#WqRZM

Jestem onkologiem dziecięcym. W czasie, gdy wy siedzicie po 8 godzin w pracy, ja nieraz spędzam w szpitalu cały dzień, a czasem nawet jestem wyrywana ze snu i wzywana na mój oddział o 2 w nocy, ponieważ stan któregoś z pacjentów się pogorszy.

 Spędzam czas z dziećmi, które leczę. Jednego dnia bawię się z nimi, rozmawiam, przytulam, czytam bajki, a już kolejnego nie widzę niektórych, bo umierają. Rozmawiam z ich rodzicami, widzę, jacy są bezsilni, jak płaczą przy moim biurku, bo nie potrafią sobie poradzić. Sama często płaczę, kiedy któryś z moich pacjentów umiera.

Często słyszę, że lekarze zarabiają strasznie dużo, i mogą sobie pozwolić na dostatnie życie. Owszem, nie zarabiam mało, ale przypłacone jest to często całym dniem poza domem, płaczem i złamaniami. Wiem, że sama wybrałam sobie taką pracę. Kocham ją, ale chciałabym, żeby ludzie zrozumieli jak dużą cenę płacą niektórzy lekarze za to, że mają więcej pieniędzy.
Często zdarzają się ludzie, którzy idą na studia medyczne, bo chcą dobrze zarabiać. Jeszcze nie wiedzą co ich czeka.

To tyle. Pozdrawiam.
ASD01 Odpowiedz

Podziwiam każdego lekarza. Ja pewnie załamałabym się przy pierwszej śmierci mojego pacjenta.

TwojCzopek

A ja nie dałbym rady wstać o 2 godz. na zawołanie ;p

AnonimowaGabi

Tak samo ratownicy. Gdybym np. Kierowała karetka, i umarł by w niej człowiek obwiniałabym siebie. Nie wytrzymałabym psychicznie.

aabeen

Nie każdy lekarz leczy śmiertelne choroby. Są "lekarze" których specjalnością jest "krojenie" pacjentów. Jak inaczej nazwać wyrwanie 300 zł za pięciominutową wizytę podczas, której "lekarz" w prywatnej klinice mówi, że tego się nie da zoperować i wysyła pacjenta do domu!!!! K.mać, żeby zdychał długo w złotej klatce, którą sobie zbudował na ludzkim nieszczęściu!!!!

czytajka91

A ja za zadne pieniądze i żadne skarby świata nie podjelabym się takiego zawodu...

salatkazkurczakiem

aaben, nie narzekaj na ceny w sektorze prywatnym- chcesz to płacisz, nie chcesz to nie. Ale fakt, że lekarze powinno mieć chociaż na tyle honoru, by nie brać za wizytę taką jak opisałeś/łaś, w której nie było możliwości przysłużyć się pacjentowi. Natomiast lekarz to nie jasnowidz i cudotwórca, w medycynie ciągle jest wiele do odkrycia, i to, że mu się nie udało wyleczyć pacjenta zgodnie z obecnymi standardami leczenia danego schorzenia nie jest jego winą i nie zwalnia pacjenta z zapłaty za usługę. Wtedy oczywiście powinno dalej się szukać przyczyny. Nienawidzę kiedy słyszę, jak ludzie psioczą na lekarzy bo zlecił im jakieś leczenie a ich dalej w dupie strzyka za przeproszeniem. To, że pacjent nie reaguje na dobrze(czyli wg standardów) dobrane leczenie nie jest winą lekarza, a najczęściej wiesza się na nich psy za to. Dopiero po wykorzystaniu zwyczajowych praktyk szuka się innych rozwiązań, to normalne, to nie lekarza wina, że pacjent zachorował na coś wyjątkowo opornego przy czym normalne leczenie nie daje rady.

Antymoher

Do każdego zawodu trzeba mieć powołanie i to "coś"

komiksomaniak

O ale komentarze o tym jaki to lekaż do dupy to same się piszą?

