#8eNQ1
Kilka dni temu razem z chłopakiem pojechaliśmy na obiad do jego rodziców.
Przez całą drogę (jedzie się ok. 2h) truł mi o tym, jak jego matka cudownie gotuje...
No nie wiem.... mi to wyglądało na zwykłą potrawę z worka podpieczoną na patelni.
Mianowicie owa potrawa składała się z tego nieszczęsnego brokuła, marchewki i kawałków kurczaka.
Ja nienawidzę brokułów i kalafiorów. Od samego zapachu kiszki mi się w brzuchu skręcają. Ale chciałam zrobić dobre wrażenie na przyszłych teściach.
Więc nic nie wspominając o mojej nienawiści do brokułów, wpakowałam całą łychę do buzi. I żuję... Czując, że za chwilę zwrócę potrawę na talerz, postanowiłam popić to wodą. Ojjjjć... Dostałam takiego odruchu wymiotnego, że cała zwartość mojej buzi (brokuł, marchewka i kurczak, dodam, że były pięknie zmielone) wylądowała w szklance.
Do końca życia nie zapomnę miny mojego chłopaka i jego rodziców.
W sumie obrócili to w żart, chyba widząc, że zaraz się rozpłaczę.
Ale jest mi tak potwornie głupio... Masakra.
“Proszę pana, oświadczam że do dnia dzisiejszego nigdy nie słyszałem o kalafiorze. Wciąż nie wiem co to dokładnie jest, poza tym, że to jakiś rodzaj jedzenia"
Kalafijor? Co to? To sie je?
Pierwsza moja myśl
"To wygląda bardzo interesująco co to takiego?"
Klasyka 😄
Kalafijor 2.0.
@Muszkaikrawat 39C1K
Przyda się Badziebadla v. 2.0
XD Pamiętacie typowy, anonimowy "kalafijor XD"
Każdy, kto na anonimowych jest dlugo, pamięta.
Poda ktoś linka?
Jak ja pierwszy raz szlam na obiad do rodziców chłopaka, to wcześniej zapytali, czy jest może coś czego nie jem żeby uniknąć takich sytuacji
Ka-la-fi-jor?
Może szklanka wydawała się nudna i chciałaś trochę ozdobić
W takich przypadkach polecam przeprosić i powiedzieć, że ma się uczulenie na daną rzecz
Kłamstwo ma krótkie nogi zwłaszcza takie. Najlepiej powiedzieć wprost, że się nie lubi, albo po prostu zostawić na talerzu.