Około roku temu wygrałam w Lotto. Nie jakąś mega niewyobrażalną kwotę, bo „ledwie” 200 tysięcy - sporo, ale nie jakieś miliony. I wiecie co? Wystarczyło, bym musiała się przenieść do innej miejscowości. Poważnie. Wycieczki sąsiadów „a bo może mi odpalisz trochę, na co ci tyle?” niemal dzień w dzień, czasem tych samych kilkukrotnie. Nie mówię o przyjaciołach, nie, po prostu znajomi z widzenia. Oczywiście odmowa kończyła się obrażeniem i obrabianiem tyłka. Po jakimś miesiącu przestało mi się tam chcieć żyć.
Dodaj anonimowe wyznanie
Mi byłoby wstyd ot tak iść sobie do sąsiadki i „dej bo masz więcej”.
Inni ludzie, niestety, nie mają takiego wstydu...
dokładnie , jak ja wygrałam sprawę w sądzie to znjaoma jako pierwsza "daj mi , ja ci oddam , pożycz ,jestem w trudnej sytuacji "
a jak nie zrobisz tego to jesteś najgorsza na swiecie
A skąd wiedzieli, że wygrałaś?
pochwaliła się komuś bliższemu i wiadomość poszła w ether
Tak to zazwyczaj wygląda
Jak mała miejscowość, to pewnie dowiedzieli się z od sprzedawcy lotka.
@PoraNaPiwo Kolektorzy są zobowiązani do zachowania dyskrecji.
Bialamurzynka, no niby są zobowiązani, ale w praktyce wiadomo jak to wygląda.
PoraNaPiwo Nie wprowadzaj ludzi w błąd, bo gra w lotka jest anonimowa w kolekturach. Sama pracowałam przy tym niedawno i odkręcę twoją bzurną teorię. Sprzedawca lotka nie wie sam z siebie, kto wygrał więcej niż 2200-2400zł. Tyle wynosi maksymalna kwota wygranej, jaką można odebrać w punkcie sprzedaży. Po większe wygrane trzeba się zgłosić z kuponem do oddziału wojewódzkiego lotto. Kupony są na okaziciela, nie ma na nich danych osobowych. Jeśli ktoś ma wygrany kupon ponad limit wypłaty, to po zeskanowaniu w lottomacie wyskakuje tylko informacja, że jest wygrana w kwocie przekraczającej limit wypłaty, nie jest podana suma. Dotyczy to zarówno zdrapek, jak i drukowanych kuponów lotka. A kolektura dostaje informację, że padła wygrana w konkretnej kwocie, w jakiej grze i data losowania lub zakupu zdrapki.
@MamFajnegoKota: Wszystko fajnie, ale nie bierzesz pod uwagę czynnika ludzkiego w małej społeczności. Dla osoby, która dostanie komunikat, nie problem sprawdzić szybko liczby z kuponu, nawet pod pretekstem krótkiej gadki. A potem wystarczy sprawdzić kilka losowań wstecz w zakresie dat z kuponu. I masz już wiadomość który stopień wygranej. A informacja o wysokości wygranych poszczególnych stopni jest publiczna. I jedyną rozbieżnością jest to, że wygrana nie uwzględnia odliczenia 10% podatku, więc somsiedzi z ręką po kasę uważają, że wygrał więcej niż faktycznie dostanie na konto. Choć w wypadku takich wygranych dla takich ludzi nie ma to wielkiego znaczenia. Skąd wiem? Bo my tez wygraliśmy 5 w lotto i ja poszedłem z kuponem. To były czasy kiedy jeszcze paliłem. Z wrażenia zapomniałem fajek kupić. Jak się wróciłem to pech babki był taki, że lada jest nisko, a ja jestem wysoki i widziałem jak spisała już 4 liczby z kuponu, choć oddała mi go dość szybko. Czemu to podejrzane? bo jak doszedłem to nerwowo kartkę obróciła. Tyle, że ja mieszkam w dość dużym mieście. Od tej pory sami sprawdzamy, a w razie czego odbierać będziemy w zupełnie innym mieście. A wygraliśmy niecałe 6 tys. zł.
Doombringerpl Nie musisz iść z kuponem do kolektury, żeby sprawdzić, czy masz wygraną. Od kilku lat można sprawdzić w internecie i pójść tylko po odbiór kasy.
Dlatego jeśli mi się kiedyś uda wygrać podobną lub wyższą kwotę, zamierzam inteligentnie to zainwestować i trzymać buzię na kłódkę. Dla świętego spokoju...
Niektórych ludzi nie da się po prostu zrozumieć. Bo niby czemu miałabyś się dzielić wygraną?
Już wiesz jak się czuje Janusz Tracz
Dlatego nigdy nie mówi się, co się ma w domu lub że ma się więcej kasy.
Nawet jeśli ktoś znajomy nie będzie ci zazdrościć, to powie coś komuś, wieść się rozniesie, a potem przychodzą tacy Janusze biznesu. Albo okradną (przypadek znajomych - chwalili się, czego to nie mają, to ich okradli na jakieś 300 000zł).
Wszyscy tylko "po co się chwaliłaś", a może wcale się nie chwaliła, tylko powiedziała 1-2 osobom z najbliższej rodziny, a potem się rozniosło.
W tej sytuacji najlepiej nie przyznawać się do sumy, "wygrałam 532 złote i 35 groszy" albo jakoś tak.
Trzeba było im powiedzieć, że kupiłaś już za to mieszkanie w innym mieście albo że część oddałaś jakiejś fundacji, a za resztę wyremontowałaś sobie coś w mieszkaniu, czy zafundowałaś sobie i komuś wycieczkę. Może daliby spokój. Swoją drogą nie mogę pojąć jak bardzo ludzie potrafią być bezczelni...
Mój znajomy też wygrał. Kupił mieszkanie, remont, meble. Zostało mu jeszcze sporo gotówki. Też miał wycieczki "wspólników". Jeden chciał kupować autobusy, drugi zakładać firmę budowlaną, trzeci zakład pogrzebowy. Wszyscy oczywiście za jego kasę. W końcu powiedział że za resztę kupił obligacje skarbu państwa od jakiegoś typa ale okazało się że są fałszywe. Dopiero wtedy mu opuścili.
totalnie nie rozumiem jak mozna prosic prawie obcego czlowieka o pieniadze, bo ona ma to ja tez chce...
Tu Cię bazienka popieram. Po prostu dziadostwo bez honoru.