KuraBezW

@komiksomaniak lekarz*..
Przepraszam, że się czepiam ale mnie zakuło w oczy

hemoglobina Odpowiedz

Onkologia jest bardzo trudna...Szczególnie dziecięca. Dlatego podziwiam Cię Autorko że wybrałaś taką specjalizacje. Sama jestem na medycynie- dopiero w połowie mojej drogi, ale wiem, że warto, kiedy widzi się ilu osobom można pomóc. I mi jest przykro jak widzę że moi znajomi są tu dlatego żeby dobrze zarabiać albo kontynuować rodzinną tradycje. Co według mnie mija się z celem... wtedy właśnie powstają lekarze dla których pacjent jest tylko kolejnym przypadkiem, którego trzeba załatwić, a nie człowiekiem...

Lobaris

Co do zarobków... Rezydent zarabia najniższa krajową - pracuje i uczy się, musi sam opłacić niektóre kursy itp. Znajomy lekarz, już po specjalizacji zarabia 5tys brutto... pracując 300 godzin miesięcznie. Podstawową pensja ordynatora z 25 letnim doświadczeniem to 5,5 tys... A do tego trzeba doliczyć ogromną odpowiedzialność, naukę przez całe życie, roszczeniowych pacjentów i często niemoc wobec choroby.

RidersOnTheStorm Odpowiedz

"W czasie, gdy wy siedzicie 8 godzin w pracy(...)" okej, masz trudna prace, ale ten początek brzmi bardzo lekceważąco wobec każdego kto nie jest lekarzem albo Tobą. Ps: miewałam zmiany 17h w pracy ale taka sobie prace sama wybrałam w koncu 🙌

StilesStilinski

Po pierwszym akapicie odechciało mi się czytać...chociaż w wyznaniu dużo prawdy, ale ten fragment, który zacytowałaś naprawdę mnie zniechęcił.

Cotusiedzieje

Mnie też zirytowal ten tekst. Każdy ma inną pracę, ja swojej poświęcam się w stu procentach chociaż nie spędzam w niej tyle czasu. Każdy tez jest stworzony do czego innego i nie można patrzeć z góry na inne (mniej platne?) zawody.

shaym

Dokladnie... Po tym zdaniu polecial minus.
Teraz pracuje w wakacje i jest to moja pierwsza praca a zostałam rzucona na głęboką wodę bo mialam nocki i rowniez pracowalam po 12-14h.
Człowiek jest wykończony i nie musi byc lekarzem .

tureckiastronom Odpowiedz

Każdy żałuję lekarza. Ale spójrz, że tam również jest inny personel medyczny i oni cierpią podobnie. A dostają za to najnizsza krajowa

salatkazkurczakiem

To prawda, że cały personel medyczny jest nieopłacany godnie, ale oczywiste jest, że nie wszyscy będą zarabiać tyle samo, a odpowiednio do ukończonego kierunku studiów. Naprawdę podziwiam pielęgniarki za ich zaangażowanie i również trudną emocjonalnie pracę, ale jej pracę można określić mianem bardziej fizycznej niż umysłowej i w każdej branży taka jest gorzej opłacana.

Lobaris

Ej sory sory, ale kiedy byłeś w szpitalu i obserwowales pracę np pielęgniarek? Miałam miesiąc praktyki pielęgniarskie i nie jest to tytaniczna praca. Po latach większość z nich ma trochę wywalone na to wszystko

pharaoh

Praca pielęgniarki/ pielęgniarza została zaliczona do prac umysłowych. Ludzie muszą obecnie ukończyć studia pielęgniarskie. Licencjat, magisterka, kursy, potem można zrobić również specjalizację. Niedługo będą mogły wypisywać recepty na część leków. To one spędzają większość czasu z pacjentem. Muszą obserwować jak się zachowuje, czuje. Jak reaguje na leczenie. Lekarz tego nie robi, bo jest obecny zazwyczaj jedynie przy tzw. obchodzie.

Też miałam praktyki pielęgniarskie w szpitalu i to, ile faktycznie muszą zrobić zależy od oddziału i "szczęścia".

