#8paTp
Z mojego domu jest dobry widok na plac zabaw, moja rodzicielka uznała, że mogę powoli przyzwyczajać się do wychodzenia samemu na dwór, podczas gdy ona będzie wszystko oglądała z okna.
Aby dostać się na plac zabaw, musiałem przejść przez ulicę i podczas jednego takiego wypadu omal mnie nie rozjechał motocyklista. Wtedy we mnie coś pękło i pierwsze słowa, jakie usłyszała moja matka razem z połową osiedla, to soczysta wiązanka, która poszła w kierunku nieznajomego. Mama ze wstydu wycofała głowę z okna, a ja od tamtego czasu nie miałem już problemów z wymawianiem pełnych zdań.
Tak że dziękuję, panie motocyklisto, oby nie wyskoczył panu więcej przed koła jakiś niemy bachor i szerokości na drogach :)
Może moi rodzice zamiast swojego małego smroda prowadzić do logopedy (nie mówiłam r), mieli mnie wepchnąć pod motocykl? ;D
też r nie potrafiłam wymówić :D
Pss ja do dzisiaj nie mówię, słychać tylko "w" albo "ł" 😭
ja zamiast ,,k" mówiłam ,,t" :D
I na nieszczescie, kot mojej cioci nazywa się Kuba. Ciocia postanowiła mnie nabrać i spytała się gdzie on jest. Ja po dłuższych poszukiwaniach znalazłam go w kuchni. Wtedy padło jedno z najlepszych zdań jakie kiedykolwiek powiedzialam, mianowicie:
,,Tot Tuba siedzi na trześle w tuchni" :D
Hejty na mamę autora za 3...2...1
Ale taka prawda, zachowywała się nieodpowiedzialnie.
Kalbi, kiedy? Bo puściła dziecko samo na plac zabaw? W tamtych czasach to było normalne. Ba! Nadal powinno być. A teraz rosną takie mimozy, 13/14 lat a nie pojedzie sb samo autobusem czy rowerem tylko trzeba je wozić, bo od razu zgwałcą i zabiją.
@salatkazkurczakiem, puszczanie dziecka samego na plac zabaw jest ok. Zwróć uwagę tylko na to, że dziecko musiało przejść przez ulicę, żeby się dostać na plac. Ja rozumiem jakby matka tylko podeszła do ulicy, sprawdziła czy nic nie jedzie i puściła dziecko przodem. Dobra byłaby też lekcja przechodzenia przez ulicę (spójrz najpierw w lewo, potem w prawo, potem jeszcze raz w lewo i jak nic nie jedzie to można iść). 4-letnie dziecko puszczane samopas przez jezdnię?
@Monisia, skad wiesz ze nie nauczyla? Tylu teraz idiotow na motorach czy innych pojazdach ze mogl wyskoczyc nie wiadomo skad.
Ja miałam przejście przez uliczkę osiedlową do placu zabaw, rodzice uczyli mnie rozglądania sie na drodze, wypuszczali mnie samą obserwując z okna, a o mało nie potrącił mnie jakiś idiota na tej dróżce. Nie wszystko to wina rodziców
Ja się zastanawiam za co ma być hejt.
Sam jako dziecko bawiłęm się na placu zabaw, biegałem po ulicy, rzucałem się kamieniami, skakałem z huśtawek zresztą tak jak wszyscy inni. Przechodzić przez ulicę takie dzieci się normalnie uczy i nie widzę w tym niezwykłego by przechodził sam.
Jedynie co mnie zastanawia (ale się na tym totalnie nie znam) to czy to normalne że w wieku 4 lat się nie mówi?
Pomijam kwestię bycia dobrą czy złą mamą ale Pani ta popełniła wykroczenie (Kodeks wykroczeń (j. t. Dz.U. z 2015 r., poz. 1094 ze zm.). Stanowi on, że ten kto, mając obowiązek opieki lub nadzoru nad małoletnim do lat 7, dopuszcza do przebywania małoletniego na drodze publicznej lub na torach pojazdu szynowego, podlega karze grzywny albo karze nagany. Kara grzywny – zgodnie z art. 24 ust. 1 kodeksu wykroczeń – może w tym przypadku wynosić 200 - 5000 zł.) Jeśli dziecku w takiej sytuacji coś się stanie to zmienia się kwalifikacja czynu i zakres kary.
To mogło być kilka, a nawet kilkanaście/dziesiąt lat temu.
@Novazon czyli wychodzi na to, że pół mojej ulicy popełniało przestępstwo jak byłam mała. Moją ulicę oddzielają od "miasta" tory kolejowe, wszystkie dzieciaki nauczone "w lewo, w prawo, w lewo" ale chodził same do/ze szkoły, ewentualnie te 6 letnie były pod opieką 7 lub 8 letnich. Wszyscy żyjemy!
Zgadza się, ja mając jakieś 5 lat zaczęłam sama wychodzić na plac i również miałam do przebycia ulicę, tyle że dość mało ruchliwą, a dodatkowo miałam pod opieką zawsze 3 letnią siostrę. Teraz są inne czasy, moja bratowa jeszcze do niedawna nie wypuszczala mnie z moim bratankiem gdzies dalej samą, mimo ze on ma lat 6 a ja 18 i jestem raczej osoba odpowiedzialna.
Mogłeś napisać jeszcze co powiedziałeś ;)
"****** ***** ***** *********"
Polska łacina 😂
Czy teraz wszyscy próbują zgadnąć jakie przekleństwa są napisane w komentarzu powyżej ? :D
Jak czytam wasze komentarze o tym ze nie puszczacie 7 letnich dzieci samych to aż mnie głowa boli. Sama byłam wychowana tak, ze do 8 roku życia wszedzie chodziłam za rączkę, sama nie, broń cie boże i teraz mam... Mam problem, zeby sama jechać autobusem ''bo co jak wsiade nie w ten'' kazdy mówi, że jestem nieporadna życiowo. Staram sie z tym walczyc, ale to nie takie proste kiedy nikt nie uczył cie samodzielności.
Może jestem jakaś przewrażliwiona, ale wypuszczanie 4-latka na samotną podróż przez jezdnię chyba nie jest zbyt odpowiedzialne... Co z tego, że matka patrzy z okna, skoro dziecko (jak właśnie w tym wyznaniu) może się wpakować pod koła?
Mój synek ma prawie 5 lat i nadal sobie nie wyobrażam by go puścić samego na taką wyprawę, gdzie musiałby przejść przez ulicę
Ja bym nawet mojej siedmioletniej córki samej przez drogę nie puściła.
Siedem lat to już duża dziewczyna, ale czteroletnie dziecko? To już jest przesada.
Czepiam się, ale... *także :)
Ja z kolei do 6 roku życia nie mówiłam "R", a zamiast tego "L"
I szłam się pobawić na dwór na rowerze, więc powiedziałam: MAMO, idę na lowel.
Mama na to: Córuś, mówi się RoweR
A ja, nauczona przez braci i Tatusia: No przecież, KUR......A, powiedziałam LOWEL!
Od tamtej pory coraz lepiej mi szło :D
Motocykliści są wszędzie...
Samochody też
Haha wiem co pomoże mojej bratanicy :D
Ja pamiętam, byliśmy u młodszej kuzynki z kolegą bo mamy bardzo blisko. Laliśmy się wtedy wodą i pamiętam, że wtedy moja młodsza kuzynka nie trafiła wodą w kolegę i powiedziała takie soczyste "ku*wa" oczywiście slyszala to moja ciocia 😂