#8y9NS
Pewnego dnia babcia zawołała mnie do siebie. Miała bardzo zadowoloną minę i z dumą pokazała mi jakiś cienki, trochę pogięty zeszyt. Na każdej stronie miał rzędy wyrazów typu "byskit", "dżus", "sandłicz", "bir" i tym podobne. W pierwszej chwili nie ogarnęłam o co chodzi, ale babcia już pośpieszyła z tłumaczeniem.
- Tyle czasu spędzam przed tym telewizorem, to niech chociaż będzie z tego seansowania jakiś pożytek! - tu pokazała na zeszyt. - Od teraz uczę się angielskiego.
A że babcia ogląda głównie zagraniczne programy o gotowaniu i telenowele, to oczywiste, że jej zasób słownictwa stanowią póki co takie słowa jak "mąka", "jajka", "córka", "wymieszać", "wesele" - i tak na zmianę.
Do poziomu "native" trochę jej jeszcze brakuje, pisownia też pozostawia wiele do życzenia, ale to nic - jestem z niej dumna! Kiedy tylko mam czas, próbuję jej co nieco wytłumaczyć - a babcia naprawdę sobie dobrze radzi ;)
Całkiem miłe wyznanie pośród tego całego szajsu
Skoro tyle tu szajsu to po co tu w ogóle zaglądasz?
W poszukiwaniu właśnie takich miłych wyznań
Znajoma nauczyła się niemieckiego oglądając Modę na Sukces w Niemczech.
Masz zdolną znajomą :-)
Wszelkie filmy, seriale czy programy w TV są dość dobrą metodą na naukę języka ;D
Co najważniejsze, uczy się aktualnego angielskiego :) w podręcznikach rzadko spotyka się taki angielski, jakiego używają Anglicy na ulicy. Polacy też nie mówią poprawną, piękną polszczyzną rozmawiając że sobą.
Ja jednak zdecydowanie wolę prawdziwy czysty angielski, taki z XIX wieku, angielski Poego, A.C. Doyla, Roberta Louisa Stevensona czy Brama Stockera. Jest on dużo ładniejszy. Jak słyszę łamaną angielszczyznę to coś we mnie umiera. Zwłaszcza jak jest to jakiś african english, russian english czy inny hinduski wynalazek... Obecnie angielski w takim Londynie jest nie do ogarnięcia nawet dla native speakera. Taki misz masz, że szkoda słów.
Best babcia ever!
Bez przesady, super babcia, ale bywają lepsze 😊
Moja babcia ma 82lata, prowadzi samochód, a tym roku jedzie do Turcji na wakacje
Akurat prowadzenie samochodu w tak zaawansowanym wieku jest troszkę niebezpieczne. Starsi ludzie nie maja już takiej koordynacji ruchowej, co młody człowiek, wzrok szwankuje, słuch nie jest już taki jak za młodu. Moim zdaniem powinne być pewne ograniczenia wiekowe, a przynajmniej na pewno pełne badania i wydanie dalszego zezwolenia jeśli wszystko jest ok po ukończeniu np. 60 roku życia.
Z tą granicą wieku 60 lat to takie dosyć ryzykowne stwierdzenie, zwłaszcza gdy trzeba pracować do 65 roku życia. Niech przynajmniej uprawnienia do prowadzenie samochodu kończą się wraz z wkroczeniem w wiek emerytalny. Oczywiście żartuje. Babcia jest pod stałym nadzorem rodziny, gdyby stanowiła zagrożenie na drodze to jej Mały Fiat zostałby już dawno zezłomowany. Babcia jest fenomenem-wyobrażasz sobie 82-łatkę na lotnisku z koleżankami -też po osiemdziesiątce w drodze do Turcji?
Akurat starsza osoba na lotnisku czy za granicą to nie jest rzadki widok, wręcz bym powiedziała, że bardzo częsty. Ludzie zazwyczaj podróżują po emeryturze, bo wtedy mają na to czas.
A widzieliście "Panią Basię, która biegła do morskiego oka, mijając po drodze wozy z turystami"?
Przypomniała mi się reklama allegro z tym dziadkiem który uczył się angielskiego <3
Bo na naukę języków nigdy nie jest za późno. Wystarczy chcieć.
Takich ludzi lubię
Babcia jest Debest
Ja się uczyłem języków z bajek i filmów w telewizji. Zawsze z tego kraju, gdzie aktualnie mieszkaliśmy. I to było super. Pokémony np. oglądałem w 6 językach obcych. To jest dobra metoda.