salatkazkurczakiem

Lobaris, ja też teraz spędziłam miesiąc w szpitalu na praktykach po I roku i nie uważam, że to łatwa praca, dziewczyny pracowały naprawdę ciężko, w momentach, w których nie ogarniały pacjentów miały masę papierkowej roboty, ale nie było to jakieś nie wiadomo co powpisywać ciśnienia, to, że podały leki zlecone przez lekarza itd. Ale może trafiłam na jakiś wyjątek, bardzo miłe i pomocne pielęgniarki. A może to zależy od oddziału, czy po prostu na kogo trafisz.
Phaorah, to że lekarz tego nie robi, nie znaczy, że się opieprza. Zamiast tego wykonuje badania, opisuje je, analizuje wyniki, ustala leczenie. To, że w danym momencie nie stoi przy pacjencie nie znaczy, że się nim nie zajmuje. A to jakie studia kończą nie ma żadnego znaczenia. W wielu zawodach trzeba skończyć studia, a tak pracuje się fizycznie.
Podsumowując- praca pielęgniarki nie jest pracą łatwą, ale jest to w większości fizyczna, więc nie będzie opłacana tak jak lekarza, na którym spoczywa odpowiedzialność za sposób leczenia. A to, że na pielęgniarkach spoczywa coraz więcej obowiązków wynika z braków kadrowych, a nie z uznania dla nich, one generują przymus dodatkowego kształcenia(tak samo jak lekarzy zresztą), a braki w personelu biorą się z niedofinansowania ochrony zdrowia, i jak już pisałam w którymś komentarzu niżej, błędne koło się zamyka i tragiczna sytuacja się pogłebia. Wszyscy dostają za mało i lekarz i pielęgniarka i ratownik i nauczyciel i kasjer. Tylko w środowisku medycznym jest wielkie najeżdżanie pielęgniarek na lekarzy i odwrotnie. Jak skończę studia(czyli za 10 lat ze specjalizacją)chciałabym tworzyć zespół z całym personelem szpitala, mam nadzieję, że rezydenci i całe porozumienie zawodów medycznych coś wywalczą teraz :(

Lobaris

Sałatka... Zgadzam się w 100%, wiele zależy od oddziału, na jakim się było. Chodziło mi o to, że większość pielęgniarek nie "wyczuwa się" w pacjentów, bo byłoby to bardzo trudne psychicznie (tym bardziej, że część z nich umiera). Trzeba mieć trochę wywalone, żeby nie zwariować. Ale czas na herbatę i papierosa też był, więc bez przesady. Denerwuje mnie tylko ten mit, że pielęgniarki zapier***, a lekarze śpią na dyżurze.

salatkazkurczakiem

Lobaris, na kardiologii u mnie w mieście nie miały czasu na nic, zresztą były dni, w które ja będąc na praktykach po 1 roku, czyli tak naprawdę wiedząc praktycznie nic, też zapieprzałam z nimi tyle, że mi nogi w dupe wchodziły i chodziłam głodna bo nie było na nic czasu, a babeczki mówiły nam wtedy, że one muszą to wszystko ogarnąć we 2, kiedy nie praktykantów. Łącznie była nas wtedy 6: 2 pielęgniarki, 2 studentki pielęgniarstwa i 2 studentów lekarskiego: ja i jeszcze jeden chłopak. Nie mam pojecia jak ogarniają to wszystko kiedy są same. Ale to prawda, jakkolwiek brutalnie to brzmi- nie można się wczuwać w sytuacje pacjentów za bardzo bo się nie wyrobi psychicznie.

Lobaris

U mnie było około 5-8 pielęgniarek na max 26 pacjentów (szpital państwowy, nie prywatny). Jeszcze wszyscy pacjenci byli w miarę sprawni fizycznie, co wiele ułatwia

salatkazkurczakiem

Jeszcze dodam :) W każdym zawodzie za praktyki się zarabia nieduże pieniądze. Ja za swoje musiałam zapłacić. Czemu by nie

tureckiastronom

Tutaj bardziej chodzi o dysproporcje zarobków. Lekarz za swoją pracę bierze kilka tysięcy a pielęgniarka tysiąc. I musi zapierdzielac przez 12h a lekarza pacjenci widuja tylko w czasie obchodu. Czas na kawkę i papierosa musi być bo z tego co wiem to nie roboty, żeby nie usiadly na 20 min. Pielęgniarka nie może się wczowac w pacjentów bo jej psychika by siadla. Jeżeli byłby to zawód godny uwagi nie było by braków .A z tego co mi wiadomo średnia ich wieku wynosi ponad 40 lat. I szczerze to im się nie dziwię bo każda zapieprza już około 20 lat i za takie pieniądze też by mi się nie chciało.

