#8Xotu
Szukałem roboty i poszedłem na rozmowę kwalifikacyjną - zaczęło się OK, stres niezbyt duży i czułem, że mam spore szanse. Zaczęto zadawać mi standardowe pytania o moje umiejętności i oczekiwania itp. Wydawało mi się, że idzie mi z tym wszystkim dobrze, ale... nagle mój wzrok padł na blat stołu, za którym siedziałem - był to czarny marmur ze specyficzną teksturą białych, chaotycznych, na chybił trafił układających się "pasemek".
I właśnie w tych pasemkach zobaczyłem - a raczej moja zryta wyobraźnia podpowiedziała mi, że tam jest - twarz. Nie jakąś normalną, ale z otwartymi ustami, zamkniętymi oczami, zastygłą w krzyku i jeszcze taką... nie wiem jak to nazwać, zdeformowaną w ''demoniczny" sposób. Takiego ładunku emocji dawno już nie poczułem.
Wstrząsnęło mną to potwornie - urwałem wypowiedź w pół słowa i od razu poczułem, jak mnie oblewają zimne poty, wydało mi się, że jestem w jakimś koszmarze czy horrorze. Nie mogłem się już skupić na zadawanych pytaniach, w ogóle prawie nie słyszałem co do mnie mówi przesłuchujący, jedyne co to wlepiałem gały w tę krzyczącą mordę w marmurze, miałem wrażenie, że się rusza, że otwarte usta stają się coraz większe i większe.
Rozmowę oczywiście zawaliłem totalnie. Nawet się nie pożegnałem, tylko wyleciałem stamtąd jak poparzony i długo się nie mogłem uspokoić - nawet przekonywanie siebie, że to było przecież jedynie złudzenie, że sam to sobie wmówiłem, dawało mizerny efekt. W końcu w najbliższym sklepie zakupiłem trzy puszki wiadomego napoju i dopiero puściło, na szczęście na rozmowę nie przyjechałem autem.
Puenty nie ma, pracę sobie w końcu znalazłem gdzie indziej, ale co mnie moja własna wyobraźnia wymęczyła, to moje - kilka dni miałem problemy z zaśnięciem, bo jak zamykałem oczy, to ciągle mi się nasuwał widok tej wrzeszczącej twarzy.
Cholerny marmur...
Ludzki mózg ma taką konstrukcję, że chaotyczne bohomazy próbuje przyrównać do znanych nam kształtów - to całkiem normalne, ale musisz mieć naprawdę słabą psychę skoro takie coś Cię poryło :D uważaj z obserwacją chmur, nie wiadomo co tam jeszcze dostrzeżesz za kształty
tak, nazywa sie to "pareidolie"
To był atak paniki. Idź do lekarza bo to może nie być ostatni. Przepisze ci jakiś Atarax albo coś w tym stylu i przejdzie. Uważaj na siebie, zrób badania hormonów.
Kiedyś poszłam do piwnicy i w prostopadłym korytarzu widziałam piekielne psy z pewnej gry. :D Nawet je słyszałam. Lat 20+ . Nic nie biere ;). Wyobraźnia to cudowna rzeczy chociaż przy mrocznym klimacie robi swoje :D
Ja osobiście stawiałbym na jakiegoś niezłośliwego guza nadnerczy.
cholerny marmur, a mi to troszkę zalatuje schizofrenia : (
Mnie nie.
To lepiej sprawdź, czym jest schizofrenia.
A co ma psycholog do schizofrenii? Raczej psychiatra.