radzą sobie tak jak piszesz. Ale dlaczego to nie ty miałaś upoważnienie do konta, tylko twoja babcia to tego nie rozumiem.
Bzdura, nie ma możliwości, żeby jakieś środki bank sobie zawłaszczył! Posiadacz rachunku może polecić bankowi dokonanie po swojej śmierci wypłaty z rachunku wskazanym osobom z grona: małżonka, wstępnych (rodzicie, dziadkowie), zstępnych (dzieci, wnuki) lub rodzeństwa. Taka dyspozycja dotyczy kwoty do dwudziestokrotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia. Pozostałe środki wchodzą do spadku, czyli należą się autorce wyznania. Gdyby dyspozycji na wypadek śmierci w ogóle nie było to całą kwota z rachunku wchodzi do spadku. Zawsze wszystkie środki są rozdysponowane, a nie tylko jakiś procent.
Jasne daj się okraść, rozpaczaj ale nie idź do sądu bo będzie komuś nie przykro.
Ludzie wykorzystają wszystko, nawet śmierć kogoś bliskiego, żeby sie wzbogacić
"Kochajmy się jak bracia i liczmy się jak żydzi". Ona Ciebie oszukała, do tego złamała prawo, dodatkowo Ciebie okradła. To już nie kwestia rodzinności, ale tego, że powinnaś zgłaszać dokonania przestępstw, bo inaczej możesz być osądzona o współudział (np. w celu wyłudzenia odszkodowania)