salatkazkurczakiem

tureckiastronom a myślisz, że kiedy lekarza nie ma przy pacjencie to się opierdala? Lekarze również nawet nie mają kiedy śniadania zjeść, pielęgniarek jest chociaż kilka i jedna może drugą zastąpić na te 5min, żeby zjadła kanapkę, chociaż widziałam ich pracę na praktykach, i z tym bywa ciężko, ale uwierz lekarz nie siedzi z założonymi rękami. Nie raz gdy zwoziłam pacjenta na badania a lekarz mi je tłumaczył wywiązywała się rozmowa na temat tego jacy oboje jesteśmy głodni bo nie ma kiedy zjeść :D

Zobacz więcej odpowiedzi (3)
Rosemary666 Odpowiedz

Zależy od specjalizacji. Ty wybralas tę najbardziej dolujaca

Lobaris

Nie znam takiej specjalizacji w ktorej nie ma chorych i "przypadków beznadziejnych". Każda jest w pewnym stopniu obciążajaca psychicznie

pharaoh

Gorzej może być chyba tylko na intensywnej terapii.

Antarees Odpowiedz

Podziwiam cię, twoje zaangażowanie i poświęcenie, ale pierwsze zdanie zabrzmiało bardzo niefajnie w stosunku do ludzi, którzy też ciężko pracują (nieraz sama byłam w pracy po kilkanaście godzin kilka dni z rzędu). Sama wybierałaś specjalizację, więc tym bardziej powinnaś być świadoma jej trudów i niedostatków. A co do pieniędzy... Powiedz to kolegom z twojej branży, którzy nie szanują pacjentów i ich czasu, za wypisanie skierowania potrafią zażyczyć sobie równowartość mojego tygodniowego wyżywienia i są najzwyczajniej na świecie konowałami. Bywałam u wielu lekarzy, a znam może czterech, którzy wykonują swój zawód z pasją. Wnioski wyciągnih sobie sama.

salatkazkurczakiem

"Powiedz to kolegom z twojej branży, którzy nie szanują pacjentów i ich czasu, za wypisanie skierowania potrafią zażyczyć sobie równowartość mojego tygodniowego wyżywienia i są najzwyczajniej na świecie konowałami".
W sektorze prywatnym lekarz wycenia swoją pracę tak samo jak robi to fryzjer, kosmetyczka, dekarz czy stolarz. Jeżeli nie pasuje Ci cena, to nie korzystaj z jego usług. "Wypisanie skierowania" czy recepty to nie machnięcie paru zdań na papierze, na te kilka zdań przekłada się ogromna wiedza i lata poświęceń dla nauki. Do tego czy jest konowałem czy nie- w każdym zawodzie się tacy zdarzają. Czemu kierujesz do autorki słowa: powiedz kolegom z twojej branży... A co jej do nich? Każdy pracuje na własny rachunek.
Zderzenie tego jak pacjenci chcieliby być traktowani, a jaki sami mają stosunek do lekarzy jest smutne. Pacjent, który nie szanuje lekarza, nigdy nie będzie przez niego szanowany, proste. Szacunek za szacunek. A z twojej wypowiedzi bije po oczach jego brak do ogółu środowiska lekarskiego, mimo ułudnego pierwszego zdania.

Antarees

Zawsze jestem uprzejma i szanuję lekarzy, czy to pierwsza wizyta, czy n-ta. Ale jeśli widzę, że lekarz najzwyczajniej na świecie nie szanuje mnie, to zmieniam lekarza... I współczuję kolejnym osobom, które do niego przyjdą -.-

Lobaris

Bo przecież wizyta trwa tylko 20 min, a on wypisal mi tylko 3 leki! Kurcze ludzie, to są lata doświadczenia i nauki. Często zmarnowana młodość! Rodzina zakładana po 40r.z. Ostatnio za godzinna wizytę u fryzjerki zapłacilam 250 zł, a za pół h u lekarza 100... Proszę porównać wkład własny, lata nauki, własne pieniądze włożone w książki medyczne (atlasy -500zl), a potem się bulwersowac. Jakoś nigdy nie słyszałam narzekania o ceny u kosmetyczki czy fryzjera

pharaoh

Większość lekarzy, z którymi miałam styczność nie powinna w ogóle pracować na swoim stanowisku. Miałam problemy ze stawem kolanowym i kilka lat chodziłam od lekarza do lekarza- nigdy nic konkretnego nie stwierdzili, nie chcieli wysłać mnie na dodatkowe badania, tylko wypisywali skierowanie na rehabilitacje. Kiedy jednego razu trafiłam na pogotowie lekarz przyjmujący stwierdził, że chyba byłam już wszędzie.
Poszłam na zupełnie z tym niezwiązaną wizytę u lekarza ogólnego, przy okazji dopytując się o dobrego ortopedę przyjmującego prywatnie. Wybrałam jedno nazwisko i obecnie jestem po jednym zabiegu i operacji. Jak się okazała zerwałam więzadła, które po czasie "zanikły".

Do tego kultura, a raczej jej brak w niektórych przypadkach. Nie oczekuję, że będą się w stosunku do mnie zachowywać jakbyśmy znali się od lat, ale chyba zasługuję na odrobinę szacunku.

Przyjmując na jakikolwiek kierunek medyczny powinni robić serię testów psychologicznych.

salatkazkurczakiem

Phaorah, nie wiem u jakich lekarzy byłaś, ale niedouczenie lekarza nie zawsze jest jego winą. Lekarz rezydent w trakcie specjalizacji(zwłaszcza ortopedzi) czyli tak naprawdę praktycznej nauki zawodu, musi odbyć wiele kursów i szkoleń, za które płaci Z WŁASNEJ KIESZENI. Rezydenci zarabiają 2200, jeden kurs potrafi kosztować KILKA TYSIĘCY ZŁ a do tego książki- cena jednej sztuki rzadko spada poniżej 200zł, wydania muszą być najnowsze, bo medycyna rozwija się cały czas. Dołóżmy do tego zwyczajną sytuację życiową, małżeństwo lekarzy w wieku 30 lat, razem zarabiają 4400, są w wieku, w którym każdy normalny człowiek zakłada rodzinę, więc niech mają jeszcze dwójkę dzieci. Jak sobie wyobrażasz opłacenie przez nich takich szkoleń?
Fakt, może są niedouczeni- ale nie wiń za to ich personalnie, ale cały system służby zdrowia w tym chorym kraju.
Jestem na lekarskim i szczerze się martwię, w wieku kiedy wszyscy zakładają rodziny mnie nie będzie na to stać, chyba że "znajdę bogatego męża", a jeszcze ludzie będą mnie wyzywać od konowałów, chociaż poświęcam swoją młodość na to by potem poświęcić ewentualne życie rodzinne na leczenie ich.
Wiesz co teraz robię? Uczę się do poprawki, bo uczelnia sobie założyła, że trzeba uwalić połowę roku. Ot, życie lekarzy i studentów medycyny, usłane hajsem i dobrobytem.

salatkazkurczakiem

Zaraz padnie jeszcze pewnie stwierdzenie, że sama sobie wybrałam taki los- tak, bo mam swój cel w życiu, ale to co się dzieje w tym kraju nie jest normalne.

Lobaris

Sałatka dokładnie, jedne z najcięższych i najdroższych możliwych studiów, a słyszy się tylko "pokaż lekarzu co masz w garażu". Chyba nikt, kto nie miał do zaliczenia anatomii czy farmakologii tego nie zrozumie :( a co do poprawek na leku, to nie jesteś sama, też z tym walczę:p bezcenne usłyszeć od znajomych z socjologii "masz tylko 3 z anatomii?! Ja mam stypendium"

Antarees

Wy macie anatomię, ja mam chemię i biochemię. Każdy wybiera sam so ie drogę życia, możemy się przerzucać trudnością kierunków, ale szczerze-narzekacie na lata nauki, zmarnowaną młodość, późne zakładanie rodziny-ale czy ktoś was zmuszał do pójścia na medycynę, że nam to wręcz wypominacie?
A jeśli chodzi o kursy i niedouczenie lekarzy z winy 'państwa'- gdy przychodzę po poradę lekarską, oczekuję troszkę zrozumienia i empatii, a nie powarkiwania od progu i burknięć w stylu "po co tu pani przyszła, mam ważniejsze sprawy, spieszę się, muszę iść zapalić itp.". Jesteście tak znieczuleni, że zrozumienia drugiej osoby też musicie uczyć się na kursach? Litości...

salatkazkurczakiem

Lobaris, dokładnie :/ koszta nauki są co najmniej 5 razy większe. Dodatkowa przeszkoda, przez którą brakuje lekarzy- po prostu wielu ludzi nie stać na te studia, a nie zarobią na nie bo się wtedy nie wyrobią z nauką. Gdybym chciała kupić wszystkie książki na 1 rok, wydałabym spokojnie 2000 zł, mam szczęście, że miałam od kogo je skołować, trochę od rodziny, w której też są studenci medycyny, trochę z biblioteki a i tak wydałam spokojnie 700zł. Nie wszyscy mają tyle szczęścia, a dorwać książki z biblioteki jest ciężko bo jest ich zwyczajnie za mało. Nie piszę tych cen, żeby szpanować(jak pewnie zaraz wielu pomyśli), tylko żeby trochę przybliżyć temat ludziom, którzy nie mają za wiele wspólnego z medycyną a lubią narzekać na konowałów :P

salatkazkurczakiem

Antarees nie wypominam Ci tego w takim sensie, jakby to była twoja wina. Ale sytuacja w Polsce jest jaka jest, i to przez niedofinansowanie służby zdrowia ludzie mówiąc wprost marnują sobie co najmniej 10 lat życia(za granicą wygląda to zupełnie inaczej), tak robią to bo wybrali taką ścieżkę a nie inną. Chodzi mi o to, że lekarz jest traktowany jak kupa gnoju w społeczeństwie, powiedz, że jesteś informatykiem i zarabiasz 10 tys.- wow musisz być bardzo zdolny i pracowity, ta sama sytuacja gdy jesteś lekarzem i bez obrazy dla innych zawodów ale robisz coś bardziej odpowiedzialnego niż na potrzeby tego przykładu naprawianie komputerów czy programowanie- pazerny śmieć tylko łapy po pieniądze wyciąga. Widzisz różnicę? Ciężkie warunki mają nie tylko lekarze, ale znasz inny zawód, który powinien budzić szacunek, a słyszysz tylko pełne obrzydzenia i jadu komentarze?
Co do empatii- tego nie uczą na studiach, to człowiek ma albo nie, zawód nie ma z tym nic wspólnego. Tylko, że na wredną kasjerkę ludzie raczej nic nie mówią, a lekarza zrównają z ziemią bo przez wizję tego złudnego bogactwa uważają, że lekarz powinien być nieskazitelny. Ja w przyszłości mam nadzieję, że nie zapomnę o odpowiednim podejściu do pacjenta, ale od strony pacjenta wolę lekarza wrednego a skutecznego, tak samo jak kasjerkę który nie odpowiada na dzień dobry ale dobrze resztę wydaje i fryzjera gbura, który dobrze obcina.

Zobacz więcej odpowiedzi (4)
Tedekrolalbanii Odpowiedz

To "Wy" mi się nie podoba. Może każdy anonimowy pracuje cały dzień. Napisałaś to tak jakby wszyscy mieli fajną spoko robotę tylko ty masz najgorzej. Nie chodzi o to, że chcesz się wyżalić tylko o to, że nie musimy się martwić trudem pracy.

Ayoma Odpowiedz

Sama napisałaś, że ta praca to jest twój wybór, nie uwierzę jeżeli powiesz mi, że nie wiedziałaś na czym ta praca polega. Widziały gały co brały. Czekam na wyznanie pracownika zakładu pogrzebowego, który zacznie się skarżyć na to, że całe dni spędza z trupami.

salatkazkurczakiem

Ale masz nastawienie. Myślę, że autorka nie chciała się żalić, tylko przybliżyć czytelnikom realia swojej pracy, bo obecnie a środowisku lekarskim wrze, a lekarze są ciągle postrzegani jako wielcy bogacze, którzy chcą się nachapać jeszcze więcej.

Osteoklast

Co za ignorancja :// przy takim podejściu już dawno nie miałby kto nas leczyć

gitarzystka Odpowiedz

Zawsze mnie irytuje, że ludzie myślą, że lekarzom pieniądze spadają z nieba... Mało kto sobie zdaje sprawę ile się muszą w swoim zawodzie naharować...

salatkazkurczakiem

Dokładnie, jeszcze pielęgniarkom się współczuje bo się je widzi bezpośrednio obok pacjenta, a to, że lekarz nie stoi obok nie znaczy, że się opierdala, tylko opiekuje się nim "zdalnie", niestety chyba społeczeństwu brakuje wyobraźni i przyjmują do wiadomości tylko to co widzą, to co się dzieje w pokoju obok kiedy lekarz się zastanawia co podać pacjentowi, albo prowadzi konsultacje z innymi specjalistami bo np. pacjent ma wiele schorzeń, to dla nich nie istnieje.

ToTylkoJa90 Odpowiedz

Rozumiem, że masz ciężką pracę, ale chyba nikt nie przykładał Ci pistoletu do skroni gdy ją wybierałaś? Nie wyobrażam sobie takiego zajęcia, jestem za słaba psychicznie, dlatego nawet o nim nie myślałam. A za zdanie "W czasie, gdy wy siedzicie po 8 godzin w pracy", masz ogromnego minusa. KAŻDA praca jest ciężka, każda niesie za sobą obowiązki.To tak jakbym ja się skarżyła, że po powrocie do domu muszę sprawdzać zeszyty, dyktanda, klasówki itp.

przestansiemazac

A wierz mi, że są tacy nauczyciele, którzy się na to skarżą. W gimnazjum miałam nauczycielkę od fizyki, która co tydzień, co każda lekcje opowiadała jak ona ma ciężko z tą pracą..

ToTylkoJa90

Nie miałam na myśli tego, że to nie jest ciężkie, bo nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, ile trzeba nad tym siedzieć, zwłaszcza jak się zaczyna pracę w szkole.
Raczej to, że świadomie się na to zdecydowałam, więc po co mam narzekać. Robię to co lubię i tyle. Wiedziałam jak będzie wyglądała moja praca, podobnie jak wiedziała o tym autorka.

arbuzmalina

"[...] Wiem, że sama wybrałam sobie taką pracę. Kocham ją [...]"
Więc po co piszesz z tym pistoletem, skoro Autorka jest tego świadoma i wie o tym. Nie musisz jej przypominać.

ToTylkoJa90

arbuzmalina Napisałam to dlatego, że autorka brzmi tak jakby nie zdawała sobie sprawy z tego, co ją czeka w tym zawodzie.

Kaszkewapaszke

@ToTylkoJa90 masz rację, ja też mam wrażenie, że autorka wypowiada się trochę lekceważąco o innych zawodach.

Cotusiedzieje

Zgadzam się z ToTylkoJa90, nauczyciel tak naprawdę nigdy nie wychodzi ze swojej roli. Ja np -szczęśliwie lub nie - pracuje w miejscu swojego zamieszkania. Moi uczniowie są moimi sąsiadami. Wyobrazcie sobie, że mialabym pić piwo w parku czy przeklnac podczas rozmowy z koleżanką ;)

ToTylkoJa90

@Up Serio? To chyba jestem najgorszą nauczycielką na świecie. :( Nie gram żadnej roli, nie udaję, jestem jaka jestem.

salatkazkurczakiem

Autorka się nie skarży na swoją pracę, tylko dzieli się tym co ją spotyka w pracy, żebyście zrozumieli, że zarobki lekarzy nie są pazernością i chciwością, są wyższe niż w innych zawodach, bo choć nie wątpię, że są one również trudne to nie bierzecie odpowiedzialności za ludzkie życie i nie patrzycie na śmierć dzieci... Zresztą no sorry, ale sprawdzenie dyktanda to nie to samo co wyfrunięcie z kolacji wigilijnej, żeby biec ratować czyjeś życie, co w onkologii często kończy się niepowodzeniem.

ToTylkoJa90

Chyba nie zrozumiałaś mojego komentarza. Ja nie porównuję siebie i autorki. Piszę jedynie o tym, że doskonale wiedziała na co się pisze.

Osteoklast

Chodzi też o ogromne obciążenie psychiczne, nie tylko o czas spędzony w pracy. To niewyobrażalna odpowiedzialność, cały czas decydujesz o czyimś życiu, jeda zła decyzja może zakończyć się tragicznie. Mało jest zawodów z tak duża presją

Zobacz więcej odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (36)
Dodaj anonimowe wyznanie